DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

„Maja w maju” – spotkanie z Mają Komorowską

Maj uznawany jest przez wielu za najpiękniejszy miesiąc w roku. Jego nazwa wywodzi się od bogini Mai, matki boga Merkurego. Kwitną wtedy kwiaty, drzewa i krzewy, budzą się do życia owady… Tegoroczny maj był wyjątkowo słoneczny i upalny. „Maja w maju” – to tytuł spotkania, które zorganizowało, w piątkowy wieczór, 11 maja, Towarzystwo Przyjaciół Miasta Ogrodu Komorów KOMOROWIANIE.

Gościem była Pani Maja Komorowska – aktorka teatralna i filmowa. Znamy ją z filmów Krzysztofa Zanussiego, Andrzeja Wajdy, Tadeusza Konwickiego. Od lat 70-tych związana z Teatrem Współczesnym, w obecnym sezonie mogliśmy ją oglądać w przedstawieniu „Mimo wszystko”, w roli Sary Bernhardt (sztuka grana od roku 2007– nadal cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem publiczności). W Teatrze Dramatycznym – przez lata występowała w „Szczęśliwych dniach” (zyskały opinię spektaklu kultowego), gdzie stworzyła niezapomnianą kreację Winnie („teraz zrobiliśmy sobie przerwę”).

 

Komorów

Spotkanie odbyło się w Komorowie, w ogrodzie przed Willą Zdziechowskich (rodzinny dom Wojciecha Młynarskiego, w którym mieszkał w latach 1943–1958). Komorów to bardzo ważne miejsce w życiu Pani Mai. Właśnie tutaj jej rodzina znalazła schronienie po wybuchu II wojny światowej, kiedy trzeba było uciekać z Warszawy. Najpierw Wilno, potem obóz jeniecki w Świeciu, i w końcu rodzice z dwójką bliźniaków – Mają i Piotrem znaleźli się w Komorowie. Tutaj mieszkała rodzina ze strony matki. Dom z ogrodem stał się, na wiele lat, ich bezpieczną przystanią. – Patrzę – bez się kończy, kasztany już są takie malutkie… Myśmy w Komorowie żyli kwiatami – mama mnie tego nauczyła. Komorów, ogrody – rodzinny i ten przed willą Zdziechowskich to miejsca bliskie sercu Pani Mai. Tutaj biegała, grała w piłkę i w klasy, wspinała się na drzewa. W Komorowie chodziła do szkoły. Stąd wyjechała na studia do Krakowa.           

 

Truskawki w Milanówku

Zaproszonych gości witali gospodarze dzisiejszego wieczoru – Małgorzata Pachecka – prezes Towarzystwa Komorowianie, wraz z mężem. Razem z gośćmi pojawiało się coraz więcej kwiatów, ciast i innych smakołyków. Coraz więcej rozstawionych krzeseł było zajmowanych, powitania znajomych, rozmowy, ciepły wieczór, śpiew ptaków… „Ja mam na ogół pamięć krótką…” – słowa piosenki „Truskawki w Milanówku” w wykonaniu Hanny Banaszak rozpoczęły piątkowe spotkanie. Na tarasie willi pojawiła się, witana brawami, Maja Komorowska. Na początek organizatorzy przygotowali dla niej prezent: słowo i taniec, będące nawiązaniem do lat szkolnych (…to ty Maju umiesz recytować wiersze! …Najbardziej lubiłam tańczyć… Atmosfera domu Zdziechowskich, przedstawienia, fortepian, datki do kapelusza. Nie zapomnę, jak tańczyłam w ogrodzie – „Rozkwitały pęki białych róż”).

 

Pejzaż

Na początku 2018 roku , nakładem Wydawnictwa Instytut Teatralny, ukazała się książka „Pejzaż. Rozmowy z Mają Komorowską dawne i nowe”. To już czwarte wydanie tej, uznawanej przez miłośników teatru za klasyczną, pozycji będącej zapisem rozmów, jakie przeprowadziła z aktorką Barbara Osterloff. Pierwsze wydanie ukazało się w roku 2004, kolejne – 2008 i 2010. Obecne zostało wzbogacone o nowe zdjęcia i nowe teksty. Z początku Pani Maja miała poczucie, że powiedziała już wszystko o tym, co dotyczy jej pracy i życia – w „31 dniach maja” i „Pytaniach, które się nie kończą” Tadeusza Sobolewskiego czy we wcześniejszych wydaniach „Pejzażu…”. Ale ubiegły rok i odejście jej brata bliźniaka – Piotra, spowodowały że obecne wydanie otrzymało dodatkowy, dedykowany mu, rozdział „Nie z żalu, ale z zamyślenia” – „dopiero zmiana perspektywy stała się powodem, dla którego próbuję sprecyzować – co teraz jest dla mnie ważne, co powinno być ważne. Chciałoby się, żeby cierpienie bliskich, nasze cierpienie, nie było daremne, żeby mogło z niego popłynąć jakieś dobro, żeby to cierpienie zaowocowało, żeby dało się zaprzęc do życia”.

