DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Wróciły oczekiwane pociągi, ale...

W połowie września, po testach, przywrócony został ruch pociągów na podmiejskiej linii kolejowej nr 447, na odcinku Grodzisk Mazowiecki – Warszawa Włochy. Przerwa trwała miesiąc i kilka dni (ruch zawieszono 3.09.2017). W tym czasie część pociągów jeździła jako przyspieszone (po wyruszeniu z Grodziska zatrzymywały się dopiero na stacji Warszawa Zachodnia), z pominięciem stacji, na których trwały prace remontowe. Wprowadzono autobusową komunikację zastępczą, zwiększono częstotliwość kursowania niektórych linii autobusowych (177, 517,127, 717). Ursus jest miejscem dość dobrze skomunikowanym z centrum Warszawy: 2 linie kolejowe (Grodzisk, Sochaczew), linie autobusowe, kolejka WKD z Opaczy – więc ta przerwa w kursowaniu pociągów jednej linii kolejowej nie była aż tak bardzo uciążliwa.

Obiecujące początki

We wrześniu pociągi wróciły. Najpierw zaczęły zatrzymywać się na stacji Warszawa Włochy. 24 września dołączyły pozostałe stacje, w tym nowa – w Parzniewie. Tylko Pruszków był jeszcze przez jakiś czas pomijany – tam prace kończono. Infrastruktura nie była, i nie jest, jeszcze gotowa, ale najważniejsze, że do Warszawy można było szybciej się dostać. Obiecywano, że po remoncie będzie szybciej, pociągi będą mogły, na niektórych odcinkach, osiągać prędkość nawet do 120 km/h. Początki były obiecujące – pociągi przyjeżdżały przed czasem i odjeżdżały punktualnie. To duży komfort – sprawdzamy rozkład jazdy, przychodzimy o odpowiedniej porze na stację, przyjeżdża o wyznaczonej porze, wsiadamy i…

Minął miesiąc...

Pasażerowie oczekujący na peronach codziennie słyszą komunikaty o tym, że trwają testy nagłośnienia i prosi się o zwracanie uwagi na komunikaty umieszczone na tablicach informacyjnych znajdujących się na peronach. Tablicach z rozkładami jazdy. Drugim, niestety, komunikatem, który można usłyszeć jest: „Pociąg z... do..., planowany przyjazd o godz. ..., przybędzie opóźniony o... 5, 10, 15... minut. Za opóźnienia serdecznie Państwa przepraszamy”. I co z tego, że przepraszają. Pociągi jeżdżą szybciej (trasę z Ursusa do Śródmieścia pokonują w 15 minut), ale podróżni czekają dłużej i nie docierają do swojej stacji końcowej o tej porze, o której mieli wg rozkładu jazdy dotrzeć. W tygodniu 22–25.10. – na pięć dni – tylko jednego dnia pociąg, na który wyszedłem, przyjechał punktualnie. W środę, 31.10. pasażerowie, którzy czekali na pociąg odjeżdżający o 6.34 – znaleźli się wewnątrz składu o... 6.44.

Miało być lepiej

Miało być lepiej, a nie jest. Można zrozumieć, że opóźnienia mogą się zdarzać co jakiś czas, ale nie codziennie(!). W godzinach rannych, między godz. 6.00 a 9.00, z Ursusa odjeżdża 15 składów (w tym 3 pociągi SKM). Ludzie najczęściej o tej porze jadą do pracy, szkoły – gdzie trzeba być na czas. I co mają zrobić, kiedy jeden, drugi… pociąg nie przyjedzie (jest różnica między kilku a kilkunastuminutowym opóźnieniem). Gdyby jeszcze takie sytuacje zdarzały się sporadycznie...

Infrastruktura

Prace postępują powoli. Warunki atmosferyczne się zmieniają, mamy jesień, jest coraz chłodniej i brak zadaszenia podczas deszczowej i wietrznej pogody (Ursus) daje się we znaki. A przecież było, i ślady po nim zostały (peron w kierunku Warszawy). I jeśli przychodzimy na pociąg, który nie przyjeżdża punktualnie…

Pasażerowie narzekają też na stan peronów, na przejście przez tory. Gdyby nie częste opóźnienia pociągów – to pewnie ta niedokończona infrastruktura nie doskwierałaby tak bardzo. A tak?

Czekamy

Pozostaje mieć nadzieję, że taki stan rzeczy ulegnie zmianie, i będzie można podróżować koleją tak, jak miało być – szybciej i... punktualnie.

Tekst i zdjęcia Wojciech Grzesik

MS 19/2018, 8 listopada 2018