DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Artur Borkowski – prawnik, od wielu lat skutecznie rozwiązuje prawne problemy związane z domem, rodziną i finansami

Pytanie można zadać drogą e-mailową pod adresem: redakcja@mocnestrony.com.pl w tytule e-maila wpisując: PORADA PRAWNA. Pytanie musi być zwięzłe i dotyczyć tylko jednego zagadnienia. Odpowiedź wyłącznie na łamach.

Zajecie wspólnego rachunku

Ja i mój partner nie jesteśmy małżeństwem. Mieszkamy jednak razem i mamy wspólne konto w banku, na które wpływa zarówno moje, jak i mojego partnera wynagrodzenie. Partner chce wziąć kredyt. A ja martwię się, co się stanie jeśli z jakiegoś powodu przestanie go spłacać. Czy w takim przypadku komornik może zająć nasz wspólny rachunek bankowy? Czy to oznacza, że i moja pensja zostanie zajęta na poczet niespłaconego długu?

Prawo bankowe zezwala na to, by kilka osób fizycznych – nawet jeśli nie są ze sobą spokrewnione, ani nie łączą je inne węzły prawne, np. małżeństwo – posiadało wspólny rachunek bankowy. Jeśli Pani partner weźmie kredyt konsumpcyjny i przestanie go spłacać, wszczęte zostanie przeciwko niemu postępowanie mające na celu wyegzekwowanie tego długu. Efektem tej procedury będzie tytuł wykonawczy wystawiony przeciwko dłużnikowi, czyli Pani partnerowi. To bardzo ważne, bo dopiero wystawienie tytułu wykonawczego upoważnia organ egzekucyjny (komornik) do wszczęcia postępowania mającego na celu zajęcie konta, którego współposiadaczem jest osoba niespłacająca kredytu. Kodeks postępowania cywilnego w art. 8911 stanowi, że na podstawie tego tytułu wykonawczego wystawionego przeciwko dłużnikowi można zająć wierzytelność z rachunku wspólnego, prowadzonego dla dłużnika i osób trzecich (czyli Pani, jako współposiadaczki tego konta). Nie oznacza to jeszcze, że komornik zajmie wszystkie pieniądze, które znajdzie na zajętym koncie. Może bowiem zabrać tylko tyle, ile wynosi udział w ustanowiony na tym koncie dla dłużnika. Wielkość tego udziału powinna wynikać z umowy rachunku bankowego. W ciągu tygodnia od zajęcia konta osoba, od której komornik dochodzi długu powinna przedstawić mu taką umowę. Jeśli tego nie zrobi, albo okaże się, że w umowie nie zawarto zapisów dotyczących tego, jaki udział ma każdy ze współposiadaczy, obowiązuje domniemanie, że udziały te są równe. Oznacza to, że komornik zajmie połowę pieniędzy znajdujących się na rachunku. Jeśli chce Pani tego uniknąć, w zasadzie możliwe są dwa rozwiązania. Pierwsze jest najprostsze – po prostu każdy zakłada własny rachunek i na niego wpływa wynagrodzenie każdego z was. Drugi jest skomplikowany – trzeba odwiedzić bank i zorientować się czy możliwy jest aneks do umowy wspólnego rachunku, w którym ustanowi się, kto jaki ma udział w pieniądzach wpływających na to konto.

MS 16/2019, 12 września 2019

BIK trzeba pytać szybko

Chcę wziąć kredyt konsumpcyjny. Zapytam o niego w wielu bankach, które sprawdzą moją wiarygodność kredytową w Banku Informacji Kredytowej (BIK). Podobno wiele takich zapytań może źle wpłynąć na moje szanse na kredyt?

Nie, jeśli zapytania do BIK o ten sam typ produktu odbędą się w ciągu dwóch tygodni. W takim przypadku BIK traktuje je tylko jako jedno pytanie. Uznaje po prostu, że kredytobiorca poszukuje najlepszego dla siebie kredytu i dlatego wnioski o niego składa w wielu bankach, które muszą sprawdzić jego wiarygodność. Gorzej będzie, jeśli zapytania do BIK nie zostaną skomasowane. Uznaje się bowiem, że częste wnioski o kredyt, i to rozłożone w długim czasie, mogą wskazywać, że klient ma kłopoty finansowe. A to oznacza, że jest dla banku klientem ryzykownym.

MS 16/2019, 12 września 2019

Nie zawsze równy podział

Rozpoczęłam proces rozwodowy z moim mężem. Będziemy musieli też podzielić wspólny majątek. I tu jest problem, ponieważ to zawsze ja zarabiałam dużo więcej niż mąż i uważam, że powinnam też dostać większą część małżeńskiego majątku. Czy takie rozwiązanie jest w Polsce w ogóle prawnie dopuszczalne?

Tak! Zasadą jest, że podział wspólnego majątku małżonków po rozwodzie powinien odbywać się „po równo”. Taką regułę zawiera kodeks rodzinny i opiekuńczy. Jednak tak, jak to zwykle bywa, od reguły są też zazwyczaj wyjątki. Tak też jest i w tym wypadku. Ten sam kodeks rodzinny i opiekuńczy stanowi bowiem, że z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać, by ustalenie udziałów w majątku wspólnym nastąpiło z uwzględnieniem stopnia, w jakim każdy z nich przyczynił się do powstania tego majątku. Za ważne powody uważa się na ogół rzeczy o charakterze niematerialnym, które spowodowały, że jeden z małżonków nie przyczyniał się do powstania wspólnego majątku. Będziemy mieli z tym do czynienia, np. wtedy, gdy jest on utracjuszem, ale z innych powodów, mimo posiadania odpowiednich umiejętności, nie chciał zarabiać. Sam fakt, że jeden z małżonków zarabiał więcej niż drugi nie wystarczy do tego, by zażądać nierównego podziału wspólnego majątku. Ale w ostateczności orzeknie o tym sąd, chyba, że zawrze Pani porozumienie z mężem ustalające nierówny podział waszego majątku. Taka umowa zamiast orzeczenia sądu jest dopuszczalna.

MS 16/2019, 12 września 2019

Garaż obniża stawkę za oc

Kupuję pierwszy samochód i muszę za niego zapłacić składkę za obowiązkowe ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej (OC). Usłyszałem od znajomego, że mogę dostać sporą zniżkę, jeśli auto będzie trzymane w garażu albo na strzeżonym parkingu. Czy to prawda?

Tak! Firmy ubezpieczeniowe przy ustalaniu wysokości składek na ubezpieczenie samochodu biorą pod uwagę także i to, gdzie on jest trzymany. Obowiązuje przy tym zasada, że jeśli cztery kółka stoją np. w nocy w zamkniętym garażu albo na strzeżonym parkingu, to ryzyko, że coś złego stanie się z pojazdem znacznie się zmniejsza. A to znajdzie odzwierciedlenie w wysokości składki ubezpieczeniowej naliczanej dla tego samochodu. I odwrotnie – trzymanie pojazdu „pod chmurką”, np. na niestrzeżonym parkingu pod domem, zwiększa ryzyko szkód, a tym samym wpływa też na zwiększenie ceny polisy. Warto rozważyć w związku z tym opcję garażowania auta. I to nawet wtedy, jeśli nie posiada się własnego garażu i trzeba zapłacić za wynajęcie tego pomieszczenia od kogoś innego. Oszczędności na polisie garażowanego auta w przypadku nowszych i droższych modeli są na tyle wysokie, że z nawiązką pokryją czynsz najmu lokalu, w którym auto to będzie bezpiecznie przechowywane. Niewiele mniejsze zniżki przysługują za trzymanie samochodu na zamkniętym terenie. Jeśli więc nie mamy garażu, warto rozważyć pozostawienie samochodu w takim miejscu. Każdy, kto nie jest w stanie zapewnić swoim czterem kółkom ani garażu, ani miejsca na strzeżonym i zamkniętym terenie, powinien rozważyć inwestycję w zabezpieczenie, których założenie też ma wpływ na zmniejszenie opłat ubezpieczeniowych. Przez takie zabezpieczenia rozumie się nie tylko zabezpieczenia mechaniczne w rodzaju blokady skrzyni biegów, ale także instalacje elektroniczne typu moduły monitoringu GPS. Zanim jednak zacznie Pan szukać garażu, miejsca na zamkniętym parkingu, albo wyda mnóstwo pieniędzy na zabezpieczenia auta, warto sprawdzić w towarzystwie ubezpieczeniowym, w którym ma Pan zamiar kupić polisę, jak wyglądają statystyki kradzieży aut na terenie, na którym Pan mieszka. Jeśli są wysokie, to nie chcemy Pana martwić, ale nawet garaż, czy elektroniczne zabezpieczenia, nie wpłyną na obniżkę ceny polisy. Po prostu, zdaniem ubezpieczyciela, ryzyko utraty albo uszkodzenia auta jest na tyle wysokie, że stosowanie rabatów nie ma sensu.

MS 16/2019, 12 września 2019

Bank nie dał mi kredytu

Złożyłam wniosek do banku o kredyt konsumpcyjny. Niestety, bank odmówił mi udzielenia pożyczki. Czy mogę się dowiedzieć dlaczego? Czy ktoś mi powie, co zrobiłam źle i przez co nie dostałam potrzebnych pieniędzy?

Od 4 maja 2019 r. po zmianie prawa bankowego każdy klient, któremu odmówiono udzielenia kredytu, ma prawo złożyć do banku odmawiającego kredytu wniosek o uzyskanie pisemnego wyjaśnienia, jakie czynniki wpłynęły na negatywną decyzję banku. Warto złożyć taki wniosek, bo z niego dowie się Pani, dlaczego odmówiono Pani kredytu. Pozwoli to lepiej przygotować się do starania się o pożyczkę w innej instytucji finansowej. W takich wyjaśnieniach banki zazwyczaj wskazują, że nie udzieliły kredytu, bo klient miał np. zaległości w spłacie swoich zobowiązań kredytowych, albo były jakieś niejasności związane z jego dochodami. Znając te powodu można z łatwością je usunąć. Taki wniosek może dotyczyć wszystkich produktów kredytowych oferowanych przez bank klientowi indywidualnemu. Można go więc złożyć także wtedy, gdy odmówiono kredytu hipotecznego, pożyczki hipotecznej, a nawet kart kredytowych, czy limitów odnawialnych. Analiza odpowiedzi z banku pozwoli usunąć niedociągnięcia i sprawi, że staranie się np. o kredyt gdzie indziej będzie już dużo łatwiejsze i obejdzie się bez kolejnego odrzucenia wniosków klienta. Warto też pamiętać, że jeśli bank stosuje programy komputerowe, które automatycznie decydują o przyznaniu lub odrzuceniu wniosku klienta o kredyt, można prosić bank o ponowne rozpatrzenie wniosku – tym razem już wnikliwie – przez odpowiedniego pracownika banku. Warto upewnić się, czy bank, który odrzucił wniosek kredytowy, przewiduje taką możliwość załatwienia sprawy.

MS 16/2019, 12 września 2019

Testament w rejestrze

Ponieważ ciężko zachorowałam, sporządziłam własnoręcznie testament. Boję się jednak, że coś złego się z nim stanie. Czy mogę jakoś zabezpieczyć moją ostatnią wolę?

Radzimy rozpatrzyć możliwość zgłoszenia testamentu do Notarialnego Rejestru Testamentów (NRT). Można w nim zarejestrować nie tylko te ostatnie wole, która sporządza notariusz, ale także testamenty sporządzone odręcznie. I to nawet te, które zostały sporządzone przed laty. Żeby zarejestrować testament – wystarczy odwiedzić dowolnego notariusza. Tam składa się wniosek o rejestrację ostatniej woli. Zarejestrowany testament pozostaje tajny do chwili śmierci testatora. Z rejestru można się jedynie dowiedzieć, że taki dokument jest. Dopiero okazanie notariuszowi aktu zgonu testatora sprawi, że treść tego dokumentu zostanie ujawniona.

MS 16/2019, 12 września 2019

Autocasco na godziny

Nie kupowałem autocasco dla swojego auta, bo uważam, że nie jest ono tego warte. Chcę jednak w czasie wakacji wyjechać na jeden dzień za granicę – rano wyjazd, wieczorem tego samego dnia powrót. Czy jest jakiś sposób, żeby na ten czas ubezpieczyć moje cztery kółka?

Od niedawna jest taka możliwość. Da się kupić autocasco liczone w godzinach albo dniach. Posiadacz auta może wykupić polisę trwającą od 3 godzin do 30 dni.

Oferta skierowana jest do właścicieli samochodów osobowych, terenowych oraz vanów. Pojazdy te nie mogą być starsze niż 15 lat, a ich wartość nie może przekraczać 100 000 zł. Taka polisa działa zarówno w Polsce jak i w całej Europie. Niestety ochrona ubezpieczeniowa nie obowiązuje w Rosji, a jeśli dojdzie do kradzieży samochodu na Białorusi, na Ukrainie albo w Mołdawii to nie możemy, niestety, liczyć na odszkodowanie. Takie ubezpieczenie ma dwie wady. Pierwsza polega na tym, że można je kupić tylko przez aplikację zainstalowaną na smartfonie. A po drugie – jest dosyć drogie. Wyjazd popularnym autem tylko na 6 godzin za granicę będzie kosztował od 42 aż do 67 zł.

MS 12/2019, 25 lipca 2019

Nieuatoryzowana transakcja

Ktoś podszył się pode mnie i wyciągnął z mojego konta bankowego kilka tysięcy złotych. Zgłosiłam sprawę na policję i ta prowadzi śledztwo w tej sprawie. Mam jednak problem z bankiem, który nie chce oddać mi straconych pieniędzy twierdząc, że nie może tego zrobić dopóki nie zostanie złapany złodziej, który mnie okradł i nie zapadnie prawomocny wyrok skazujący go za to przestępstwo. Czy bank ma rację? Co mam zrobić z tym fantem?

Kradzież pieniędzy z Pani konta odbyła się w sposób, który nazywa się nieautoryzowaną transakcją. Co do zasady bowiem klient banku musi się zgodzić na to, żeby pobrano pieniądze z jego rachunku. W przypadku nieautoryzowanej transakcji płatniczej dostawca płatnika (czyli bank prowadzący rachunek) ma obowiązek niezwłocznie zwrócić płatnikowi (czyli Pani) kwotę takiej trefnej transakcji. Powinno to nastąpić niezwłocznie, nie później jednak niż do końca dnia roboczego następującego po dniu stwierdzenia wystąpienia nieautoryzowanej transakcji. Przyjmuje się przy tym, że sam fakt zgłoszenia przez Panią bankowi tego zdarzenia – może to mieć postać zgłoszonej reklamacji dotyczącej podejrzanej operacji na koncie – powoduje, że instytucja finansowa ma obowiązek zwrócić to, co z rachunku zniknęło w wyniku przestępczych działań. Oznacza to, że jeśli bank ma wątpliwości co do tego, czy doszło do kradzieży pieniędzy z konta jego klienta powinien je najpierw zwrócić, a później może prowadzić działania, których celem jest ustalenie czy klient ewentualnie ponosi jakąś odpowiedzialność za to, że doszło do nieautoryzowanej transakcji. W praktyce według polskiego prawa klient odpowiada za takie transakcje i to w pełnej wysokości tylko wtedy, jeśli doprowadził do nich umyślnie, albo jest to efekt jego rażącego niedbalstwa polegającego na naruszeniu obowiązków bezpieczeństwa operacji na koncie określonych przez bank. W praktyce jest to możliwe dopiero w procesie sądowym wytoczonym klientowi podejrzewanemu o to, że dopuścił do zniknięcia środków z konta albo nawet jest w zmowie z przestępcami. Wiąże się to z zasadą, na podstawie której to bank ma obowiązek udowodnić, że transakcja przebiegała prawidłowo. Są tylko dwa przypadki, kiedy bank nie musi od razu zwracać ukradzionej gotówki. Po pierwsze dzieje się tak, jeśli bank ma udokumentowane podejrzenie oszustwa ze strony klienta i zawiadomi o tym organy ścigania. Po drugie bank może odmówić zwrotu, jeśli klient nie dochowa terminu do zgłoszenia nieautoryzowanej transakcji. Należy to zrobić niezwłocznie, ale nie później niż w ciągu 13 miesięcy od dnia obciążenia rachunku płatniczego albo od dnia, w którym transakcja miała być wykonana. Niestety wiele banków nie stosuje się do tych zasad. Radzimy Pani złożyć reklamację i poczekać na reakcję banku. Jeśli odrzuci on Pani roszczenia należy o tym powiadomić Rzecznika Finansowego (RF). Warto pamiętać, że RF zajmuje się tylko sprawami, w których odrzucono reklamację.

