DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS,
miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, 
gminy OŻARÓW MAZOWIECKI, gminy BRWINÓW

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Łatwo przyszło, łatwo poszło

Dysonans poznawczy – stan nieprzyjemnego napięcia, jakie powstaje, gdy wykrywamy rozbieżność między różnymi własnymi przekonaniami lub między przekonaniami a własnym zachowaniem.

Łatwiej wydajemy pieniądze, które od kogoś dostaliśmy niż te, na które musieliśmy ciężko zapracować. Powiedzenie, że „łatwo przyszło, łatwo poszło” jest jak najbardziej słuszne. Często jednak nie uświadamiamy sobie w pełni wynikających z niego implikacji. Jedną z nich jest np. to, że bezpłatne lekarstwa pomagają nam słabiej niż te płatne. Bardziej lubimy i doceniamy to, czego nabycie wymagało większego wysiłku niż to, co przyszło nam bez trudu. Jak bardzo ten mechanizm rządzi naszym życiem?

Siła zaangażowania

Jest jeszcze inne powiedzenie: „Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.” Czyli innymi słowy, najlepiej polubić to, z czym przyszło nam się zmagać i, co ważniejsze, znaleźć w tym sens. Nikt z nas nie lubi robić rzeczy bezsensownych. Staramy się więc zwykle, aby te nasze działania były uzasadnione, czyli miały sens. W tym celu możemy oczywiście podejmować się tylko tych działań, które uważamy za sensowne. Jest jednak jeszcze druga opcja, znacznie ciekawsza. Możemy dorabiać uzasadnienia do działań, w które już się zaangażowaliśmy. Następują wówczas potężne zmiany w sposobie widzenia tego działania i nas samych.

Brunet vs. blondyn

W ten sposób działa już samo podjęcie decyzji. Psycholog Leon Festinger zauważył, że każda poważna decyzja powoduje w nas dysonans poznawczy (patrz: ramka). Dokonując jakiegoś wyboru zawsze narażamy się na rozterki, niezależnie od tego, co w końcu wybraliśmy. Spójrzmy na bardzo życiowy przykład – dobór partnera (z góry proszę wrażliwszych Czytelników o potraktowanie tego przykładu z przymrużeniem oka). Powiedzmy, że mamy do wyboru barczystego, bogatego, lecz niezbyt bystrego bruneta i biednego, lecz obdarzonego wysoką inteligencją cherlawego blondyna. Jeśli wybierzesz bruneta to dysonans bierze się z wad bruneta i zalet odrzuconego blondyna. I odwrotnie – przy wyborze blondyna mogą ci doskwierać jego bieda i cherlawość, a także odrzucone bogactwo i uroda bruneta. Pewnie lepiej byłoby wybierać między brunetem mającym same zalety a blondynem mającym same wady. Ale takie wybory życie oferuje nam bardzo rzadko (poza tym nie jest to wtedy wybór, a stwierdzenie oczywistości). Jak sobie z tym radzić?

Sposoby na dysonans

Po dokonaniu wyboru automatycznie zaczynamy przeceniać to, co wybraliśmy („Ach, jakie on ma szerokie ramiona”), a pomniejszać wartość tego, co odrzuciliśmy („Z nim pewnie siedziałabym tylko przy książkach”). Jeśli wybrałyśmy czerwone szpilki i odrzuciłyśmy trampki, to utwierdzamy się w przekonaniu, że zaletą butów jest ich elegancja, a nie wygoda. Po podjęciu decyzji, zwłaszcza jeśli jest ona nieodwracalna, zanika skłonność do realistycznego oceniania alternatywy, przed którą staliśmy. Zaczynamy podkreślać zalety dokonanego wyboru i wady odrzuconej opcji.

Rytuały przejścia

Podobne oddziaływanie ma na nas wysiłek zainwestowany w zdobycie jakiegoś dobra. Bardziej nam się podoba mieszkanie, na które musieliśmy zapracować niż to odziedziczone po babci. W tym tkwi istota wszelkich rytuałów przejścia, czyli inicjacji, jakie występują w wieku kulturach (np. typowe obrzędy wchodzenia w dorosłość, u nas na szczęście nieobecne). Na tej zasadzie działają także przyjęcia do popularnych bractw studenckich w Stanach Zjednoczonych. Rytuały te są często nieprzyjemne, owiane tajemnicą, niejednokrotnie uwłaczające początkującym adeptom, mają jednak swoje uzasadnienie. Członkowie, którzy weszli do grupy za cenę pokonania dotkliwych trudności, bardziej sobie cenią przynależność do niej. Dzięki temu też sama grupa staje się bardziej spójna i zżyta.

Wysiłek ma sens

Jeśli włożymy w coś wiele wysiłku, zainwestujemy czas i energię, bardziej to cenimy, wierzymy w to i uznajemy za sensowne. Prawidłowość tę możemy obserwować na co dzień znacznie częściej niż nam się to wydaje. Gdy kogoś skrzywdzimy, zaczynamy gorzej o nim myśleć. Zakładanie, że skrzywdzony jest złym człowiekiem pomaga nam łagodniej ocenić nasz niegodny uczynek. I odwrotnie - gdy komuś pomożemy, zaczynamy myśleć o nim dużo lepiej. Przykład z brunetem i blondynem pokazał, że po dokonaniu wyboru lubimy to, co wybraliśmy, bardziej niż przed wyborem. Z kolei to, co odrzuciliśmy, lubimy mniej niż przed wyborem. Na tym nie koniec. Bardziej lubimy nieznaną osobę, kiedy mamy się z nią spotkać. Musimy bowiem podświadomie założyć, że ta osoba jest warta naszego czasu i zaangażowania.

Lepszy płatny kurs

To, co otrzymujemy z łatwością, doceniamy mniej niż to, na co musieliśmy zapracować. W związku z tym wszelkie kursy edukacyjne, np. językowe są znacznie bardziej skuteczne, gdy są płatne. Badacze przekonują, że nawet leki, które dostaliśmy za darmo, oceniamy gorzej niż te płatne i to nasze nastawienie ma wpływ na proces leczenia (tzw. efekt placebo). Sięgnięcie po produkt bezpłatny wydaje się już na wstępie sensowne i oczywiste. Wybór produktu płatnego wymaga od nas wyrobienia w sobie przekonania, że ta inwestycja będzie opłacalna, pożyteczna, warta naszego wysiłku. Inaczej się do niej nastawiamy i inaczej ją później traktujemy. Książkę, za którą zapłaciłam 100 zł przeczytam więc chętniej niż tę otrzymaną za darmo. W radzeniu sobie z dysonansem, czyli przekonywaniem samych siebie, że podjęta decyzja była słuszna, potrafimy być zaskakująco kreatywni i skuteczni. Nie bójmy się więc wysiłku ani kosztów związanych z podjęciem jakiegoś działania. Jest duża szansa, że to właśnie te działania opłacą nam się najbardziej.

Marlena Hess

MS 22-23/2019, 12 grudnia 2019