DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook


Piłkarska duma Piastowa


Po 6 kolejkach w sezonie 2018/2019 w I lidze kobiet w grupie północnej Piastovia ZAP Piastów zajmuje 5 miejsce na 12 zespołów. W klasyfikacji strzelczyń nadal na czele bez zmian.

W grupie północnej trwa niesamowita seria Beaty Cabaj (Piastovia ZAP Piastów) i Sandry Bukowskiej (Stomilanki Olsztyn), które w każdej z sześciu kolejek ligowych strzeliły co najmniej jedną bramkę. Nadal na pierwszym miejscu jest Beata Cabaj z 11 bramkami, na drugim miejscu znajduje się Sandra Bukowska z dorobkiem 10 bramek. Na trzecim miejscu jest Martyna Boguszyńska (Kotwica Kórnik), która strzeliła 8 bramek.

Przypomnijmy, że Piastovia do I ligi awansowała od tego sezonu, więc marsz dziewczyn na szczyt jest naprawdę imponujący.

O tym, kto w dużym stopniu przyczynił się do sukcesu Piastovii piszemy niiżej. JS.

Na zdjęciach: Dziewczęta z Piastovii podczas treningu na stadionie MOSiR w Piastowie

oraz MARTA KACZMARCZYK – zdobywczyni 2 bramek dla Piastovii w rundzie jesiennej,

która wraz z Agnieszką Boćkowską w grudniu 2018 będzie  reprezentować

biało-czerwone barwy na Mistrzostwach Europy w Tampere w Finlandii

(obie są reprezentantkami Polski w halowej piłce nożnej – futsalu – niedosłyszących).

Na zdjęciu obok: BEATA CABAJ  – czołowa snajperka I ligi kobiet w grupie północnej.

„Młodzieżowe akademie sportowe powinny powstawać i powinny je wspierać
takie firmy, 
jak nasza. Wtedy może z tego powstać coś dobrego.”

Jesteśmy – przede wszystkim – fanami inicjatyw prospołecznych

Rozmowa z Konradem Sznajderem, wiceprezesem ZAP SZNAJDER BATTERIEN S.A. w Piastowie

Od kierownictwa klubu piłkarskiego „Piastovia” dowiedziałem się, że zakłady akumulatorowe są ich głównym sponsorem. Usłyszałem również, że bez Państwa wsparcia nie byliby w stanie funkcjonować na tym poziomie. Jak doszło do tej, jakże owocnej współpracy?

– Przyjęliśmy zasadę, że jeżeli mamy możliwość przeznaczenia jakichś środków na działalność prospołeczną, staramy się spożytkować je w obszarze lokalnym. Klub zaprosił nas, konkretnie pana Lecha Sznajdera, do współpracy. Tacie bardzo się spodobało, że przedstawiciele klubu nie mówili, jak daleko chcą zajść poprzez kolejne sukcesy sportowe, tylko skupili się na tym, jak bardzo mogą zaangażować młodzież i dzieci z okolicy, żeby po lekcjach i w weekendy miały zajęcie, które pokaże im nową, ciekawą drogę, w tym przypadku karierę sportową, hobby. Dotyczyło to akademii piłkarskiej dla dużej grupy dziewcząt, już od pierwszych klas szkoły podstawowej, przede wszystkim z Piastowa, niekoniecznie na poziomie profesjonalnym.

W jaki sposób im pomagacie?

– Metody były różnorakie. Bezpośrednio – pomoc w zakupie strojów, akcesoriów, ale również pieniądze, o których wydaniu decydował sam klub. Przychodził prezes czy trener klubu, mówili co potrzebują i w miarę naszych możliwości pomagaliśmy. Drzwi prezesa naszej firmy były i są zawsze dla klubu otwarte. Przychodzą oczywiście do nas również, żeby pochwalić się swoimi sukcesami, pokazać puchar.

Czy jesteście panowie kibicami piłki nożnej?

– Kiedy gra reprezentacja Polski, to zawsze staramy sie oglądać, ale na rozgrywki ligowe to jednak brakuje czasu. Natomiast wybieramy się na mecz naszych podopiecznych. Jesteśmy przede wszystkim fanami inicjatyw prospołecznych. Młodzieżowe akademie sportowe powinny powstawać i powinny je wspierać takie firmy, jak nasza. Wtedy może z tego powstać coś dobrego.

To są piękne idee. Proszę przybliżyć naszym czytelnikom historię fabryki, a co za tym idzie i Pańskiej rodziny.

