DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

WYBORY SAMORZĄDOWE
21 października 2018 r.

A jednak ślady zostały – recenzja książki Cezarego Łazarewicza


Żeby nie było śladów”


Jest 12 maja 1983 roku. Grzegorz Przemyk, świeżo upieczony warszawski maturzysta, wraz z kolegami zostaje zatrzymany przez milicję na Placu Zamkowym. Grzegorz odmawia pokazania swojego dowodu, w konsekwencji czego zostaje zabrany do pobliskiego komisariatu. W wyniku pobicia na komisariacie umrze dwa dni później.

O tej jednej z najgłośniejszych zbrodni lat 80-tych w PRL opowiada reportaż „Żeby nie było śladów” Cezarego Łazarewicza, nagrodzony prestiżową literacką Nagrodą Nike 2017. Autor przedstawia także wszystko to, co działo się potem – z jednej strony śledztwo i rozprawę sądową, z drugiej historie najbliższych osób Przemyka. Czytelnik poznaje jego rodziców – znaną poetkę Barbarę Sadowską i ojca Leopolda, a także jego przyjaciół i towarzyszących mu w ostatnich dniach życia świadków. Sposób, w jaki władza PRL starała się odwrócić uwagę od milicjantów jako sprawców tej zbrodni, przerzucając odpowiedzialność na sanitariuszy i lekarzy jest zwyczajnie nie do uwierzenia. Łazarewicz krok po kroku pokazuje, że to, co działo się po zbrodni było niemal tak samo wstrząsające jak sama zbrodnia. Odkrywa przy tym kulisy działań władz – propagandę, manipulacje, tuszowanie sprawy, tytułowe zacieranie śladów.


Przyznanie właśnie tej książce tak prestiżowej nagrody literackiej staje się jasne po przeczytaniu już pierwszych stron. A jest to lektura wybitna, znakomita, poruszająca. Łazarewicz nie tylko drobiazgowo rekonstruuje wydarzenia sprzed lat (w tym celu opierając się na tysiącach stron przejrzanych raportów i archiwalnych dokumentów), ale wywołuje on w czytelniku narastające, głębokie stany emocjonalne – od niedowierzania, gniewu i złości po bezsilność i współczucie. Wywołuje refleksje niemal natury moralnej i zwykłe ludzkie niezrozumienie, że takie rzeczy mogą się w ogóle dziać.


Łazarewicz przedstawia zbrodnię, w której od początku wszystko jest jasne – znamy ofiarę, sprawców i przebieg zdarzenia, mamy dowody i motywy. Zbrodnię, którą można – dzięki znakomitej i precyzyjnej pracy Łazarewicza – tak drobiazgowo odtworzyć. Zbrodnię, po której zostały nie tylko ślady, ale solidne dowody w postaci archiwalnych listów, notatek i wystąpień, stenogramów podsłuchów, artykułów prasowych czy akt sądowych. A jednak wciąż jest to zbrodnia bez kary – bo nigdy nie doczekała się sprawiedliwego wyroku.


Książka Łazarewicza to dzieło wybitne literacko, które jednak nie należy do łatwych lektur. – powiedział Tomasz Fijałkowski, przewodniczący jury przyznającej Nagrodę Nike. – Mechanizmy w niej opisane zawsze mogą się powtórzyć. Jest wiarygodnym świadectwem tamtego czasu, ale i przestrogą przed tym, co może się zdarzyć – dodał. W tym sensie jest to książka ponadczasowa, poruszająca mechanizmy uniwersalne, skła­niająca do głębszej refleksji nad naturą ludzką. Warto nie tylko ją przeczytać, ale też co jakiś czas do niej wracać.

Marlena Hess

MS 20/2017, 14 grudnnia 2017