MS 12/2019, 25 lipca 2019

Moje także i po ślubie

Mam z mężem wspólność ustawową. Ale przed ślubem zarobiłam dużo pieniędzy, za które teraz chcę kupić mieszkanie. Czyje ono będzie – moje czy też nasze wspólne?

To mieszkanie będzie należało wyłącznie do Pani. Posiada Pani bowiem nie tylko majątek dorobkowy powstały w czasie małżeństwa, ale również swój majątek odrębny. Należą do niego wszelkie przedmioty nabyte przed ślubem – także zaoszczędzone pieniądze. Może Pani z tym majątkiem zrobić co chce bez jakichkolwiek konsultacji ze swoją drugą połową. Jeśli kupi Pani za te środki nieruchomość to zgodnie z zasadą surogacji będzie ona należała wyłącznie do Pani. Mieszkanie będzie więc częścią należącego tylko do Pani (a nie męża) majątku osobistego.

MS 12/2019, 25 lipca 2019

 

Wystarczy oświadczenie

W moim zakładzie pracy działa zakładowy fundusz świadczeń socjalnych. Ubiegam się o spore wsparcie finansowe z tego funduszu. W ramach załatwiania formalności poproszono mnie o okazanie zeznania podatkowego mojego męża. Wydawało mi się, że przepisy dotyczące ochrony danych osobowych zabraniają czegoś takiego.

Sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana. Udzielenie świadczeń z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (ZFŚS) jest uzależnione od sytuacji życiowej, rodzinnej i materialnej osoby uprawnionej do korzystania z tego funduszu. Dlatego pracodawca musi zdobyć informacje, które pozwolą mu ocenić sytuację materialną pracownika. To wymaga zbadania także dochodów osób, z którymi prowadzi on wspólne gospodarstwo domowe. To daje mu prawo do przetwarzania zdobytych w tym celu danych osobowych. Co do zasady ich zbieranie powinno odbywać się na podstawie oświadczeń złożonych przez pracownika. Pracodawca może jednak domagać się przedstawienia mu też stosownych zaświadczeń – jednym z nich jest zeznanie podatkowe małżonka zatrudnionego, który stara się o wsparcie z ZFŚS. Nie oznacza to jednak, że musi Pani zostawić w swojej firmie kopię PITa męża – zupełnie wystarczy, jeśli pokaże go Pani uprawnionym osobom z firmy. Mogą oni zapoznać się z tym dokumentem, ale nie mają prawa go kopiować, a tym bardziej przechowywać w archiwum. Gdyby to zrobili naruszyliby prawo. Zeznanie podatkowe zawiera bowiem mnóstwo danych osobowych, do których wglądu przedstawiciele ZFŚS nie mają prawa – nie muszą przecież wiedzieć jaki jest PESEL Pani męża, ani gdzie on pracuje. Tym bardziej, że dane te nie są im do niczego potrzebne. Dlatego zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych nie powinny być one ani zbierane ani przechowywane. Tak działa zasada minimalizacji danych osobowych zbieranych przez pracodawców. ZFŚS nie ma też prawa domagać się podpisywania jakichkolwiek oświadczeń dotyczących dochodów osiąganych przez członków Pani rodziny. Muszą bazować na złożonym przez Panią oświadczeniu i okazanych im dokumentach. Ta sama reguła dotyczy wszelkiego rodzaju papierów dotyczących stanu zdrowia, np. gdyby starała się Pani o wsparcie z ZFŚS z powodu ciężkiej choroby swojej albo kogoś dla pani bliskiego.

MS 11/2019, 27 czerwca 2019

Alimenty to nie wszystko

Właśnie rozstaję się z moim mężem. Ustaliliśmy, że będzie on płacił alimenty na nasze wspólne dziecko, ale już wiem, że poza tym nie będzie się nim w ogóle zajmował. Kto w takiej sytuacji może skorzystać z ulgi na dziecko?

Całą ulgę powinna Pani uwzględnić w swoim rocznym zeznaniu podatkowym. Fakt, że sprawuje Pani faktyczną pełną władzę rodzicielską nad dzieckiem daje prawo do skorzystania z odliczenia w 100%. Tym samym ojciec dziecka nie ma do tego prawa. To, że płaci alimenty nie oznacza jeszcze, że może skorzystać z ulgi prorodzinnej. Do tego musiałby jeszcze faktycznie sprawować nad nim opiekę. Podkreślamy – faktycznie, a nie oficjalnie. Fakt, że mężowi nie odebrano prawa do opieki nad dzieckiem nie oznacza jeszcze, że może korzystać z przywilejów zastrzeżonych dla tych, którzy dziecko naprawdę wychowują i troszczą się o nie.

MS 11/2019, 27 czerwca 2019

Darowizna od biologicznego ojca

Dawno temu rozstałam się z biologicznym ojcem mojego dziecka. Ułożyłam sobie życie z kimś innym, kto adoptował moje dziecko. Biologiczny ojciec wyjechał wiele lat temu za granicę, ale ostatnio wrócił do Polski i oświadczył, że ponieważ dobrze mu się powodzi – chce ofiarować swemu dziecku sporą sumę na komputer i drogie zagraniczne wakacje. Chcę, żeby wszystko odbyło się jak najbardziej legalnie. Co powinnam zrobić w tej sytuacji?

Przed wszystkim darowiznę należy spisać. Należy ją też zgłosić do urzędu skarbowego i odpowiednio opodatkować. Konieczne będzie wypełnienie i złożenie formularza podatkowego SD-Z2. Bardzo ważne jest też to, żeby cała darowana kwota została przelana z konta bankowego darczyńcy na rachunek obdarowanego albo jego przedstawicieli ustawowych. Niestety, jeśli chodzi o podatek nie będą to małe kwoty. A wszystko dlatego, że biologiczny ojciec nie mieści się w tak zwanej grupie zerowej przewidzianej w ustawie o podatku od spadków i darowizn. Grupa ta obejmuje najbliższych obdarowanego, czyli jego małżonka, dzieci, rodziców, dziadków i rodzeństwo. W przypadku Pani dziecka problemem jest ustalenie, który z jego rodziców – czy ten biologiczny czy też ten, który je adoptował są uważani za bliskich mających prawo do skorzystania z ulgi podatkowej właściwej dla grupy zerowej. Fakt, że Pani aktualny partner adoptował Pani dziecko sprawia, że to on jest uznawany za ojca. I tylko pochodzące od niego środki mogą skorzystać ze zwolnienia od podatku od spadków i darowizn. A to oznacza, że jakakolwiek gotówka podarowana przez biologicznego ojca – w tym przypadku – musi być opodatkowana i to tak, jakby pochodziła od obcego.

MS 11/2019, 27 czerwca 2019

Zarząd majątkiem dziecka

Chcę zostawić wnuczkowi w testamencie swoje mieszkanie. Niestety mam powody, by mieć ograniczone zaufanie do jego rodziców. Ponieważ nie chcę, żeby przepuścili to, co zostawię wnukowi, chcę im odebrać taką możliwość. Czy można to zrobić zgodnie z polskim prawem?

Tak! To, co może Pan zrobić stanowi wyjątek od zasady, że to rodzice sprawujący władzę rodzicielską nad małoletnim dzieckiem mogą w jej ramach wykonywać także zarząd nad jego majątkiem. Dopiero osiągnięcie pełnoletności przez dziecko wyłącza to uprawnienie. Kodeks rodzinny i opiekuńczy w art. 102 przewiduje jednak, że w umowie darowizny albo w testamencie (zakładamy, że sporządzi go Pan na korzyść wnuczka) można zastrzec, że przedmioty przypadające dziecku z tytułu darowizny lub testamentu nie będą objęte zarządem sprawowanym przez rodziców. W takim przypadku należy wyznaczyć zarządcę, który będzie się opiekował majątkiem dziecka do czasu aż osiągnie ono pełnoletność. Jeśli sam Pan tego nie zrobi to kuratora wyznaczy sąd opiekuńczy.

MS 10/2019, 13 czerwca 2019

Staraj się płacić składki

Moja mama wylądowała na dłużej w szpitalu. Przez całe lata opłacała polisę, z której pieniądze mają być przeznaczone na jej pochówek. Co się stanie jeśli z powodu przedłużającej się choroby mama nie zapłaci składek?

Odpowiedzialność ubezpieczyciela wygaśnie w dniu upływu jednego miesiąca licząc od końca okresu, za który została opłacona przez Pani mamę ostatnia składka. W efekcie kilkudziesięcioletnie opłaty przepadną i nie dostaniecie Państwo odszkodowania, które miało pokryć koszty pogrzebu mamy. Nawet opłacenie zaległych składek po terminie nie przywróci możliwości ubiegania się o odszkodowanie. Co prawda niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe dają możliwość wznowienia ubezpieczenia w takim przypadku, ale to nie jest dobre rozwiązanie. Wszystko dlatego, że zazwyczaj obowiązuje wtedy okres karencji. To znaczy, że odszkodowanie nie może być wypłacone np. przez 6 miesięcy od wznowienia opłacania składek. W przypadku starszych i ciężko chorych osób w praktyce wyklucza to możliwość wypłaty odszkodowania z polisy.

MS 10/2019, 13 czerwca 2019


Polisa na hulajnodze

Ostatnio zdarzyło mi się kilka razy jeździć na wypożyczonej hulajnodze. Nie mam żadnego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej i zastanawiam się kto zapłaci za ewentualne szkody, które wyrządzę w trakcie jazdy.

Niestety w Polsce nie ma jeszcze przepisów określających jak należy bezpiecznie korzystać z tych urządzeń. W zasadzie to nie wiemy nawet jakie wymagania powinny mieć osoby poruszające się na hulajnogach. Żaden akt prawny nie określa np. w jakim powinny być wieku i czy np. muszą mieć na głowie kask. Wiemy za to, że Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny uważa iż każdy kto kieruje hulajnogą ponosi odpowiedzialność cywilną za swoje działania na zasadach ogólnych. A to oznacza, że jeśli użytkownik takiego urządzenia nie chce płacić z własnej kieszeni za szkody wyrządzone innym ludziom powinien postarać się o polisę od odpowiedzialności cywilnej (OC). Problem polega na tym, że nie wiadomo do końca czy hulajnoga nie powinna być traktowana jako np. pojazd wolnobieżny. Jeśli jednak uznamy, że nim nie jest (przynajmniej na razie) to warto sprawdzić czy użytkowanie hulajnogi nie mieści się w zakresie typowego ubezpieczenia OC stosowanego w życiu prywatnym. Wiele towarzystw ubezpieczeniowych uznaje, że jazda na czymś takim jest częścią naszego życia prywatnego i w związku z tym typowe prywatne OC obejmie ochroną tego, kto jeździ na hulajnodze. W efekcie ubezpieczyciel zapłaci też za wyrządzone przez niego szkody. Ale nie jest to reguła! Są też i tacy ubezpieczyciele, którzy w ogólnych warunkach ubezpieczenia wyłączają swoją odpowiedzialność za skutki korzystania z tego typu urządzeń. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, bo w grę wchodzą szkody wyrządzone przez właściciela hulajnogi oraz takie, których dopuści się użytkownik wypożyczonej hulajnogi. O ile w pierwszym przypadku można jeszcze rozpatrywać możliwość stosowania ochrony z prywatnej polisy OC o tyle w drugim przypadku należy się raczej liczyć z opcją, że ubezpieczyciel swojej ochrony nie udzieli. Dlatego przed postawieniem stopy na wypożyczonej hulajnodze warto najpierw sprawdzić, co na jej temat mówi posiadana przez nas polisa OC. A to jeszcze nie koniec kłopotów z tymi coraz popularniejszymi urządzeniami. Problemy z wypłatą ewentualnych odszkodowań dotyczą też ustalenia jak hulajnogi mają się poruszać po ulicach. Jeśli uznamy, że nie mogą np. korzystać ze ścieżek rowerowych, to wypadek spowodowany na nich może skończyć się tym, że ubezpieczyciel nie zapłaci za wyrządzone w taki sposób szkody twierdząc, że użytkownik hulajnogi korzystał z niej w sposób nie dozwolony przepisami. W każdym bądź razie przy okazji przeglądania ogólnych warunków ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym warto to sprawdzić.

MS 10/2019, 13 czerwca 2019

Zawiadamia kto chce

Chcę kupić samochód należący do mojego sąsiada. Jak już przeprowadzimy wszystkie formalności związane z umową, to który z nas – ja czy sąsiad – powinniśmy o tej transakcji powiadomić odpowiednie urzędy?

Zgodnie z art. 78 ust. 2 Prawa o ruchu drogowym właściciel pojazdu zarejestrowanego jest obowiązany zawiadomić w terminie nieprzekraczającym 30 dni starostę o nabyciu lub zbyciu pojazdu. Ten przepis czytać należy tak, że obowiązek ten tak naprawdę ciąży na obu stronach umowy kupna-sprzedaży samochodu. Tak więc zarówno Pan jak i sąsiad możecie dokonać tej czynności. Do zgłoszenia transakcji dołączyć należy dokument potwierdzający fakt, że auto zmieniło właściciela. Najczęściej będzie to umowa sprzedaży albo faktura dokumentująca zakup. Ten, kto te formalności będzie załatwiał nie może też zapomnieć o przedłożeniu w urzędzie swojego dowodu tożsamości. Działania takie są zwolnione od opłat. Jedynie w przypadku ustanowienia pełnomocnika do przeprowadzenia tej czynności konieczne będzie uiszczenie opłaty skarbowej od wystawionego pełnomocnictwa. Choć przepis mówi o 30-dniowym terminie na zgłoszenie zmiany właściciela radzimy z tym nie zwlekać. Uniknie się ten sposób problemów np. z ustaleniem kto odpowiada za popełnione w czasie między samą transakcją sprzedaży samochodu a jej zgłoszeniem wykroczenia drogowe.

MS 09/2019, 30 maja 2019


Kopia papierów za darmo

Będę odbierała ojca ze szpitala. Przy wypisywaniu okazało się, że jego dokumentacja medyczna to naprawdę gruba teczka. Poprosiłam o jej kopię, ale szpital zażądał ode mnie sporo pieniędzy za kserokopie. Czy muszę koniecznie za te dokumenty zapłacić z własnej kieszeni?

