DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

WYBORY SAMORZĄDOWE
21 października 2018 r.

Pielęgnujemy pamięć...


Wywiad ze Zbigniewem Janasem – legendą „Solidarności”, Prezesem  „Fundacji dla Ursusa”

Na spotkaniu wielkanocnym członków i sympatyków Fundacji rodzinom zmarłych działaczy „Solidarności” były wręczane medale. Proszę opowiedzieć jak do tego doszło i jaka była Pana rola w tym przedsięwzięciu.

– Z Ursusem jestem związany prawie 40 lat. Rozpocząłem tutaj pracę jako elektromonter w 1978 r. Tu spotkałem Zbyszka Bujaka. Byłem przewodniczącym zakładowej „Solidarności” do 13 grudnia 1981 r. Wyrzucili mnie tego samego dnia, co ówczesnego dyrektora, Zbyszka Wilka. Potem przez 3 lata się ukrywałem.

Moje bezpieczeństwo i moja praca były oparte o struktury Tajnej Komisji Zakładowej  „Solidarność”. Wszystkie moje łączniczki pracowały albo mieszkały w Ursusie. W stanie wojennym kilkakrotnie ukrywałem się w różnych mieszkaniach w Ursusie. Wróciłem do zakładów po okrągłym stole w 1989 r. odbudowywać „Solidarność”. Wkrótce dostałem propozycję kandydowania z list Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” i 4 czerwca 1989 r. zostałem posłem na Sejm RP. Miałem wtedy 36 lat. Tę zaszczytną funkcję pełniłem przez kolejne 12 lat. Utrzymywałem cały czas kontakt z działaczami dawnej „Solidarności” - Bogdanem Rogowskim, Czesiem Latuskiem, Józiem Michalakiem, Stasiem Romanowskim, Januszem Kucharczykiem. Spotykaliśmy się stale. To prawdziwi robotnicy, a jednocześnie działacze. Nowy związek nie chciał nas znać. W którymś momencie zauważyłem, że ludzie z naszego środowiska zaczynają odchodzić – umierają.  Dowiedziałem się, że jest taka fundacja, która przestała działać i dwa lata temu ją przejąłem. To „Fundacja dla Ursusa”, której jestem prezesem

.Czym ta reaktywowana fundacja będzie się zajmować?

– Wszystkie nasze działania są nakierowane na utrwalanie pamięci o historii Zakładów. Chcemy działać na rzecz pamięci o tym zakładzie, o tym mieście. To jest historia polskiej myśli technicznej. Historia marki Ursus ma przeszło 100 lat. Będziemy upamiętniać przedwojenną historię fabryki, działania Armii Krajowej w Ursusie w okresie okupacji niemieckiej, rok 1976, rok 1980, działanie konspiracyjnej Tajnej Komisji Zakładowej w latach 1981–1989 i okres po 1989 roku.


To piękne teorie, ale jak to ma wyglądać w praktyce? Czy chcecie wyjść ze swoimi działaniami poza Ursus?

Już jest wystawa na Domu Kultury „Arsus” o wydarzeniach 1976 roku, teraz na noc muzeów przygotowujemy wystawę poświęconą Janowi Józefowi Lipskiemu, który 13 grudnia wszedł do zakładu. Odpowiadał przed sądem w tym samym procesie, co działacze z Ursusa. Był przecież jednym z założycieli  KOR-u. W tym trudnym momencie chciał być właśnie z robotnikami z Ursusa. Będą następne wystawy, związane z Ursusem i „Solidarnością”. One będą tu przechowywane i będą na liście wystaw do wypożyczenia za darmo. Historia Zakładów i wydarzenia lat przełomu w Ursusie miały duży wpływ na sytuację w całym kraju. Przychodzą już propozycje eksponowania naszych wystaw w różnych miejscach Polski. Ja znalazłem się, kompletnie zresztą przypadkowo, w Radzie Nadzorczej Ursusa w Lublinie. Mam od nich duże wsparcie dla naszych działań. Lubelski Ursus również stara się kultywować historię Zakładów.

Wszyscy w Fundacji pracujemy społecznie. Nasi wolontariusze to w większości dzieci i wnuki naszych kolegów z Tajnej Komisji Zakładowej.


A wracając do wręczanych medali...

– Ważna część naszej działalności to przywracanie pamięci o ludziach, którzy przynieśli nam wolność. My, jako fundacja, zorganizowaliśmy akcję „Dziękujemy za Wolność”. „Solidarność” nie ma swojej alei zasłużonych. Zostały zaprojektowane medale, które wręczamy rodzinom nieżyjących, zasłużonych kolegów i koleżanek, którzy pochowani są na najróżniejszych cmentarzach. Jeden medal jest na pomnik, drugi dla rodziny. Niektóre rodziny otrzymują kilka ursuskich niedźwiadków – dla wszystkich, do wnuków włącznie. Członkami Kapituły medalu są: Jerzy Kaniewski – przywódca strajku w Ursusie 13 grudnia, 3,5 roku więzienia, Bogdan Bujak – Szef Tajnej Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność w Ursusie, więzień polityczny i Witold Kaszuba – dwukrotny więzień polityczny.


Skąd bierzecie na to środki?

Chodzę i żebrzę. Piszę projekty i szukamy środków. Szukamy sponsorów – na szczęście nasze idee znajdują poparcie. Ostatnio Sponsorem medalu został Totalizator Sportowy – wielka państwowa firma.


Proszę wymienić, kto oprócz Pana działa w fundacji.

– Nie chciałbym nikogo pominąć, więc wspomnę tylko Alka Miećka, który zaczął działalność, będąc w I klasie liceum. Razem z moim synem stworzył i administruje naszą stronę internetową. Sekretarzem Kapituły jest Ewa Konarska, najmłodsza łączniczka podziemia, gdy została zatrzymana przez bezpiekę nie miała 17 lat i Alę Szot, która ogarnia pracę wolontariuszy. To nasza koleżanka z podziemia od 1981 r. Drukowała, kolportowała w stanie wojennym, spajała środowisko pierwszej Solidarności., utrzymywała kontakty. Szefowa wszystkich szefów.

Czy jeszcze jakieś pomysły?

– Mamy dużo projektów. Instalacja, stojąca przed Ośrodkiem Kultury „Arsus” (kiedyś był to zakładowy dom kultury), zrobiona z gruzów dawnej fabryki Ursus jest naszą własnością. Tam będzie galeria. W środku na noc muzeów przygotujemy pierwszą wystawę. Trzeba się będzie schylić i wejść do środka. Należy pamiętać, że historia Ursusa to nie tylko historia Zakładów. Również historia np. współpracy polsko-czechosłowackiej, przerzuty przez granicę. Na spotkania w górach z kolegami z Czech i Słowacji chodziłem ja i kurierzy związani z kolegami z Ursusa. Dotarłem do nich przez Arka Czerwińskiego (wyrok 3 lata w więzieniu) i Witka Kaszubę. Działania ludzi z Ursusa były szersze niż lokalne. I o tym też będziemy mówić.


Dziękuję i życzę realizacji planów oraz hojnych sponsorów w tym godnym największej pochwały dziele.

Rozmawiał Jacek Sulewski

MS 8/2017, 11 maja 2017