 

„Nie z żalu pytam, ale z zamyślenia…”

Wiersz Czesława Miłosza rozpoczął wspomnienia o życiu, o spotkaniach z ludźmi, o wzajemnym obdarowywaniu się. Korowodowi postaci, które pojawiały się w słowach Pani Mai, często towarzyszyły słowa – „Już nie żyje”, ale nie było w tym smutku, ale coś jasnego, co trudno ująć słowami. Rodzice, brat Piotr, siostra (siostrzyk) Magdalena, mąż Jerzy, Władysław Bartoszewski, Jerzy Jarocki, Tadeusz Mazowiecki, Przemysław Burchardt, Wiktor Osiatyński, Wojciech Młynarski, Wiesław Michnikowski, Władysław Kowalski, Danuta Szaflarska… i wdzięczność, że ich spotkała. Ich już nie ma, ale są wspomnienia. – Nie planuję dalszego ciągu książki, bo perspektywa, z jakiej patrzę na życie, na przemijanie jest nie do powtórzenia. Później już będzie inaczej. Ale w słowach Pani Mai obecne były też osoby bliskie, które otaczają Ją dzisiaj i stanowią ważną treść jej życia – syn Paweł z żoną, wnuki…

Rozmowy o nowej książce, o życiu, wiersze, wspomnienia

Nie było to tradycyjne spotkanie aktora z publicznością. Nie było pytań. Głos miała Maja Komorowska. Pani Maja do każdego spotkania przygotowuje się bardzo starannie, Nie inaczej było i tym razem. Czytała przygotowane wcześniej teksty, opowiadała („Szukam właściwych słów, by wyrazić myśli”). Otwarta przestrzeń sprawiała, że co jakiś czas upewniała się, czy wszyscy ją słyszą.

 

Oczarowanie

Wśród cytowanych autorów kilkakrotnie pojawiał się Czesław Miłosz – „Oczarowanie w bardzo młodym wieku jest sakramentem, doświadczeniem, którego pamięć działa przez całe nasze życie”. Dzieciństwo w Komorowie było dla Niej takim właśnie oczarowaniem – ... te nasze niekończące się zabawy w ogrodzie, galopy z Piotrem wokół domu – we dwójkę, a potem z wózkiem i małą Madzią, tata tańczy ze mną i całuje mnie w rękę, zapachy kwiatów…

 

„Najbliższe mi teksty, które chcę Wam dać”

Na zakończenie spotkania podzieliła się z zebranymi wierszami, które są jej bardzo bliskie. – „Nie możesz dać/ czego nie masz/ czego nie możesz dać/ to posiada ciebie” – to niezwykłe zdanie x. Janusza Pasierba można sobie nad łóżkiem powiesić i zastanawiać się nad nim do końca życia. Także „Wiersz o starości”, Anna Kamieńska –„Prośba”, Urszula Kozioł – „Nie mijaj ranku” (jeden z najbardziej radosnych wierszy), Czesław Miłosz – „Zapomnij”, „Tak mało”, Julian Tuwim – Chrystusie... (wiersz, który bardzo lubimy z Masią, niedawno go wyciągnęłam, trochę o nim zapomniałam).

 

Podziękowania

Pani Maja podziękowała przybyłym za obecność, za ciasta, za kwiaty –  W tym domu – musiałam bardzo się pilnować, żeby się nie wzruszać w sposób, który byście zauważyli…”. Przed stolikiem zaczęła ustawiać się kolejka. Każdy mógł podejść, porozmawiać, otrzymać wpis w książce. Ogród oświetlały świece i lampiony, śpiewały ptaki, słychać było rozmowy….

 

Na zakończenie

Co jeszcze bym powiedziała? Żeby nie tracić nadziei. Rozmawiać, bo dopóki rozmawiamy – to można się porozumieć, coś zmienić. Doceniać – że każdy dzień jest niepowtarzalny. Chciałabym, żeby się udawało tak żyć, żeby lubić swoje wspomnienia. Myślę, że bardzo ważna jest też umiejętność pielęgnowania przyjaźni, bo niepielęgnowane obumierają. I czułość dla czynności nawet tych zwykłych, drobnych, które są wyrazem miłości i przywiązania. Chciałabym też, żeby umieć się pogodzić z tym, czego już nie można zmienić. I chciałabym, żeby umieć się cieszyć, nie tracić radości, bo to bardzo ważne. Bliskie wydają mi się słowa papieża Franciszka, że trzeba odprowadzać i grzebać swoich zmarłych. Nie tylko najbliższych, ale i tych, którzy w naszym pejzażu trwają , których obecności i myślom wiele zawdzięczamy. I nade wszystko wdzięczność, także dla pamięci.

 

Tekst i zdjęcia Wojciech Grzesik

MS 11/2018, 14 czerwca 2018