Nie! Od 4 maja 2019 r. obowiązują przepisy, zgodnie z którymi udostępnienie kopii dokumentacji medycznej samemu pacjentowi albo ustanowionemu przez niego przedstawicielowi jest bezpłatne. Pacjent i jego przedstawiciel mogą zażądać zarówno powielenia całości jak i tylko części zgromadzonej dokumentacji. W praktyce jednak radzimy występować od razu o kopiowanie całości, bo zwolnienie z opłat dotyczy jedynie papierów, które są udostępnione zainteresowanemu pierwszy raz. Za każdą następną kopię papierów medycznych trzeba już będzie zapłacić z własnej kieszeni.

MS 09/2019, 30 maja 2019

Babci należą się pieniądze

Mój nastoletni syn miał niedawno wypadek. Na szczęście powoli wraca do zdrowia, ale jeszcze kilka następnych miesięcy spędzi w domu w łóżku. Jego babcia zaoferowała, że będzie się nim w tym czasie opiekować, tak żebym ja nie musiała rezygnować z pracy. Ponieważ chłopiec jest ubezpieczony i dostanie odszkodowanie od ubezpieczyciela sprawcy wypadku zastanawiam się czy firma ta nie powinna też zapłacić za poświęcony przez babcię czas.

Ma Pani rację! Towarzystwo ubezpieczeniowe powinno zapłacić także za opiekę, która będzie świadczona w czasie dochodzenia do zdrowia ofiary wypadku. Obowiązuje bowiem zasada, zgodnie z którą nieodpłatna opieka świadczona przez członka rodziny poszkodowanego w wypadku powinny być zrekompensowana. Kwestie te reguluje art. 444 § 1 Kodeksu cywilnego. Zgodnie z tym przepisem w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Do nich należy też praca włożona przez kogoś opiekującego się niedomagającą osobą. Skoro nie ma większych wątpliwości, że odszkodowanie należy wypłacić jeśli usługi takie świadczy osoba obca np. wynajęty opiekun to według tych samych zasad potraktować należy także podobną pracę świadczoną przez osoby bliskie ofierze wypadku np. babcię tak jak w naszym przypadku. Jest to tym bardziej uzasadnione, że pomoc kogoś bliskiego zazwyczaj pozwala szybciej i lepiej wyleczyć odniesione rany. Skoro więc ktoś taki poświęca swój czas – a czasami nawet rezygnuje z zarobku np. biorąc urlop bezpłatny na czas kuracji chorego – to absolutnie naturalne jest, że ubezpieczyciel powinien mu wyrównać ewentualnie poniesione straty. Do ustalenia pozostaje jedynie sposób w jaki ustali się wartość wykonanej pracy. W praktyce spotyka się dwa sposoby. Pierwszy polega na sprawdzeniu ile w okolicy, w której leczy się chory kosztują usługi opiekuńcze świadczone przez wyspecjalizowane w tym firmy. Opłatę za godzinę ich pracy mnoży się przez ilość godzin spędzonych przy łóżku ofiary wypadku i otrzymuje kwotę odszkodowania, które powinno wypłacić towarzystwo ubezpieczeniowe. Druga metoda koncentruje się na wartości usług opiekuńczych świadczonych przez lokalny ośrodek pomocy społecznej. Wyliczona przez niego opłata za godzinę pracy opiekunki może też być podstawą dochodzenia roszczenia od ubezpieczyciela. Niestety firmy ubezpieczeniowe dosyć niechętnie płacą takie rachunki. Nie chcemy Pani martwić, ale w przypadku gdy nie uda się sprawy załatwić ugodowo konieczny będzie proces przed sądem cywilnym, który ustali co się komu należy.

MS 09/2019, 30 maja 2019

Nowe zasady najmu od gminy

Od lat wynajmuję razem z rodziną mieszkanie od gminy. Czy to prawda, że teraz co jakiś czas gmina może zażądać ode mnie zaświadczenia o dochodach i wyrzucić z mieszkania jeśli okaże się, że zarabiam za dużo?

Nie! Rzeczywiście nowelizacja ustawy o ochronie praw lokatorów, która zaczyna działać od 21 kwietnia pozwala gminie na weryfikowanie dochodów najemców, którzy zajmują należące do samorządu mieszkania, ale te zasady dotyczą tylko nowych umów. A to oznacza, że osoby takie jak Pani- czyli mające dawno temu podpisane umowy najmu nie będą objęte koniecznością sprawdzania jaki dochód osiągnęła ich rodzina. Nowe przepisy dają gminom prawo do sprawdzenia ile wynosi dochód najemcy w przeliczeniu na członków jego gospodarstwa domowego. Można to robić nie częściej niż co 2,5 roku. Jeżeli okaże się, że osoba korzystająca z mieszkania należącego do samorządu przekroczy progi dochodowe ustalone wcześniej przez gminę to ta ostatnia będzie miała prawo do podniesienia czynszu. Zrobi to proporcjonalnie a to oznacza, że im więcej najemca zarabia tym więcej będzie płacił za prawo do mieszkania w samorządowej nieruchomości. Oczywiście podwyżka będzie ustalana w rozliczeniu na osobę stanowiącą członka gospodarstwa domowego najemcy. W przypadku singli rozliczenie podwyżki nastąpi według specjalnego współczynnika, który pozwoli w miarę sprawiedliwie określić ile samotna osoba powinna więcej płacić za zajmowane przez siebie cztery kąty. W praktyce więc ci, którzy zarabiają więcej muszą się liczyć z tym, że będą też płacili większy czynsz. Gdyby doszli do wniosku, że on im nie odpowiada będą musieli poszukać sobie dachu nad głową gdzie indziej. Reguły te nie dotyczą jednak tych, którzy mają już zawarte umowy najmu z gminami. W ich przypadku nawet jeśli samorząd zdecyduje się na podwyżkę czynszu to nastąpi to według starych zasad i przyjmuje się, że taka zmiana absolutnie nie oznacza zawarcia nowej umowy najmu. Dzięki temu rozwiązaniu starzy najemcy są chronieni przed koniecznością składania deklaracji co do wysokości osiąganych przez siebie dochodów. W ten sposób gmina nie ma też prawa odebrać im prawa do lokalu tylko dlatego, że więcej zarabiają. Co więcej stare zasady dotyczyć też mają tych, którzy wstąpią w stosunek najmu. To znaczy po śmierci najbliższej osoby będącej najemcą gminnego mieszkania jej niektórzy spadkobiercy wejdą w prawa, które mieli zmarli. W ten sposób będą oni chronieni przed koniecznością dopłacania do czynszu.

MS 6/2019, 11 kwietnia 2019

Szybszy zwrot podatku

Mam czworo małych dzieci. Właśnie zabieram się do wypełnienia swojego zeznania podatkowego. Pewnie wyjdzie mi w nim spory zwrot podatku z tytułu ulgi na dzieci. Czy jest jakiś sposób, żeby zmusić skarbówkę, żeby szybciej oddała mi te pieniądze?

Tak! Zanim jednak wyśle Pani swoje zeznanie podatkowe radzimy postarać się o Kartę Dużej Rodziny (KDR). Jej posiadacze mają prawo do szczególnego przywileju – jeśli w rocznym zeznaniu podatkowym zaznaczą, że mają KDR fiskus dokona zwrotu nadpłaconego podatku w wyjątkowo krótkim terminie bo zaledwie w ciągu 30 dni. Trzeba tylko pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze skrócony termin dotyczy tylko tych PITów, które zostały wysłane elektronicznie. Złożenie ich w wersji papierowej nie pozwala korzystać z tego przywileju. Po drugie zeznanie podatkowe musi być prawidłowe. Poprawki błędów wydłużą termin zwrotu.

MS 6/2019, 11 kwietnia 2019

Ojciec płaci przed porodem

Będę miała dziecko z mężczyzną, który nie jest moim mężem. Rozstaliśmy się kiedy byłam już w ciąży. Mam teraz problemy finansowe i jestem ciekawa, czy mogę domagać się o przyszłego ojca, żeby mi pomógł.

Tak, ma Pani do tego prawo. Art. 142 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi, że jeżeli ojcostwo mężczyzny niebędącego mężem matki zostało uwiarygodnione matka ta może domagać się od niego, żeby wspomógł ją finansowo. Matka może wystąpić z takim roszczeniem jeszcze przed narodzeniem się dziecka. Prawdopodobny ojciec musi wyłożyć sumę, która powinna wystarczyć na pokrycie kosztów utrzymania matki przez 3 miesiące w okresie porodu oraz dodatkowo musi on do pokryć wydatki związane z utrzymaniem dziecka przez pierwsze 3 miesiące jego życia. O tym ile pieniędzy musi zapłacić przyszły tata i w jakich terminach będzie je wykładał decyduje sąd rodzinny i opiekuńczy. W oparciu o ten przepis nie ma obowiązku udowadniania, że mężczyzna jest ojcem dziecka. Wystarczy ten fakt uprawdopodobnić. Posłużą do tego np. zeznania świadków potwierdzających, że mężczyzna był w związku z przyszłą matką, zdjęcia ze wspólnych pobytów na wakacjach itp. Dobrze jest też udokumentować fakt, że kobieta i mężczyzna tuż przed ciążą mieszkali razem. Najlepsze do tego celu są rachunki przychodzące na jeden adres na nazwisko zarówno przyszłej matki jak i jej byłego już partnera.
MS 6/2019, 11 kwietnia 2019

Można skarżyć komornika

Komornik zajął kilka rzeczy ruchomych w moim domu. Zaszokowała mnie wyjątkowo niska wycena tych przedmiotów dokonana przez komornika. Jego zdaniem, np. bardzo duży, zupełnie nowy telewizor praktycznie nie jest nic wart. Czy mogę coś z tym zrobić, jakoś zaskarżyć?

Tak! Komornik, który prowadzi zajęcie rzeczy ruchomych należących do dłużnika szacuje wartość zajętych przedmiotów i wpisuje to do protokołu zajęcia. Jeśli dłużnik nie zgadza się z tymi wycenami może postąpić na dwa sposoby.

Pierwszy polega na tym, że zgłasza on zastrzeżenia co do wartości rzeczy do protokołu zajęcia ruchomości już w czasie, gdy komornik prowadzi swoje czynności.

Druga metoda polega na tym, że zastrzeżenia takie zgłasza się w terminie 3 dni od dnia doręczenia odpisu protokołu. W chwili, gdy komornik zostanie powiadomiony o zastrzeżeniach co do dokonanej przez niego wyceny – ma obowiązek zamieścić w protokole wzmiankę na ten temat. O wszystkich tych rzeczach komornik musi pouczyć strony. W szczególności ma obowiązek wyjaśnić im, że mają prawo do wniesienia zastrzeżeń i podać im termin do ich wniesienia. Informacje o tym należy przekazać już w momencie dokonywania zajęcia rzeczy ruchomych, a jeśli cały proces odbywa się pod nieobecność dłużnika, stosowne pouczenie powinno nastąpić przy doręczaniu protokołu zajęcia. Wniesienie zastrzeżeń oznacza, że komornik powinien w ich następstwie powołać biegłego, którego opinia pozwoli ustalić prawdziwą wartość zajmowanych przedmiotów. Możliwa jest sytuacja, w której komornik uzna, że już w trakcie zajmowania rzeczy prawidłowe oszacowanie ich wartości powinno odbywać się pod czujnym okiem biegłego. W takim przypadku komornik go powoła i skorzysta z jego wiedzy już w chwili ich zajmowania. Kodeks postępowania cywilnego mówi wprost, że jeżeli wartość zajmowanej ruchomości według oceny komornika przekracza 20 000 zł – komornik powinien od razu powołać – do ustalenia jego prawidłowej wartości – biegłego.

MS 5/2019, 28 marca 2019

Zastrzeżenie kredytowe

Mojej znajomej ukradziono dane osobowe. Ktoś na ich podstawie wziął pożyczki w różnych firmach pożyczkowych. Znajoma walczy właśnie o to, żeby ich nie spłacać. Zastanawiam się, czy jest jakiś sposób, w który ja mogę się ustrzec przed podobnymi nieszczęściami.

W praktyce jest tylko jeden sposób na ustrzeżenie się przed bandytami, którzy na podstawie ukradzionych danych zaciągają pożyczki na cudze nazwisko – po prostu trzeba niezwykle uważnie pilnować swoich dokumentów. Dodatkowym sposobem pozwalającym na ustrzeżenie się przed takim nieszczęściem są oferowane przez banki informacji kredytowej usługi, zwane zastrzeżeniami kredytowymi. Polegają one na tym, że można wydać dyspozycję takiej instytucji, by przy naszym nazwisku umieściła informację, że nie życzymy sobie zaciągania pożyczek. W takim przypadku instytucja finansowa, która miałaby udzielić komuś takiej pożyczki, najpierw sprawdzi w banku informacji kredytowej, czy wyrażamy na to zgodę. Jeśli znajdzie zastrzeżenie, że sobie tego nie życzymy – takiej pożyczki po prostu nie udzieli. W ten sposób da się uniknąć naciągnięcia na spłatę nie zaciągniętych pożyczek. Niestety, to rozwiązanie ma dwie wady. Pierwsza polega na tym, że za taką usługę trzeba zapłacić. W grę wchodzą opłaty rzędu kilkudziesięciu złotych, nie mniej jednak dla niezamożnych osób może to być bariera nie do przejścia. Druga wada jest znacznie poważniejsza. Chodzi bowiem o to, że zastrzeżenie kredytowe obejmuje tylko tych pożyczkodawców, którzy dobrowolnie przystąpili do tego systemu. Niestety, z tego rozwiązania korzystają co prawda największe firmy udzielające pożyczek, ale do systemu nie przystąpiły wszystkie firmy pożyczkowe. W efekcie te mniejsze dalej udzielą pożyczki na nasze nazwisko, bo po prostu nie mają pojęcia o tym, że sobie tego nie życzymy. Dlatego wydawanie pieniędzy na zastrzeżenie kredytowe trzeba bardzo dokładnie rozważyć, nie ma bowiem żadnych gwarancji, że wydane na to pieniądze zapewnią nam bezpieczeństwo, którego oczekujemy.
MS 5/2019, 28 marca 2019

Skarbówka pyta szkołę

Jestem po rozwodzie. Razem z byłym mężem korzystamy z podatkowej ulgi na dzieci. Czy to prawda, że urząd skarbowy może zapytać szkołę, do której chodzi nasza córka, jak każde z nas się nią zajmuje?

Tak! Skarbówka ma prawo weryfikować prawidłowość stosowania odliczeń dokonanych w ramach ulgi na dziecko. W ramach czynności sprawdzających może weryfikować jak każde z rodziców wykonuje władzę rodzicielską nad dzieckiem. Ten z rodziców, który jej nie wykonuje – nie ma prawa do odliczeń. Dlatego urząd skarbowy może np. zwrócić się do szkoły, do której uczęszcza dziecko, z pytaniami pozwalającymi ustalić, który z rodziców uczestniczy w zebraniach klasowych swojej pociechy, towarzyszy jej w szkolnych uroczystościach czy kontaktuje się ze szkołą.

MS 5/2019, 28 marca 2019

Miejsce parkingowe i kredyt

Mam zamiar kupić mieszkanie. Będę też musiał pomyśleć o miejscu parkingowym dla rodzinnego auta. Nie jestem pewien czy dostanę kredyt hipoteczny na miejsce parkingowe. Ostatecznie to przecież nie mieszkanie!

Z kredytem hipotecznym na miejsce parkingowe nie powinien mieć Pan problemu. Szczegóły zależą jednak od tego, jaki charakter ma to miejsce.

W pierwszym przypadku – przynależy ono do mieszkania (najłatwiej poznać tę opcję po tym, że nie ma odrębnej księgi wieczystej na kawałek gruntu dla samochodu). To najprostsze rozwiązanie, bo w takiej sytuacji bank uznaje, że parking po prostu podwyższa wartość mieszkania, będącego przecież zabezpieczeniem udzielonego kredytu. Ma to jednak pewną niedogodność. Podwyższenie wartości lokalu o dodatkowe pieniądze przeznaczone na zakup miejsca parkingowego powoduje wzrost kredytu. A to oznaczanie nie tylko to, że trzeba mieć odpowiednią zdolność kredytową, żeby bank pożyczył nam pieniądze – przede wszystkim trzeba się liczyć z tym, że proporcjonalnie wzrośnie też wkład własny, którym musi dysponować potencjalny kredytobiorca.

W drugim przypadku – miejsce parkingowe traktowane jest jako odrębna nieruchomość – formalnie jest na niego założona odrębna od mieszkania księga wieczysta. W takiej sytuacji banki stosują tak zwaną hipotekę łączną. Wyceniają wartość obu nieruchomości i jeśli mieści się ona w zdolności kredytowej osoby pragnącej zaciągnąć kredyt hipoteczny, udzielają go wpisując hipotekę do każdej księgi wieczystej – a więc i tej założonej dla mieszkania, jak i tej założonej dla miejsca parkingowego. To rozwiązanie też ma swoje minusy. Poza tym, że tak jak w przypadku pierwszym kredytobiorca musi mieć odpowiednio większy wkład własny, dochodzą jeszcze wydatki związane np. z ustaleniem wartości miejsca parkingowego, dodatkowe opłaty za wpis do ksiąg wieczystych, dodatkowe ubezpieczenie wymagane przez bank itp. Ważne też jest to, że sprzedaż takiego miejsca parkingowego jest trudna – skoro bowiem jest hipoteka wpisana do księgi wieczystej, trzeba będzie przed sprzedażą postarać się o zgodę banku na jej zdjęcie umożliwiające przeprowadzenie takiej transakcji.

MS 3/2019, 28 stycznia 2019


Rozliczenie konkubentów

Razem z moją partnerką życiową mamy zamiar kupić nieruchomość. To działka, na której chcemy wybudować w przyszłości wspólny dom. Czy fakt, że nie jesteśmy małżeństwem na wpływ na taką transakcję?

Oczywiście! Musicie Państwo pamiętać, że w polskim prawie nie ma norm regulujących kwestie dotyczące rozliczenia konkubentów. W praktyce oznacza to, że dla polskich przepisów jesteście dla siebie obcymi osobami. W żadnym wypadku nie stosuje się do was np. przepisów dotyczących załatwiania kwestii majątkowych właściwych dla małżonków. W sytuacji, gdy jednak dojdzie do rozstania – bardzo komplikuje to ewentualne rozliczenia. W przypadku zakupu nieruchomości należy stosować przepisy właściwe dla współwłasności. Żeby uniknąć ewentualnych kłopotów w przyszłości – już w momencie podpisywania aktu notarialnego nabycia nieruchomości należy ustalić, kto w jakiej części jest właścicielem nabywanej działki. Po rozstaniu będzie wtedy można domagać się zniesienia współwłasności i np. ustalenia, że druga strona spłaci tyle, ile wynika z udziału w tej współwłasności.

Jest to jednak rzadko spotykana sytuacja modelowa. Bardzo często zdarza się bowiem tak, że zapisy w akcie notarialnym dotyczące udziałów we własności nieruchomości różnią się od rzeczywistości. Dzieje się tak wtedy, gdy jedna ze stron dołożyła do zakupu więcej niż ma w niej udziałów. Ten, który wyłożył więcej niż to, co jest zapisane w akcie notarialnym, musiałby wówczas wytoczyć drugiej stronie proces o bezpodstawne wzbogacenie. Musiałby domagać się od swojej byłej drugiej połówki, by wydała mu korzyści, które otrzymała kosztem jego osoby, a jeśli nie jest to możliwe w naturze, powinna zwrócić w gotówce wartość tej korzyści. Proces taki nie gwarantuje sukcesów. Zgodnie z kodeksem cywilnym obowiązek wydania korzyści lub zwrotu jej wartości wygasa bowiem, jeżeli ten, który korzyść uzyskał, zużył ją albo utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony.

MS 3/2019, 28 stycznia 2019

Rachunek niepotrzebny

Miałem kolizję. Jej sprawca przyznał, że odbyło się to z jego winy. Czy w takiej sytuacji muszę mieć rachunek dla ubezpieczyciela potwierdzający, że dokonałem napraw uszkodzonego pojazdu?

Ubezpieczyciel powinien wypłacić odszkodowanie w ciągu 30 dni od dnia złożenia przez Pana zawiadomienia o szkodzie. Jeśli nie ma wątpliwości, kto jest jej sprawcą i jaka jest wysokość tej szkody, towarzystwo ubezpieczeniowe nie może wymagać od swojego klienta przedstawienia jakiegokolwiek rachunku, np. z warsztatu samochodowego, dokumentującego przeprowadzone naprawy. Jeśli klient nie chce, wcale nie musi ich dokonywać – zależy to wyłącznie od podjętych przez niego decyzji.

MS 3/2019, 28 stycznia 2019

Miksera nie odliczysz

Jestem inwalidką i mam problemy z posługiwaniem się rękami. Ułatwiłoby mi życie, gdybym kupiła wielofunkcyjny mikser. Czy taki wydatek może zostać odliczony od mojego dochodu w ramach ulgi rehabilitacyjnej?

Niestety nie! Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej (KIS) wydał interpretację, w której stwierdził, że w ramach ulgi rehabilitacyjnej inwalida ma prawo odliczyć wydatki na zakup i naprawę indywidualnego sprzętu, urządzeń i narzędzi technicznych niezbędnych w rehabilitacji i ułatwiających wykonywanie czynności życiowych stosownie do potrzeb wynikających z niepełnosprawności, ale jasno określił, że nie chodzi o zakup sprzętu gospodarstwa domowego. Zdaniem Dyrektora KIS takie sprzęty są ogólnodostępne i każdy – a więc nie tylko inwalida – może z nich korzystać. Dlatego wydatki na ich nabycie nie mogą być odliczone. Odliczać można bowiem wydatki tylko na taki sprzęt, który ma specjalne cechy czyniące go niezbędnym albo w rehabilitacji osoby niepełnosprawnej albo też ułatwiającej jej życie.

MS 02/2019, 7 lutego

Ulga na wymianę okien

Jestem emerytem i właścicielem domku jednorodzinnego. Słyszałem, że jest nowa ulga podatkowa na ocieplenie domu. Nie stać mnie na aż tak kosztowną inwestycję, ale przydałoby się wymienić niektóre okna. Czy pieniądze wydane na coś takiego też mogę odliczyć od podatku?

Tak! Wydatek, który zamierza Pan ponieść mieści się w ramach obowiązującej od 1 stycznia 2019 r. ulgi termomodernizacyjnej. Mogą z niego skorzystać osoby fizyczne, których dochody opodatkowane są według skali podatkowej (a więc także emeryci), podatkiem liniowym albo ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych (prawo do tej ulgi mają więc też i ci, którzy prowadzą działalność gospodarczą). W ramach tej ulgi można odliczyć wydatki poniesione w roku podatkowym na materiały budowlane, ale także na maszyny i urządzenia oraz usługi służące termomodernizacji. Odliczenia mogą dokonać właściciele albo współwłaściciele domu jednorodzinnego. Istnieje rozporządzenie, które dokładnie określa jakie materiały, urządzenia i usługi mogą być rozliczane w ramach ulgi termomodernizacyjnej. Poza oczywistym ociepleniem ścian znajdziemy na niej także wydatki związane np. z zakupem gazowego kotła kondensacyjnego wraz ze sterowaniem, armaturą zabezpieczającą i regulującą oraz układem doprowadzenia powietrza a także odprowadzenia spalin. Na liście jest też wymiana stolarki okiennej i drzwiowej, w tym także okna, okna połaciowe wraz z systemami montażowymi, drzwi balkonowe, bramy garażowe, a nawet powierzchnie przezroczyste nieotwieralne. Co ciekawe, rozporządzenie pozwala też odliczyć pieniądze wydane np. na przyłącze do sieci ciepłowniczej lub gazowej. Musimy jednak sprostować jedną nieprawdziwą informację poruszoną przez Pana w pytaniu. Otóż ulga termomodernizacyjna nie jest odliczana od podatku. Poniesione wydatki odlicza się od dochodu przed opodatkowaniem. Podatnik może więc w zeznaniu podatkowym za 2019 r. odliczyć to, co wcześniej w tym roku wydał na przedsięwzięcie objęte ulgą. Maksymalna kwota odliczenia to 53 000 zł i to liczonych wraz z VATem (zasada ta dotyczy osób nie prowadzących własnej firmy, którzy są VATowcami). Przepisy dopuszczają sytuację, w której podatnik w jednym roku wyda na termomodernizację więcej niż zarobił, W takim przypadku wydane pieniądze będzie mógł odliczać w kolejnych latach. I tak maksymalnie aż przez 6 kolejnych lat. Warunkiem skorzystania z ulgi jest to, że rozpoczęte przez podatnika przedsięwzięcie termomodernizacyjne skończy się w ciągu 3 kolejnych lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym poniesiono pierwszy wydatek. Uwaga! Odliczone pieniądze trzeba będzie doliczyć do dochodu jeśli podatnik nie skończy w tym czasie swojej inwestycji albo kiedy otrzyma zwrot wcześniej odliczonych wydatków (np. dotacja z gminy). Warto pamiętać, że dochód można pomniejszać tylko o te wydatki, które wynikają wyłącznie z faktur VAT.

MS 02/2019, 7 lutego

Umowa serwisowa

Chcę kupić lodówkę. Wybrałam już model, ale przed zakupem sprzedawca zaproponował mi dokupienie umowy serwisowej, dzięki której mam mieć gwarancję, że w razie awarii lodówka zostanie naprawiona. Czy takie rozwiązanie jest dla mnie rzeczywiście korzystne?

Do Rzecznika Finansowego dotarło wiele skarg na takie rozwiązanie. Jest ono mniej korzystne niż polisa, bo zamiast podlegającego pełnej kontroli ze strony odpowiednich urzędów towarzystwa ubezpieczeniowego w przypadku umowy serwisowej mamy do czynienia z firmą, która takiej kontroli nie podlega. W związku z tym jej zapewnienia, że zagwarantuje nam bezproblemową naprawę popsutego sprzętu mogą być trudne do wyegzekwowania. No, chyba że tą firmą jest sam producent sprzętu. W innym przypadku taka umowa jest bardzo ryzykowna dla klienta.

MS 02/2019, 7 lutego

Darmowe konto kosztuje

Zastanawiam się nad założeniem podstawowego rachunku płatniczego. Najważniejsze dla mnie jest to, że nie płaci się za jego utrzymanie ani złotówki, a to dla mnie ważne, bo robię sporo transakcji, np. przelewy.

Jeśli intensywnie używa Pani swojego konta bankowego i dołączonej do niego karty płatniczej może okazać się, że podstawowy rachunek płatniczy nie będzie najlepszym rozwiązaniem. To prawda, że jego utrzymanie oraz wydana do niego karta są bezpłatne. Nie płaci się też za 5 pierwszych transakcji płatniczych w miesiącu. Do tej kategorii zalicza się między innymi zlecenia przelewu, polecenia zapłaty czy zlecenia stałe. Bez opłat można też robić wypłaty z bankomatów własnych banku prowadzącego to konto. Dodatkowo w ciągu miesiąca można skorzystać 5 razy z bankomatów obcych. I to by było na tyle. Za pozostałe operacje bank prowadzący podstawowy rachunek płatniczy może już pobierać opłaty. Trzeba więc zapłacić za przelewy zagraniczne SEPA, przelewy natychmiastowe oraz korzystanie z obcych wpłatomatów. Jednak prawdziwą pułapką finansową są opłaty pobierane za działania przekraczające darmowe limity. I tak np. 6 i następny przelew zrobiony w miesiącu w oddziale banku może już kosztować od 5 do 10 zł za sztukę! Wypłaty w obcych bankomatach począwszy od 6 wykonanej w miesiącu kosztują przeciętnie nawet 5 zł za sztukę! Dodatkowo podstawowy rachunek płatniczy został przez niektóre banki pozbawiony udogodnień oferowanych w innych typach rachunków osobistych. I tak niektóre banki nie pozwalają użytkownikom podstawowego rachunku płatniczego korzystać z bankowości internetowej i mobilnej. A to kosztowny brak, bo bez bankowości internetowej nie można korzystać z bezpłatnych przelewów. W takim przypadku nawet sprawdzenie stanu konta może kosztować, jeśli zrobimy to za pośrednictwem bankomatu. Są też banki, które pobierają np. opłaty za sms-y służące do autoryzacji przelewu. Jak więc widać, podstawowy rachunek płatniczy to dobre rozwiązanie dla kogoś, kto ma zamiar mało korzystać z tego rachunku. Osoby będące intensywnymi użytkownikami produktów bankowych powinny zdecydowanie rozejrzeć się za innym typem rachunku.

MS 01/2019, 17 stycznia 2019


Użyczenie bez podatku

Jestem w trakcie rozwodu i musiałam wyprowadzić się od męża. Brat chce mi bezpłatnie użyczyć swojego mieszkania do czasu, aż skończą się moje kłopoty. Czy będzie musiał zapłacić z tego tytułu jakiś podatek?

Nie! Teoretycznie, osoba fizyczna, która nieodpłatnie użytkuje należące do kogoś nieruchomości, uzyskuje nieodpłatne świadczenie. Powinno ono, co do zasady, być uznane za jej przychód, a w konsekwencji także opodatkowane podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Ale w praktyce użyczenie jest zwolnione od tego podatku. Jest to jednak możliwe tylko wówczas, gdy nieruchomość (choć zasady te dotyczą także ruchomości, np. samochodu) zostanie użyczona osobie zaliczonej do I albo II grupy podatkowej. Do I grupy należą: małżonek, dzieci, wnukowie, rodzicie, dziadkowie, pasierbowie, zięć, synowa, rodzeństwo, ojczym, macocha lub teściowie. A to oznacza, że użyczenie Pani lokalu przez brata jest zwolnione od podatku dochodowego.

MS 01/2019, 17 stycznia 2019

Ugoda zastępuje wyrok

Zażądałam od ojca mojego dziecka alimentów, które pomogą mi go utrzymać. Ojciec dziecka zaproponował mi zawarcie ugody określającej warunki wypłaty tych alimentów. Czy taka ugoda ma taki sam walor jak wyrok sądu?

Jeśli zostanie zawarta przed sądem, to tak. Kodeks postępowania cywilnego stanowi, że sędzia prowadzący postępowanie powinien we właściwej chwili skłaniać strony do pojednania. Następuje to na ogół na pierwszym posiedzeniu, tuż po tym, jak zostaną wyjaśnione pierwsze stanowiska stron. Jak rozumiem, w Pani przypadku, przyjdzie Pani z ojcem dziecka do sądu z już gotowym projektem takiej ugody. Należy w nim ustalić nie tylko wysokość alimentów, ale także termin ich wypłaty (zazwyczaj jest to stały termin w miesiącu, np. płatność do 10 dnia każdego miesiąca) oraz sposób realizacji tego obowiązku (np. ustalenie, że alimenty będą przelewane na konto bankowe matki). W takiej sytuacji sąd spisze uczynione przez rodziców dziecka ustalenia i wciągnie je do protokołu. Może też sporządzić z nich odrębny dokument, który również będzie stanowił część protokołu. W każdym przypadku strony będą musiały własnymi podpisami potwierdzić poczynione ustalenia. Ugoda zawarta w takiej formie, czyli przed sądem – podobnie jak prawomocne orzeczenie sądu – stanowi tytuł egzekucyjny. Po tym, jak ugodę zaopatrzy się w klauzulę wykonalności, można ją przekazać komornikowi do realizacji. Na jej podstawie możliwe więc będzie wszczęcie egzekucji przeciwko dłużnikowi alimentacyjnemu. Dlatego polecamy taką formę rozstrzygnięcia sporu o alimenty. Dzięki ugodzie zawartej przed sądem kwestia alimentów zostanie szybko i tanio załatwiona.

MS 01/2019, 17 stycznia 2019

Akt zgonu dla spadkobiercy

Mój wuj w testamencie zapisał mi trochę gotówki. Chcę rozpocząć postępowanie przed sądem, które potwierdzi że mam do niej prawo. Mam jednak problem z aktem zgonu wuja. Podobno urząd stanu cywilnego wydaje taki dokument jedynie najbliższej rodzinie zmarłego. W jaki sposób mogę legalnie wydobyć akt zgonu wuja?

Odpis aktu stanu cywilnego rzeczywiście w pierwszej kolejności wydaje się osobie, której ten akt dotyczy. Siłą rzeczy zmarły wuj nie wystąpi o jego wydanie. Prawo do otrzymania tego dokumentu ma także małżonek zmarłego, jego wstępni (czyli rodzice), zstępni (czyli dzieci), rodzeństwo, przedstawiciel ustawowy i opiekun. O odpis może też wystąpić sąd, prokurator, organizacje społeczne, oraz organy administracji publicznej w tym zwłaszcza np. Policja czy Straż Graniczna jeżeli jest to konieczne do realizacji ich ustawowych zadań. Ale do kategorii osób uprawnionych do otrzymania odpisu aktu zgonu należą także ci, którzy wykażą, iż mają interes prawny w dostępie do tego dokumentu. Pozostaje zatem ustalić czy chodzi także o potencjalnego spadkobiercę. Odpowiedź jest twierdząca. Zgodnie z Kodeksem cywilnym sąd – na wniosek osoby mającej w tym interes prawny – stwierdza nabycie spadku przez spadkobiercę. To oznacza, że interes prawny ma całkiem szeroki krąg ludzi. Są to nie tylko najbliżsi zmarłego, ale także ci, na których rzecz – tak jak w opisywanym w pytaniu przypadku – został sporządzony zapis testamentowy. Więcej nawet – rozpoczęcia postępowania spadkowego mogą się także domagać osoby uprawnione do zachowku czy wreszcie wierzyciele – i to zarówno spadkodawcy jak i spadkobiorcy (ostatecznie odziedziczony majątek może spokojnie posłużyć do uregulowania zaciągniętych wcześniej należności). Ma więc Pani interes prawny pozwalający na domaganie się wydania aktu zgonu wuja. Tym bardziej, że jest on niezbędnym dokumentem, który należy dołączyć do wniosku o stwierdzenie nabycia spadku. Niestety, czasami w urzędach wydających takie dokumenty można spotkać się ze stanowiskiem, że potencjalny spadkobierca powinien najpierw złożyć wniosek o stwierdzenie nabycia spadku bez dołączania do niego aktu zgonu, poczekać aż sąd pisemnie wezwie go do uzupełnienia braków pisma procesowego poprzez dołączenie tego odpisu i dopiero w z takim dokumentem w ręku prosić o jego wystawienie. Takie stanowisko urzędników jest błędne! Sam fakt, że osoba występująca o odpis aktu zgonu może być spadkobiercą potwierdza, że ma ona w tym interes prawny.

MS 22/2018, 20 grudnia 2018

Wyższe kary dla właścicieli psów

Sąsiad straszy mnie, że jeśli nie zacznę wyprowadzać mojego psa na smyczy to ściągnie mi na kark straż miejską, a ta podobno ukarze mnie mandatem w wysokości aż 1000 zł. Czy rzeczywiście grozi mi tak wysoka kara?

Tak! Od 15 listopada 2018 r. obowiązują zmienione przepisy Kodeksu wykroczeń. Artykuł 77 tego aktu prawnego przewiduje karę ograniczenia wolności, karę nagany albo grzywnę w wysokości do 1000 zł dla tego, kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków przy trzymaniu zwierzęcia. To znaczący wzrost w porównaniu ze starym stanem prawnym, w którym grzywna była ograniczona do kwoty 250 zł. Radzimy więc sprawdzić jak w Pańskiej gminie uregulowano zasady wyprowadzania psów. Na ogół wymaga się smyczy, a niekiedy też kagańców.

MS 22/2018, 20 grudnia 2018

Nie zawsze możesz oddać zakupy

Kupiłam ubranie w sklepie w centrum handlowym. Po przymiarce w domu doszłam jednak do wniosku, że nie bardzo mi ono pasuje. Czy mogę taki towar oddać sprzedawcy w ciągu 14 dni bez podawania przyczyny?

Oddanie towaru bez podawania przyczyny w ciągu 14 dni od jego otrzymania możliwe jest przy zdalnej sprzedaży. Najczęściej chodzi o transakcje dokonywane. Wystarczy wtedy wysłać sprzedawcy oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Te zasady nie obowiązują jednak w sklepach stacjonarnych. Można w nich co prawda oddać zakupione rzeczy, ale tylko wtedy, jeśli sprzedawca się na to godzi. Dlatego przed zakupem w normalnym sklepie warto zapytać na jakich zasadach odbywa się zwracanie nietrafionych zakupów. W takich przypadkach sprzedawcy sami określają zasady, na jakich odbywa się taka procedura. Nierzadko oferują rozwiązania korzystniejsze niż te dotyczące zakupów przez internet, np. prawo zwrotu nie przez 14 dni ale aż przez 100 dni. Często jednak ograniczają zwroty bardzo restrykcyjnymi warunkami, np. domagają się dołączenia oryginalnego opakowania i wymagają kompletu metek. Co więcej mogą nawet przyjąć zwrot towaru, ale pod warunkiem, że klient wymieni go na inny. Należy się też liczyć z tym, że zamiast gotówki zaproponuje się kupującemu bon towarowy do wydania w sklepie, w którym dokonana pierwotnego zakupu. Prawo zezwala na takie działania. To główny powód, dla którego przed większymi zakupami należy upewnić się jaką politykę zwrotów towarów wprowadził sprzedawca.

MS 22/2018, 20 grudnia 2018

Wspólnota może zabrać rzeczy

Dostałam od zarządu wspólnoty mieszkaniowej pismo, w której domagają się ode mnie natychmiastowego zabrania rzeczy, które stoją w korytarzu przed moim mieszkaniem. Podobno taki nakaz wydała w czasie kontroli straż pożarna. Grożą mi, że jeśli tego nie zrobię to wspólnota na mój koszt usunie przeszkadzające jej przedmioty. Czy mogą zrobić coś takiego?

Tak! Straż pożarna może nakazać usunięcie rzeczy stojących na korytarzach kamienic. Blokują one bowiem drogi ewakuacyjne, a to w razie pożaru może skończyć się tragedią. Strażacy wydają podobne nakazy zarządcom nieruchomości, które kontrolują. Takim zarządcą jest najczęściej albo wspólnota mieszkaniowa albo spółdzielnie mieszkaniowe. I to na nich spoczywa obowiązek zrealizowania żądań straży pożarnej mających na celu doprowadzenie budynku do stanu zgodnego z przepisami ochrony przeciwpożarowej. Dlatego decyzje takie nie muszą być kierowane personalnie do każdego właściciela mieszkania, najemcy czy posiadacza spółdzielczego prawa do lokalu – wystarczy, że dokument tej treści strażacy skierują odpowiednio do zarządów wspólnot albo spółdzielni mieszkaniowych. Ignorowanie nakazów straży może się skończyć grzywną nałożoną w postępowaniu administracyjnym. Dlatego zarządca nieruchomości może skierować do członków wspólnoty albo spółdzielców żądanie usunięcia przedmiotów stojących na korytarzach i stwarzających potencjalne zagrożenie dla sprawności przebiegu ewakuacji w razie pożaru. Mieszkaniec, który nie zastosuje się do skierowanego do niego nakazu musi się liczyć z tym, że zarządca nieruchomości przymusowo usunie przeszkody z dróg ewakuacyjnych i złoży je w miejscu, z którego ich właściciel będzie mógł je odebrać. Zazwyczaj jest to jakiś depozyt albo magazyn należący do wspólnoty albo spółdzielni mieszkaniowej. Nie ma przepisów, które zabraniałyby pobieranie opłat za przechowanie przedmiotów usuniętych z korytarzy. Ich właściciel może więc dostać od zarządu nieruchomości całkiem słony rachunek.

MS 21/2018, 6 grudnia 2018

Skarbówka nie musi wiedzieć

Przez kilka ostatnich lat wynajmowałam mieszkanie, które odziedziczyłam po babci. Płaciłam z tego tytułu podatek w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Z końcem roku kończę wynajmować ten lokal, bo chcę go sprzedać. Czy muszę powiadomić urząd skarbowy, że kończę prywatny najem mieszkania?

Nie! Żaden przepis nie nakłada na właściciela mieszkania, które było prywatnie wynajmowane obowiązku powiadamiania o fakcie, że najem ten został zakończony. Jedyny obowiązek, jaki ciąży na podatniku opłacającym ryczałt od przychodów ewidencjonowanych to sporządzenie i przesłanie do urzędu skarbowego z końcem stycznia deklaracji podatkowej (PIT-28 wraz z załącznikami), w której wykazany zostanie osiągnięty z tytułu najmu prywatnego przychód oraz zapłacone z tego tytułu zaliczki na podatek.
MS 21/2018, 6 grudnia 2018

Rezygnacja z kredytu za darmo

Jak się okazuje – zupełnie pochopnie wziąłem kredyt konsumencki. Wygląda na to, że wcale go nie potrzebuję i mogę go zwrócić bankowi, boję się tylko, że będzie mnie to bardzo drogo kosztowało.

Nie ma takiego niebezpieczeństwa. Jeśli wzięty przez Pana kredyt jest kredytem konsumenckim (to znaczy nie został wzięty przez przedsiębiorcę na potrzeby należącej do niego firmy) to ma Pan prawo – i to bez podawania jakichkolwiek przyczyn – odstąpić od umowy o kredyt konsumencki w ciągu 14 dni od podpisania tego kontraktu. Termin ten zostanie zachowany, jeśli w tym czasie złoży Pan oświadczenie od odstąpienia od umowy. Może się to odbyć w siedzibie banku, ale można też wysłać pismo na wskazany wcześniej przez kredytodawcę adres. Zgodnie z prawem konsument nie ponosi kosztów związanych z odstąpieniem od umowy kredytu konsumenckiego. Jedyny wyjątek robi się dla odsetek liczonych od dnia wzięcia kredytu do dnia jego spłaty, co powinno nastąpić nie później niż w ciągu 30 dni od dnia złożenia oświadczenia o odstąpieniu od umowy. W przypadku odstąpienia przez konsumenta od umowy o kredyt wiązany (np. zakup na raty), jeżeli spełnienie świadczenia przez kredytodawcę ma nastąpić na rzecz sprzedawcy lub usługodawcy, od którego nabył on towar lub usługę, konsument ma prawo odstąpić od umowy o kredyt konsumencki, jeśli złoży kredytodawcy lub pośrednikowi kredytowemu oświadczenia o odstąpieniu od tego kontraktu. Jeśli towar trafił do rąk konsumenta przed upływem terminu do odstąpienia od umowy o kredyt konsumencki, a konsument towar przejął – sprzedawca zachowuje roszczenie o zapłatę przez konsumenta ceny, chyba że ten ostatni niezwłocznie zwróci towar, a sprzedawca go przyjmie. W takim przypadku umowa o nabycie towaru wygasa. Warunki przyjęcia towaru od konsumenta powinna określać umowa zawarta między stronami tej transakcji.

MS 21/2018, 6 grudnia 2018

Dużo lepszy będzie notariusz

Chcę kupić nowe mieszkanie. Żeby dostać na nie kredyt hipoteczny muszę mieć podpisaną umowę przedwstępną ze sprzedawcą lokalu. Mam teraz dylemat w jakiej formie tę umowę przedwstępną podpisać – czy wystarczy, że będzie to zwykły kontrakt między kupującym a sprzedającym czy jednak powinienem iść do notariusza?

Zacznijmy od tego, że tylko umowa sprzedaży nieruchomości (czyli przeniesienia jej własności) musi być zawarta w formie aktu notarialnego. Bez tego będzie z mocy prawa nieważna. Umowa przedwstępna nie jest obowiązkowa przy transakcjach kupna-sprzedaży nieruchomości. Ponieważ nie przenosi ona własności, nie musi być podpisana u notariusza. Co się stanie jeśli zostanie zawarta w zwykłej formie pisemnej, bez udziału rejenta? W zasadzie nic, dopóki nie pojawią się kłopoty. Zwykła forma pisemna ma bowiem to do siebie, że jeżeli strona zobowiązana do zawarcia umowy przyrzeczonej (czyli właściwego aktu notarialnego, na podstawie którego stajemy się właścicielem mieszkania, domu albo działki) uchyla się od jej zawarcia, to druga strona może jedynie żądać naprawienia szkody poniesionej w wyniku tego, że miała nadzieję na zawarcie głównej umowy przyrzeczonej. Oznacza to w praktyce, że w sytuacji gdy sprzedający mieszkanie wycofa się z kontraktu to niewiele można mu zrobić. Na pewno nie da się go zmusić nawet przed sądem, żeby przekazał nam własność nieruchomości na zasadach określonych w umowie przedwstępnej. Możemy od niego w zasadzie jedynie wyegzekwować zwrot kosztów poniesionych w związku z zawarciem zwykłego pisemnego kontraktu. Nie da się też wyciągnąć od niego zwrotu utraconych korzyści. Można się przed tym zabezpieczyć wprowadzając do umowy przedwstępnej zapisy określające wysokość ewentualnego odszkodowania, ale jest to rzadko stosowane rozwiązanie. A teraz zobaczmy co się stanie jeśli umowę przedwstępną zawrzemy przed notariuszem. W takim przypadku jeśli umowa przedwstępna czyni zadość wymaganiom, od których zależy ważność umowy przyrzeczonej, w szczególności wymaganiom co do formy (a o to zadba już notariusz) strona uprawniona może dochodzić zawarcia umowy przyrzeczonej. To oznacza, że da się zmusić sprzedawcę, żeby jednak sprzedał nam nieruchomość. Może to oznaczać proces z nim, ale w efekcie dostaniemy to mieszkanie, dom albo działkę, na której kupno umówiliśmy się w umowie przedwstępnej. Forma notarialna ma jeszcze jedną przewagę – można na jej podstawie zażądać zrobienia w księdze wieczystej kupowanej nieruchomości wpisu stwierdzającego, że mamy roszczenia co do jej nabycia. Z takim wpisem nieruchomość jest niesprzedawalna. Umowa przedwstępna zawarta przed notariuszem ma w zasadzie tylko jedną wadę – notariuszowi trzeba za to sporo zapłacić.

MS 20/2018, 22 listopada 2018

Można wymusić rozdzielność

Ostatnio mój mąż ma poważne problemy z alkoholem. Skutkuje to też i tym, że marnotrawi zarobione przez siebie pieniądze. Już kilka razy miałam starcia z osobami, które twierdzą, że pożyczyły mu spore kwoty. Jak się zabezpieczyć przed takimi roszczeniami w przyszłości?

Kodeks rodzinny i opiekuńczy na takie przypadki jak opisane w pytaniu wprowadza instytucję rozdzielności majątkowej. W idealnych warunkach powinna być ona efektem umowy między małżonkami, ale zakładamy, że w naszym przypadku jest to raczej niemożliwe. Choć radzimy zacząć od próby uzgodnienia z mężem polubownego załatwienia tej sprawy. Jeśli jednak napotka Pani opór z jego strony trzeba będzie złożyć pozew w sądzie rodzinnym i opiekuńczym, w którego okręgu mieliście wspólne miejsce zamieszkania (przy założeniu, że choć jedno z was ma w tym okręgu swoje miejsce zamieszkania albo pobytu). W pozwie należy zażądać ustanowienia rozdzielności majątkowej podając powody takiego postępowania. Powinny one być ważne, przez co rozumieć należy, iż są one wynikiem sytuacji nadzwyczajnych trwających już dłuższy czas i w dodatku zagrażających bezpieczeństwu finansowemu przynajmniej jednego z małżonków.

MS 20/2018, 22 listopada 2018

Nie musisz ubezpieczać kredytu

Chcę wziąć kredyt konsumpcyjny w banku. Bankowiec wymusza na mnie zawarcie dodatkowej umowy ubezpieczenia. Czy muszę ją koniecznie podpisać?

Nie! Ubezpieczenie kredytu nie jest obowiązkowe i bank nie może zmusić klienta do zawarcia takiej umowy. Ale polisa na kredyt może się czasami opłacić. Będzie tak wtedy, gdy bank żeby zachęcić klientów do wykupywania takich usług zaoferuje w zamian za opłacenie takiej polisy zniżki oprocentowania samego kredytu albo zmniejszy swoją prowizję. Jeśli więc dostaniemy takie rabaty i w efekcie kredyt razem z nimi będzie kosztował niewiele więcej niż bez nich to warto rozważyć opcję zabezpieczenia pożyczonej gotówki. W innym przypadku od takich polis trzeba trzymać się jak najdalej, bo tak będzie po prostu taniej.

MS 20/2018, 22 listopada 2018

Za wysokie opłaty windykacyjne

Firma pożyczkowa, od której pożyczyłem pieniądze nęka mnie telefonami swoich pracowników przypominających mi, że mam u nich zaległość. Za każdy taki telefon liczą sobie majątek. Czy mogę coś z tym fantem zrobić?

Tak! Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów już dawno uznał, że opłaty windykacyjne nie mogą być za wysokie. Powinny one odpowiadać rzeczywiście poniesionym przez firmę pożyczkową kosztom. Co więcej, zdaniem UOKiK, przypominanie o długu powinno przebiegać stopniowo – począwszy od działań najmniej kosztownych. Wierzyciele nie powinni też bombardować ponagleniami swoich dłużników. Między kolejnymi monitami powinien więc mijać jakiś czas, który pozwoli dłużnikowi na podjęcie działań, np. zebranie pieniędzy na uregulowanie zadłużenia. W tej sytuacji radzimy o męczących i kosztownych monitach windykacyjnych powiadomić powiatowego rzecznika praw konsumentów.

MS 19/2018, 8 listopada 2018

 

Można odebrać darowiznę

Podarowałam swojemu synowi sporo pieniędzy. Z przerażeniem odkrywam, że wydaje je w absolutnie nierozsądny sposób. Mam też zastrzeżenia, co do sposobu w jaki traktuje ostatnio swoją żonę i dzieci. Czy w tej sytuacji mogę odebrać mu to, co wcześniej podarowałam?

Kodeks cywilny w art. 898 przewiduje, że darczyńca może odwołać darowiznę nawet już wykonaną, jeżeli obdarowany dopuścił się względem niego rażącej niewdzięczności. Niestety, to pojęcie nie jest zdefiniowane w Kodeksie cywilnym. Dlatego na podstawie orzecznictwa sadowego przyjmuje się, że jest to takie zachowanie obdarowanego – polegające na działaniu albo zaniechaniu – które może zostać uznane za niewłaściwe i krzywdzące dla darczyńcy. Oczywistą rażącą niewdzięcznością jest popełnienie przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu, mieniu albo czci tego, od kogo coś się dostało. Ale jest nią także naruszenie przez obdarowanego spoczywających na nim obowiązków wynikających ze stosunków osobistych łączących go z darczyńcą, np. opieka nad nim w niedostatku. Sądy bardzo rzadko za rażącą niewdzięczność uznają czyny nieumyślne. Umyślne też nie są uznawane za rażącą niewdzięczność jeśli tylko są to drobne rzeczy, niewykraczające poza typowe konflikty rodzinne. Sąd Najwyższy w wyroku z 7 kwietnia 1998 r. (II CKN 688/97) orzekł, że darowizna może zostać odwołana na podstawie art. 898 § 1 k.c. także wówczas, kiedy wysoce naganne zachowanie się obdarowanego skierowane jest wprawdzie bezpośrednio przeciwko osobie bliskiej darczyńcy, ale dotyka jednocześnie odczuć samego darczyńcy i to w taki sposób, że usprawiedliwia ocenę postawy obdarowanego jako rażąco niewdzięcznej. Stosując się do tej reguły za rażącą niewdzięczność skutkującą cofnięciem darowizny uznać można zły sposób traktowania przez Pani syna żony i dzieci. Niestety, w definicji rażącej niewdzięczności nie mieści się marnotrawstwo czy też raczej złe zarządzenie podarowanym majątkiem. Tak orzekł w wyroku z 2 grudnia 2005 r. Sąd Najwyższy (II CK 265/05). Stwierdził on, że zawiedzione oczekiwania darczyńcy co do należytego (w jego pojęciu) zajmowania się przedmiotem darowizny nie są wystarczającym powodem do jej odwołania.

MS 19/2018, 8 listopada 2018

Na dobrej ugodzie się nie traci

Należy mi się odszkodowanie za straty na zdrowiu od towarzystwa ubezpieczeniowego. Dostałem propozycję zawarcia ugody opiewającą na całkiem przyzwoitą kwotę. Na co powinienem zwrócić uwagę podpisując taki dokument z towarzystwem ubezpieczeniowym?

Projekt ugody zaproponowany przez towarzystwo ubezpieczeniowe radzimy skonsultować z prawnikiem. Z tej prostej przyczyny, że do raz zawartej ugody nie można po latach zgłaszać kolejnych roszczeń. Jednak od zasady tej są też i wyjątki. Nie można domagać się więcej jeśli w ugodzie zostanie zawarty zapis stwierdzający, że poszkodowany zrzeka się całkowicie wszelkich roszczeń, które mogą wystąpić w przyszłości. To szczególnie niebezpieczne w przypadku szkód na osobie, a zwłaszcza jej zdrowiu. Nie ma bowiem żadnych gwarancji, że po wypadku stan zdrowia poszkodowanego nie ulegnie pogorszeniu, co wymagać będzie dodatkowych wydatków na leczenie i rehabilitację. Dlatego w ugodzie nie może się znaleźć zapis o rezygnacji z wszelkich przyszłych roszczeń. Należy w niej za to szczegółowo opisać, z czego według stanu na dzisiaj rezygnuje uprawniony do odszkodowania. Brak takiego szczegółowego opisu jest szkodliwy, bo w Polsce uznaje się, że jeśli z treści ugody nie wynika, że objęto nią tylko część roszczeń to uznaje się, że strony ugody uregulowały wszystkie łączące je stosunki – nie ma więc czego dochodzić w przyszłości. Niestety, jeśli spróbuje Pan w taki sposób zmienić proponowaną przez ubezpieczyciela ugodę, może okazać się, że on się z niej wycofa. Choć nie można tego wykluczyć, to jednak z praktyki wynika, że towarzystwa ubezpieczeniowe nie są już tak chętne do dogadywania się z poszkodowanymi, jeśli ci mądrze zostawią sobie w ugodzie furtkę do dochodzenia roszczeń w przyszłości.

MS 19/2018, 8 listopada 2018

Ten kto ratuje życie nie płaci

Nie mam prawa jazdy, ale umiem prowadzić auto. Musiałem zawieść ciężarną siostrę na porodówkę, bo zagrożone było jej życie. Niestety po drodze miałem stłuczkę i uszkodziłem inne auto. Czy to prawda, że w takiej sytuacji towarzystwo ubezpieczeniowe, które wypłaci odszkodowanie za spowodowane przeze mnie straty może domagać się ode mnie, żebym oddał co do złotówki to, co wcześniej samo zapłaciło?

Zgodnie z art. 43 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych towarzystwo ubezpieczeniowe, które wypłaci odszkodowanie za szkodę majątkową lub niemajątkową (w tym przypadku chodzi o zadośćuczynienie) może później dochodzić od sprawcy szkody (w naszym przypadku od sprawcy stłuczki) zwrotu poniesionych przez siebie wydatków. Jest to tak zwane roszczenie regresowe. Zobowiązany do zwrotu wypłaconych pieniędzy ubezpieczycielowi na podstawie tego przepisu będzie przede wszystkim ten, kto uciekł z miejsca zdarzenia. Z regresem musi się też liczyć ten, kto umyślnie wyrządził szkodę. Ten sam przepis daje prawo domagania się zwrotu wypłaconego odszkodowania od tego, kto spowodował szkody w stanie po użyciu alkoholu lub w stanie nietrzeźwości (przypominamy, że chodzi o osoby, które miały przynajmniej 0,2 promila alkoholu we krwi albo 0,1 mg alkoholu w 1 dm sześciennym wydychanego powietrza). Płaci też ten, kto wszedł w posiadanie pojazdu na skutek popełnienia przestępstwa (najczęstszym przykładem są złodzieje samochodów). I w końcu z koniecznością zapłaty odszkodowania wypłaconego wcześniej przez zakład ubezpieczeń muszą się liczyć też ci, którzy wyrządzili szkodę nie posiadając właściwych uprawnień do kierowania pojazdem. Jednak od tej reguły prawo przewiduje też wyjątki. Brak prawa jazdy nie oznacza konieczności zapłaty świadczenia regresowego jeśli szkoda powstała w sytuacji, gdy konieczne było ratowanie życia lub mienia ludzkiego, albo rozpoczęcie pościgu za przestępcą złapanym na gorącym uczynku. W Pańskiej sytuacji warto zadbać o dokumentację medyczną stwierdzającą w jakim stanie zdrowia była w dniu stłuczki ciężarna siostra.

MS 18/2018, 25 października

Spadkowe długi za czynsz

Procesuję się z rodzeństwem o spadek, w którego skład wchodzi mieszkanie po naszej matce. Brat ze swoją konkubiną i jej pełnoletnią córką są tam zameldowani i mieszkają od dwóch lat. Niestety nie płacą czynszu. Czy wspólnota może od nich żądać opuszczenia lokalu lub spłaty zadłużenia przed zakończeniem sprawy spadkowej? I czy to prawda że po jej zakończeniu wszyscy spadkobiercy będą musieli uregulować wszystkie długi?

Zobowiązania związane z kosztami utrzymania należącego do Waszej zmarłej matki mieszkania wchodzą w skład masy spadkowej po niej. Z pytania wynika, że nie zostało jeszcze zakończone postępowanie spadkowe. Dlatego zastosowanie znajdzie art. 1034 Kodeksu cywilnego. Pierwszy paragraf tego przepisu stanowi, że do chwili działu spadku spadkobiercy ponoszą solidarną odpowiedzialność za długi spadkowe. Oznacza to, że wierzyciel spadkowy (w tym przypadku wspólnota) może żądać spełnienia całości świadczenia (czyli zapłaty zaległych płatności) od każdego ze współspadkobierców, od kilku spośród nich lub od wszystkich wspólnie. Przy czym spełnienie świadczenia przez jednego ze współspadkobierców zwalnia od długu pozostałych, ale spełniającemu świadczenie spadkobiercy w tej sytuacji przysługują roszczenia regresowe przeciwko pozostałym spadkobiercom. W praktyce wspólnota co prawda nie może zażądać od brata opuszczenia lokalu, ale może domagać się od niego – i na tym etapie tylko od niego, jeśli tego chce – by zapłacił wszystkie zaległości związane z mieszkaniem, które fizycznie przecież zajmuje. Podkreślić należy, że wspólnota nie ma takiego obowiązku, ale ma takie prawo, bo to od niej zależy, od którego z dłużników solidarnych będzie dochodziła swoich roszczeń. Warto to uświadomić przedstawicielom wspólnoty. Faktem jest, że ten ze spadkobierców, który spłaci długi związane z mieszkaniem ma prawo domagać się od pozostałych spadkobierców zwrotu tego, co sam zapłacił. Pozostali spadkobiercy powinni oddać mu pieniądze proporcjonalnie do wielkości swoich udziałów w spadku. W opisanym przypadku roszczenie to jest jednak w praktyce teoretyczne, bo sąd rozpatrujący taką sprawę weźmie pod uwagę fakt, że tylko jeden ze spadkobierców zajmował mieszkanie będące częścią spadku – ostatecznie czerpał z niego korzyści, uniemożliwiając korzystanie z tego prawa innym uprawnionym spadkobiercom. Zupełnie inaczej będzie się przedstawiała Wasza sytuacja prawna w momencie zakończenia postępowania spadkowego. Kiedy zostanie już stwierdzone nabycie spadku będziemy już ostatecznie wiedzieli jakie udziały w spadku ma każdy ze spadkobierców. Od tej chwili nie odpowiadają już oni solidarnie za długi lecz ponoszą odpowiedzialność za długi spadkowe w stosunku do wielkości swoich udziałów w spadku (tak mówi drugi paragraf art. 1034 Kodeksu Cywilnego). To oznacza, że po dziale spadku wyłączona jest odpowiedzialność solidarna spadkobierców i wspólnota nie może żądać zapłaty długu np. tylko od tego z nich, który rzeczywiście zamieszkuje w lokalu będącym częścią spadku.

 MS 18/2018, 25 października

Chory nie wyląduje na bruku

Jestem ciężko chora. Z powodu utraty zdrowia straciłam pracę i popadłam w długi. Mam też duże zaległości w opłatach czynszowych. Czy to oznacza, że w przypadku eksmisji skończę bez żadnego dachu nad głową?

Niekoniecznie. Faktem jest, że zaległość w zapłacie czynszu to wystarczający powód do wypowiedzenia umowy najmu. Jednak w takim przypadku sąd rozpatrujący sprawę ewentualnej eksmisji musi zdecydować czy przyznać potencjalnemu eksmitowanemu lokal socjalny czy też nie. Przepisy, które to określają jednoznacznie stanowią, że sąd nie może orzec o braku uprawnienia do lokalu socjalnego wobec osób obłożnie chorych. Jeśli więc na rozprawę eksmisyjną dostarczy Pani zaświadczenia lekarskie, z których będzie wynikało, że zaliczyć Panią należy do tego kręgu osób, to nie ma obaw iż wyląduje Pani na bruku. Sąd nakaże wstrzymanie wykonania opróżnienia lokalu do czasu, aż gmina złoży eksmitowanemu oferty zawarcia umowy najmu na lokal socjalny. Proszę jednak pamiętać, że taka ochrona nie przysługuje, jeśli sąd uzna, iż wykracza Pani w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu w taki sposób, że jest Pani uciążliwa dla innych mieszkańców budynku, w którym Pani mieszka.

MS 17/2018, 11 października 2018

Grill na balkonie może być bez kary

Na pożegnanie lata chcę urządzić imprezę, której główną częścią ma być grill na balkonie. Mój balkon jest co prawda bardzo duży, ale mimo wszystko boję się reakcji sąsiadów. Co mi grozi, jeśli mimo wszystko zaproszę do siebie przyjaciół i poczęstuję ich grillowanym jedzeniem?

Nie ma przepisu, który bezpośrednio zakazywałby rozpalania grilla na balkonie. Jeśli jednak Pana sąsiedzi wezwą straż miejską albo gminną, to można się spodziewać, że strażnicy mogą Pana ukarać powołując się na dwa przepisy. Pierwszy grozi aresztem, ograniczeniem wolności albo grzywną każdemu kto krzykiem, hałasem, alarmem albo innym wybrykiem zakłóca spokój. Używanie grilla to właśnie ten „inny wybryk”. Każdy, kto na tej podstawie dostanie za niego mandat ma spore szanse na to, żeby wybronić się przed karą przed sądem. Wystarczy, że użyje prostego argumentu – przepisy, na podstawie których została wymierzona kara są nieostre. Kodeks wykroczeń, który je zawiera ma karny charakter, a ten nie dopuszcza by przepisy były „gumowe” i interpretowane jak się chce. Nie uniknie jednak kary osoba, której grillowi będzie towarzyszyć hałaśliwa impreza. Tutaj przepis jest bardzo wyraźny, a nałożenie mandatu jak najbardziej słuszne. Drugi przepis grozi też karą aresztu, grzywną i dodatkowo naganą każdemu, kto może spowodować pożar. Grill używany w sposób niezgodny z jego przeznaczeniem albo warunkami określonymi przez producenta rodzi takie niebezpieczeństwo. Zadaniem strażaków jest ukarać na podstawie tego przepisu tych, którzy rozpalają ogień w miejscu umożliwiającym zapalenie się materiałów palnych albo sąsiednich obiektów. Jeśli grill stoi w odległości mniejszej niż 0,5 metra od materiałów palnych albo od łatwopalnych (zasłonek i mebli w mieszkaniu), też można za to ukarać. Nie wolno również przechowywać na balkonie obok płonącego grilla niebezpiecznych materiałów, np. rozpałki. Dlatego ten, który tak robi musi się liczyć z grzywną, jeśli straż miejska przyłapie go na tak niebezpiecznym procederze.

MS 17/2018, 11 października 2018

Intercyza z małżonkiem

Zakładam własną firmę i dla bezpieczeństwa finansowego mojej rodziny mam zamiar podpisać intercyzę z żoną. Czy będzie ona chronić majątek małżonki przed wszystkimi wierzycielami, którzy mogą mi się w przyszłości trafić?

Intercyza to umowa zawierana między małżonkami (albo narzeczonymi, którzy dopiero mają zamiar wziąć ślub), której celem jest wprowadzenie umownego ustroju małżeńskiego. Zgodnie bowiem z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym z chwilą zawarcia małżeństwa powstaje między małżonkami z mocy ustawy wspólność ustawowa obejmująca przedmioty nabyte w czasie jej trwania przez oboje małżonków lub przez jednego z nich. Dla wierzyciela oznacza to, że jeżeli jeden małżonek zaciągnął zobowiązanie za zgodą drugiego małżonka – wierzyciel może żądać zaspokojenia swoich roszczeń także z majątku wspólnego małżonków. Intercyza to po prostu zawarta przed notariuszem umowa, która na ogół wspólność ustawową wyłącza. Małżonek może się na nią powołać wobec wierzycieli, jeśli wiedzieli oni o zawarciu takiego kontraktu. W praktyce oznacza to, że, np. jeśli Pański wierzyciel nie zostanie prawidłowo poinformowany o zawarciu intercyzy oraz rodzaju tej umowy, to jej zapisy nie będą wobec niego obowiązywały. Uznaje się bowiem, że są one wobec niego bezskuteczne. Wciąż jednak działają wobec tych, którzy o niej wiedzieli. Dlatego radzimy w podpisywanych z kontrahentami umowach zawierać wyraźne zapisy stwierdzające, że podpisał Pan z żoną intercyzę. Nie ma potrzeby dostarczania kontrahentom jej kopii – wystarczy jedynie poinformować ich, że taka umowa została przed notariuszem skutecznie zawarta i jakiego jest rodzaju.

MS 17/2018, 11 października 2018

Dane o zadłużeniu są chronione

Spółdzielnia mieszkaniowa wysłała list z nakazem zapłaty zaległego czynszu na adres mojej pracy. Nie mam pojęcia skąd ten adres wzięli. Czy spółdzielnia mogła się nim posłużyć jeśli uzyskali go bez mojej zgody?

Żeby odpowiedzieć na te pytania musimy ustalić dwie rzeczy:

1. Czy dane dotyczące zadłużenia z tytułu płatności na rzecz spółdzielni mieszkaniowej podlegają ochronie przepisów dotyczących ochrony danych osobowych?

Wydaje się, że tak. Orzecznictwo sądowe zalicza je bowiem do sfery prywatności, a to oznacza, że podlegają między innymi przepisom o ochronie dóbr osobistych. W dwóch orzeczeniach – wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 14 czerwca 1995 r. (I ACr 143/95) oraz wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 17 listopada 1995 r. (I ACr 559/95) – uznano, że opublikowanie przez spółdzielnię mieszkaniową informacji o stanie zadłużenia jej członków jest działaniem bezprawnym, naruszającym ich dobro osobiste w postaci prawa do prywatności (art. 23 Kodeksu Cywilnego). Orzeczenia te dotyczą co prawda publikowania list dłużników, np. na klatkach schodowych, ale można na tej podstawie pokusić się o stwierdzenie, że i informacje przekazane pracodawcy powinny podlegać takiej samej kwalifikacji.

2. Czy spółdzielnia mieszkaniowa ma prawo przetwarzać takie dane, w tym także je upubliczniać?

Wydaje się, że nie. Przepisy RODO stanowią, że aby przetwarzanie danych było zgodne z prawem, powinno się odbywać na podstawie zgody osoby, której dane dotyczą, lub na innej uzasadnionej podstawie przewidzianej prawem. Ustawa z 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych nie reguluje kwestii upubliczniania danych o zadłużeniu członków spółdzielni mieszkaniowych, uznać więc należy, że może się to odbywać jedynie za zgodą zainteresowanej osoby. Zgoda taka musi być dodatkowo jasno wyrażona i musi pochodzić od osoby, której dane o zadłużeniu dotyczą. Informacje te nie mogą pochodzić od nieustalonej osoby trzeciej. Jeśli zgody nie ma, można rozważyć czy nie doszło do naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych.

W tej sytuacji radzimy w pierwszej kolejności zgłosić sprawę spółdzielni mieszkaniowej. Ma to znaczenie w przypadku późniejszego złożenia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (Prezes Urzędu). Jest on organem kontrolującym prawidłowość stosowania przepisów o ochronie danych osobowych przez administratora (w naszym przypadku spółdzielni), dlatego należy próbować najpierw sprawę załatwić w spółdzielni, a dopiero jeśli to nie poskutkuje, złożyć odpowiednią skargę traktując ją jako ostateczność. Jeśli skarga zostanie złożona po przeprowadzeniu postępowania w sprawie, Prezes Urzędu – jeżeli doszło do naruszenia przepisów – w drodze decyzji administracyjnej nakazuje przywrócenie stanu zgodnego z prawem. Skargę składa się albo w formie elektronicznej za pomocą e-PUAP albo tradycyjnie w formie pisemnej. Każda skarga złożona do Prezesa Urzędu musi zawierać:

1) imię i nazwisko oraz adres zamieszkania składającego skargę;

2) własnoręczny podpis;

3) wskazanie podmiotu, na który składana jest skarga (pełną nazwę/imię i nazwisko oraz adres siedziby/zamieszkania);

4) dokładny opis naruszenia;

5) żądanie, tj. wskazanie podjęcia jakich działań składający oczekuje od organu (np. usunięcia danych, wypełnienia obowiązku informacyjnego, sprostowania danych, ograniczenia przetwarzania danych, itd.).

Do skargi należy dołączyć dowody potwierdzające okoliczności wskazane w skardze (np. korespondencję z administratorem, umowy, zaświadczenia). Prezes Urzędu nie zajmuje się przyznawaniem odszkodowań z tytułu naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych. Może za to nałożyć na spółdzielnię administracyjną karę pieniężną.

MS 15/2018, 13 września 2018

Korekta małżeńskiego PIT-a

Ciężarna musi dostać mieszkanie

Jestem w ciąży. Niedługo mam się stawić przed sądem, który ma orzec eksmisję z zajmowanego przeze mnie lokalu. Jestem śmiertelnie przerażona, bo boję się, że z moim dzieckiem trafimy jak nic prosto na bruk.

To mało prawdopodobne! Nawet jeśli sąd orzeknie eksmisję (zakładamy, że są do tego uzasadnione powody) to w tym samym wyroku musi też orzec o uprawnieniu (bądź jego braku) do otrzymania lokalu socjalnego. Sąd musi przyznać taki lokal kobiecie w ciąży, małoletniemu, niepełnosprawnemu lub ubezwłasnowolnionemu i to wraz z osobą sprawującą nad takimi ludźmi opiekę, o ile tylko razem zamieszkują. Lokal socjalny powinien też zostać przyznany obłożnie choremu. Mają do niego prawo także emeryci lub renciści, o ile spełniają kryteria do otrzymania świadczenia z pomocy społecznej. Na ochronę przez wyrzuceniem na bruk może też liczyć bezrobotny. Dodatkowo każda gmina może w drodze uchwały ustalić krąg osób, które jej zdaniem zasługują na lokal socjalny. Jak więc widać sąd nie zostawi Pani bez dachu nad głową. Obowiązek zapewnienia dla Pani schronienia będzie ciążył na gminie, na której terenie Pani mieszka. Może się nawet zdarzyć, że zostanie Pani wyznaczony ten lokal, który w tej chwili Pani zajmuje. W Pani przypadku spodziewać się należy, że sąd orzekając o prawie do lokalu socjalnego nakarze gminie, by wstrzymała się z eksmisją do czasu złożenia Pani odpowiedniej oferty zawarcia umowy najmu na lokal socjalny. Musi Pani pamiętać tylko o jednym – reguły dotyczące ochrony przed wyrzuceniem na bruk nie działają, jeśli powodem eksmisji jest stosowanie przemocy w rodzinie albo naruszanie w sposób rażący lub uporczywy porządku domowego.

MS 14/2018, 23 sierpnia 2018

Postaraj się o zakaz zbliżania

Mój mąż już kilka razy mnie pobił. Za namową przyjaciółki chcę w końcu złożyć przeciwko niemu doniesienie o przestępstwie. Boję się tylko, że zanim zostanie skazany zdąży zrobić krzywdę mnie albo naszemu dziecku. Co mogę zrobić, żeby się przed tym skutecznie zabezpieczyć?

Przede wszystkim radzimy złożyć zawiadomienie o przestępstwie nie na policji, ale bezpośrednio w prokuraturze. Ma to ogromne znaczenie, bo to prokurator może już w chwili, gdy zostanie powiadomiony o Pani sytuacji zastosować wobec męża zakaz zbliżania się. Jeśli uzna, że znajduje się Pani w niebezpieczeństwie – może wydać postanowienie, w którym określi na jaką odległość sprawca przemocy domowej może się zbliżyć do swojej ofiary. Na ogół określa się odległość w metrach, ale dopuszczalne jest także rozwiązanie, w którym prokurator ustali, że brutal ma prawo zbliżyć się do swojej ofiary na bezpieczną odległość nie mniejszą niż np. 5 metrów. Taki parasol ochronny może działać przez cały czas trwania postępowania karnego przeciwko mężowi. W momencie, w którym sąd karny będzie wydawał skazujący go wyrok radzimy Pani poprosić sąd, żeby dalej zastosował wydany wcześniej przez prokuratora zakaz zbliżania się. Sąd wydaje taki zakaz minimalnie na rok, ale może też przedłużyć go maksymalnie do 15 lat. Ma Pani prawo określić jak powinien wyglądać ten zakaz. To znaczy ofierze przestępstwa wolno prosić sąd, żeby np. orzekł, że brutal nie może się zbliżyć do niej np. na mniej niż 50 metrów. Oczywiście ostateczną decyzję podejmie sąd, ale chętnie wysłucha przed tym opinii zainteresowanej. Jeśli sąd zastosuje zakaz zbliżania się, to ujmie to w wyroku, a jego odpis zostanie przekazany jednostce policji, na której terenie mieszka poszkodowana. Ten sam dokument dostanie także odpowiedni organ administracji. A kontrolę nad wykonaniem tego zakazu będzie sprawował kurator sądowy. Przestępca objęty zakazem musi w ciągu 7 dni od chwili gdy dowiedział się, że ma taki zakaz zgłosić się do tego kuratora. Ma też obowiązek stawiać się na jego wezwania i udzielać wyjaśnień dotyczących przebiegu wykonania decyzji sądu. Musi też informować kuratora o tym gdzie mieszka i umożliwiać mu wejście do swojego mieszkania. A na koniec najważniejsza informacja. Każdy, kto nie stosuje się do sądowego zakazu zbliżania się popełnia przestępstwo i grozi mu za to kara pozbawienia wolności do lat 3. O fakcie naruszenia zakazu wystarczy powiadomić policję, kuratora albo prokuraturę.

MS 14/2018, 23 sierpnia 2018

Wcale nie musisz mieć paragonu

Chcę zareklamować uszkodzone buty, ale w sklepie odmówiono mi ich przyjęcia bo, niestety, zgubiłam paragon dokumentujący zakup. Co mam zrobić w tej sytuacji?

Radzimy jeszcze raz odwiedzić sklep i przypomnieć jego personelowi, że nie ma prawnego obowiązku posiadania paragonu dokumentującego zakup. Takim samym dowodem może być np. wydruk z rachunku karty płatniczej potwierdzający, że kupiła Pani buty. Podobnie zadziała wyciąg z rachunku bankowego. W polskim prawie dopuszcza się nawet sytuację, w której fakt dokonania transakcji mogą potwierdzić jej świadkowie. Sprzedawca, który odmówi Pani przyjęcia reklamacji po przedstawieniu takich dowodów narusza interesy klientów, a w związku z tym należy o tym poinformować np. lokalnego rzecznika praw konsumentów.

MS 14/2018, 23 sierpnia 2018

Opłatę za śmieci można umorzyć

Jestem emerytem. Ponieważ mam bardzo skromną emeryturę nie jestem w stanie opłacać wszystkich rachunków. Zwłaszcza, że wszystkie oszczędności pochłonęła moja ostatnia choroba. Mam spory dług za wywóz śmieci. Czy można go jakoś umorzyć albo chociaż zmniejszyć?

Tak! Zakładamy, że jest Pan właścicielem nieruchomości, na którym ciąży obowiązek uiszczania opłaty za wywóz odpadów. Powinien Pan złożyć do wójta, burmistrza, albo rezydenta miasta deklarację o wysokości opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Należało to zrobić w terminie 14 dni od dnia zamieszkania w danej nieruchomości pierwszego mieszkańca, albo (co pewnie miało miejsce w Pańskim przypadku) od chwili pojawienia się odpadów komunalnych na posesji. Z opłatą za wywóz śmieci postępuje się podobnie jak z podatkami należnymi samorządom. A to oznacza, że wójt, burmistrz albo prezydent miasta może jako organ podatkowy umorzyć w całości albo w części zaległość w płatności wraz z odsetkami za zwłokę. Potrzebny jest do tego pisemny wniosek osoby zalegającej z opłatami tego rodzaju. We wniosku trzeba uzasadnić dlaczego występuje się o umorzenie całości albo części zaległości. Musi Pan przekonać wójta, burmistrza albo prezydenta miasta, że takie umorzenie ma sens, bo wymaga tego ważny i uzasadniony interes osoby, która nie uregulowała opłaty za śmieci.  W Pańskim przypadku wydaje się, że taki ważny interes istnieje. Bo z jednej strony jest Pan emerytem o niskich dochodach (ich wysokość należy podać we wniosku o umorzenie), a z drugiej nie ma Pan oszczędności, które pochłonęło leczenie (radzimy dołączyć do wniosku chociaż część dokumentacji medycznej potwierdzającej chorobę i jej leczenie. Jeśli zachował Pan rachunki, np. za leki, to ich przedstawienie też może się przydać). Niestety, umorzenie zaległości za wywóz odpadów komunalnych odbywa się na zasadzie tak zwanego uznania administracyjnego. To oznacza, że to od wójta, burmistrza albo prezydenta miasta zależy, czy pójdzie Panu na rękę czy też nie. W Pańskiej sytuacji jednak umorzenie przynajmniej części zaległości wydaje się całkiem realne.

MS 12/2018, 28 czerwca 2018

Za psa odpowiada jego opiekun

Wziąłem na kilka dnia na przechowanie psa mojego przyjaciela. Niestety, zwierzak narozrabiał i zniszczył skórzaną torbę mojej sąsiadce. Kto będzie za to odpowiadał?

Niestety Pan! Zgodnie z kodeksem cywilnym ten, kto zwierzę chowa lub się nim posługuje zobowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody. Dzieje się tak niezależnie od tego, czy zwierzę to było pod jego nadzorem, czy też uciekło. Od odpowiedzialności za takie szkody można się uwolnić, jeśli udowodni się, że nie ponosi się winy za zaistniałe zniszczenia. Ten przepis stanowi więc jednoznacznie, że to Pan jako chwilowy opiekun psiaka musi pokrywać straty, które powstały za jego przyczyną. Takiej odpowiedzialności nie ponosi jego właściciel, bo w chwili gdy zwierzę wyrządziło szkody, ani go nie chował ani się nim nie posługiwał. Oznacza to, że to na Panu ciąży obowiązek wyrównania strat poniesionych przez osobę zaatakowaną przez psa.

MS 12/2018, 28 czerwca 2018

Potencjalny ojciec też płaci

Moja była już partnerka powiadomiła mnie, że jest w ciąży. Domaga się ode mnie sporej kwoty na pokrycie potrzeb niemowlęcia. Czy muszę jej zapłacić, skoro nawet nie wiadomo, czy to na pewno ja jestem ojcem tego maleństwa?

Rzeczywiście, żeby ustalić ojcostwo dziecka potrzebne jest albo jego uznanie albo też potwierdzający ten fakt prawomocny wyrok sądowy. Dopiero wtedy formalnie matka dziecka jako jego prawny opiekun mogłaby na drodze postępowania cywilnego dochodzić alimentów od ojca. Ale od tej zasady kodeks rodzinny i opiekuńczy zna wyjątek podyktowany jak najlepiej pojmowanym dobrem dziecka. Otóż jeżeli ojcostwo mężczyzny, który nie jest mężem matki zostało uwiarygodnione, matce przysługuje prawo domagania się od niego wyłożenia odpowiedniej sumy wystarczającej na jej utrzymanie przez 3 miesiące w okresie porodu. Dodatkowo potencjalny ojciec musi też pokryć koszty utrzymania dziecka przez pierwsze 3 miesiące po urodzeniu. O tym, kto i ile ma zapłacić decyduje oczywiście sąd rodzinny. Do niego też należy ustalenie sposobu zapłaty. Kluczowe znaczenie ma w tym przypadku określenie „uwiarygodnienie ojcostwa”. To oznacza, że na tym etapie matka nie musi go udowadniać (zresztą do momentu urodzenia maleństwa nie ma nawet jak). Wystarczy jedynie, że przekona sąd, że wiele wskazuje na to, że wskazany przez nią mężczyzna może być ojcem jej dziecka. Jeśli byliście Państwo parą, co mogą potwierdzić świadkowie, mieszkaliście razem i tworzyliście wspólne gospodarstwo domowe, istnieje spore prawdopodobieństwo, że sąd uzna racje kobiety. Zwłaszcza jeśli wasze rozstanie nastąpiło stosunkowo niedawno (na tyle, że ciąża jest możliwa). Jeśli chce się Pan uchronić przed koniecznością zapłaty tych świadczeń trzeba będzie przedstawić dowody na to, że to nie możliwe (np. nie utrzymywaliście stosunków na tyle długo, że ciąża nie jest możliwa), albo jest inny bardziej prawdopodobny kandydat na ojca.
MS 12/2018, 28 czerwca 2018

Nieruchomość tylko dla dziecka

Chcę podarować synowi działkę budowlaną. Ponieważ między nim a jego żoną nie dzieje się ostatnio najlepiej, chciałabym żeby darowizna trafiła tylko w ręce mojego dziecka – tak, żeby jego współmałżonka nie miała do niej żadnych praw w przypadku rozwodu. Jak to zrobić?

Wystarczy wizyta u notariusza i podpisanie wraz z synem umowy darowizny nieruchomości, którą chce mu Pani ofiarować. Kodeks rodzinny i opiekuńczy wyraźnie stanowi, że do majątku osobistego każdego z małżonków należą przedmioty majątkowe (a więc także nieruchomości) nabyte przez niego w drodze dziedziczenia, zapisu albo darowizny. W praktyce oznacza to, że podarowana dziecku działka będzie stanowiła jego wyłączną własność i współmałżonek nie będzie mógł domagać się jej części w przypadku ewentualnego rozwodu. To najprostszy sposób, w jaki może Pani zabezpieczyć majątek syna. Proszę tylko pamiętać, że w momencie kiedy syn stanie się właścicielem nieruchomości będzie mógł ją z własnej woli podarować w całości albo w części małżonce. Darczyńca też ma prawo do takiego działania. Przysługuje bowiem Pani prawo do poproszenia notariusza, żeby inaczej sformułował akt darowizny. Na wyraźne życzenie darczyńcy ofiarowane przez niego przedmioty mogą bowiem trafić też do majątku wspólnego małżonków. W takiej sytuacji małżonka syna stałaby się współwłaścicielem nieruchomości. Jeśli ma z mężem wspólność majątkową to nawet nie musiałaby wtedy stawiać się przed notariuszem i podpisywać darowizny. Jednak sprzedaż tego, co małżonkowie dostali do majątku wspólnego będzie się mogła odbyć tylko za jej zgodą. Będzie też partycypować w tym co się na tej sprzedaży zarobiło.

MS 10/2018, 24 maja 2018

 

Sąd odda pensję męża żonie

Mój mąż wpadł ostatnio w złe towarzystwo. To, że nadużywa alkoholu to nic w porównaniu z tym, że zaczął też nałogowo grać w karty. W efekcie od kilku miesięcy nie mogę się doprosić, żeby przynosił pensję do domu. Nie chcę się z nim rozwodzić, ale muszę go zmusić, żeby pokrywał rachunki. Jak to zrobić?
Wystarczy zapłacić w sądzie rejonowym, w którego okręgu jest firma męża 40 zł. Tyle wynosi opłata za wniosek o wypłatę pensji małżonka do Pani rąk. W sytuacji, gdy jeden z małżonków nie wypełnia ciążącego na nim obowiązku zaspokajania potrzeb rodziny, sąd może nakazać, żeby jego wynagrodzenie za pracę albo inne należności przypadające temu małżonkowi były w całości albo w części wypłacane do rąk drugiego małżonka. Jeśli Pani mąż nadużywa alkoholu i dodatkowo jest ofiarą hazardu, może Pani przekonać sąd, żeby oddał Pani wszystko to, co mąż zarabia. W przeciwnym wypadku dostanie Pani tylko tyle, ile potrzebuje na życie. Z tej możliwości można skorzystać tylko wtedy, jeśli pozostajecie we wspólnym pożyciu. W praktyce oznacza to, że osoby pozostające w separacji nie mogą liczyć na takie wsparcie ze strony sądu. Za to nie ma znaczenia jaki ustrój majątkowy panuje między małżonkami. Dlatego, nawet jeśli mają oni rozdzielność majątkową, w dalszym ciągu mogą domagać się od drugiej połowy, żeby dokładała się do zaspokajania potrzeb całej rodziny. Z tego rozwiązania można skorzystać zarówno wtedy, gdy małżonkowie mają dzieci, jak i wtedy gdy ich nie mają. Jeśli sąd uzna, że należy w ten sposób zaspokoić potrzeby rodziny – wyda nakaz wypłacania na ręce drugiego małżonka wynagrodzenia tego, który uchyla się od płacenia rachunków. Nakaz będzie obejmował nie tylko pensję zasadniczą, ale również dodatki do niej, dopłaty i ekwiwalenty pieniężne. Nakaz może też dotyczyć rent, emerytur oraz wszelkich innych stałych i powtarzających się świadczeń (np. uzyskiwanego przez drugiego małżonka czynszu z najmu mieszkania). Co ciekawe, nakaz będzie obowiązywał nawet wtedy, gdy między małżonkami ustanie wspólność majątkowa (to znaczy postanowią się rozstać). Tak będzie, dopóki ten, którego pensja zostanie przekazana, nie wystąpi z wnioskiem o zniesienie nakazu.

Bardzo uważaj na poręczenie

Koleżanka z pracy poprosiła mnie, żebym poręczyła jej kredyt. Bardzo się tego obawiam, ale nie chciałabym też zawieść zaufania znajomej. Co zrobić w tej sytuacji?

Udzielnie poręczenia kredytowego (czyli żyrowanie pożyczki albo kredytu) to dowód wielkiego zaufania. Umowa poręczenia oznacza bowiem, że poręczyciel spłaci długi, których dłużnik nie dał rady uregulować. Poręczyciel na ogół odpowiada bowiem solidarnie za dług. A to oznacza, że instytucja pożyczająca pieniądze może się zwrócić bezpośrednio do niego z żądaniem uregulowania wszelkich należności. Jeśli jednak zdecydowała się Pani mimo wszystko pomóc koleżance, to proponujemy dla bezpieczeństwa proste rozwiązanie. Otóż nie ma obowiązku, żeby jako poręczyciel odpowiadała Pani za cały dług. W umowie poręczenia można bowiem określić kwotę, do której zobowiązania poręczyciel będzie zobowiązany. Proszę ocenić jaka suma Pani nie zrujnuje w przypadku gdyby trzeba było spłacać cudze długi i taką zapisać w umowie. Na resztę długu koleżanka musi poszukać innych żyrantów.

MS 10/2018, 24 maja 2018

Kiedy odliczyć wydatki na basen?

Jestem inwalidką. Lekarz poradził mi, żebym dla utrzymania kondycji korzystała z pływalni. Ponieważ bilety są drogie zastanawiam się czy przynajmniej nie mogłabym tego typu wydatków odliczyć w ramach ulgi rehabilitacyjnej?

W ramach ulgi rehabilitacyjnej, z której mogą skorzystać osoby niepełnosprawne można odliczać od dochodu przed opodatkowaniem wydatki na zabiegi rehabilitacyjne. Nie ma co prawda oficjalnej listy działań, które mogą być uznane za takie zabiegi, ale wydaje się, że w tej kategorii może się też mieścić korzystanie z pływalni. Jednak jak można się dowiedzieć z odpowiedzi Ministerstwa Finansów na interpelację poselską nr 20078 odliczenie wejściówek na basen jest możliwe jedynie wtedy gdy korzystanie z niego odbywa się z udziałem rehabilitanta. Tylko wtedy korzystanie z basenu może zostać uznane za zabieg rehabilitacyjny. I tylko wtedy wydatek na bilety będzie mógł być odliczony od dochodu przed opodatkowaniem w ramach ulgi rehabilitacyjnej.

MS 9/2018, 9 maja 2018

Siłownia odpowiada za rzeczy

Zacząłem chodzić do pobliskiej siłowni. Jak zwykle w takich przypadkach przebieram się w niej i zostawiam rzeczy w zamykanej na klucz szafce. Przed wejściem do przebieralni wisi informacja, że zgodnie z regulaminem siłownia nie odpowiada za rzeczy pozostawione w szafkach. Czy rzeczywiście w sytuacji gdy ktoś ukradnie np. telefon komórkowy z mojej szafki nie mogą pociągnąć właściciela siłowni do odpowiedzialności cywilnej?

Żaden zapis w regulaminie siłowni nie może wyłączać jej odpowiedzialności za rzeczy pozostawione w szafkach przez jej klientów. Jeśli taki zapis jest w regulaminie, należy się zastanowić czy przypadkiem nie stanowi on tak zwanej niedozwolonej klauzuli umownej. W chwili kiedy zostawia Pan rzeczy w szafce zawiera Pan z siłownią umowę przechowania. Na jej podstawie właściciel siłowni zobowiązuje się zachować rzecz w stanie niepogorszonym. A to oznacza, że odpowiada zarówno za jej zaginięcie jak i uszkodzenie. Nie ma przy tym znaczenia, czy takie przechowanie odbywa się odpłatnie czy nie. Nawet jeśli siłownia nie pobiera żadnych opłat, np. za korzystanie z szafek i kluczyki do nich, w dalszym ciągu odpowiada za to, co się w nich znajduje. Jeśli więc coś z nich zginie albo ulegnie zniszczeniu, osoba korzystająca z siłowni powinna skierować swoje roszczenia do właściciela tego przedsiębiorstwa. Jeżeli polubowne załatwienie sprawy się nie powiedzie, nie pozostanie nic innego jak skierować sprawę do sądu cywilnego. Warto pamiętać, że takie roszczenia muszą być udokumentowane. To znaczy należy przedstawić dowody, na podstawie których da się ustalić, jak wielką finansową stratę poniósł klient siłowni.

MS 9/2018, 9 maja 2018

Raty stałe czy lepiej malejące?