– Firma powstała w Piastowie w 1925 roku jako przedsiębiorstwo prywatne – Zakłady Akumulatorowe Tudor. W czasie II wojny światowej fabryka została zajęta przez Niemców i produkowała na potrzeby okupanta. Pod koniec wojny została zdemontowana i wywieziona, ale córka i zięć ówczesnego właściciela pojechali do Niemiec i udało im się cofnąć pociągi z całym wyposażeniem fabryki. Wszystko zostało z powrotem zmontowane i wznowiono produkcję. W związku z tym akumulatory są produkowane praktycznie nieprzerwanie od 93 lat. W okresie PRL zakład został znacjonalizowany. Po transformacji ustrojowej po 1989 r. został przekształcony w Spółkę Skarbu Państwa, włożony do Narodowego Funduszu Inwestycyjnego i sprywatyzowany w 2000 roku. Trafił w ręce mojego ojca, Lecha Sznajdera, który dał najlepszą ofertę. Tata przyszedł do pracy w Zakładach Akumulatorowych Piastów w 1982 roku. Zajmował się jakością i badaniem akumulatorów. Tutaj poznał moją mamę, która była chemiczką w fabrycznym laboratorium. Nasza rodzina jest więc od początku związana zarówno z Piastowem jak i z akumulatorami. I można powiedzieć, że ja jestem owocem tej fabryki. Rodzice odeszli z pracy w 1991 r. i założyli własną firmę, która kupowała akumulatory z różnych fabryk, m.in. z ZAP Piastów, z Poznania. Byli też pierwszymi importerami akumulatorów z Austrii i Korei Południowej. Do roku 2000 rozwinęli dość dużą firmę. Dzięki zebranemu kapitałowi byli w stanie odkupić fabrykę, która była wtedy zadłużona i miała problemy z dostawą surowców. Kapitał i rozpoznawalność ojca w branży pozwoliły na dźwignięcie firmy, jej restrukturyzację, odbudowę, odnowienie. Wymagało to ogromnego wkładu pracy. Zostały zainwestowane dziesiątki milionów złotych. Obecnie możemy się nazwać ambasadorem polskiego produktu za granicą. W momencie wejścia Polski w 2004 r. do Unii Europejskiej my w Europie i poza nią już byliśmy. Dzisiaj eksportujemy do ok. 70 krajów na całym świecie. W 2013 r. zakupiliśmy firmę Jenox Chodzież, wcześniej naszego konkurenta. Przy restrukturyzacji tamtej firmy nie zwolniliśmy ani jednej osoby ze starej załogi.

Jest to więc firma Sznajderów?

– Tata jest obecnie właścicielem większościowym, mama jest w Radzie Nadzorczej ja jestem Członkiem Zarządu i wiceprezesem. Jestem absolwentem Zarządzania i Marketingu i jako jeden z nielicznych pracuję w wyuczonym zawodzie. Od dziecka wychowywałem się w rodzinie „akumulatorowej”. Rozmowy, które słyszałem, najczęściej dotyczyły akumulatorów i spraw związanych z ich produkcją i obrotem.

Ilu pracowników zatrudniają państwa zakłady?

– W Piastowie jest zatrudnionych 210 osób, a łącznie w naszych firmach – 700, z czego 400 pracuje przy akumulatorach.

Czy Zakłady Akumulatorowe nie są uciążliwe dla mieszkańców i czy miasto ma jakąś korzyść z waszej obecności?

– Wszystkie podatki płacimy oczywiście tutaj. Pracujemy i płacimy tu gdzie sami żyjemy. Raje podatkowe to nie nasza bajka. Złymi drogami nie dojdzie się do dobrego końca. Uczciwą drogą jest po prostu dużo lepiej. Z ciekawostek jesteśmy takim samym odbiorcą energii elektrycznej, jak cała reszta Piastowa. Nasza fabryka jest zlokalizowana w środku miasta i staramy się prowadzić biznes odpowiedzialnie. Jesteśmy jedyną fabryką w Polsce i jedną z niewielu, jeśli nie jedyną, w Europie, która ma zamontowane najnowocześniejsze systemy filtracyjne o najwyższej możliwej sprawności. Robimy wszystko co jest możliwe, żeby chronić środowisko i lokalne społeczeństwo przed skutkami pracy zakładu. Robimy regularne badania jakości powietrza i środowiska i z dużą radością i satysfakcją możemy powiedzieć, że wyniki są bardzo dobre. Lepsze niż w wielu nieprzemysłowych obszarach aglomeracji warszawskiej.

Jesteście dużą firmą. W Polsce po przemianie ustrojowej następowało wiele zmian. Przy zmianach kolejnych rządów wiele firm upadało, inne nagle wznosiły się na szczyt, żeby tym gwałtowniej upaść. Czy was to nie dotyczyło?

– Jeżeli się świadomie wybierze dobry cel i konsekwentnie do niego zmierza, to nikt nie jest w stanie w tym przeszkodzić. Dobre i trwałe idee bronią się prawie same.

I to stwierdzenie niech będzie optymistycznym podsumowaniem naszej rozmowy. Bardzo dziękuję i życzę dalszych sukcesów Panu, firmie i fantastycznym dziewczynom, które wygrywają kolejne mecze w I lidze.

Rozmawiał Jacek Sulewski

MS 17/2018, 11 października 2018

 

 

„Młodzieżowe akademie sportowe powinny
powstawać i powinny je wspierać takie firmy,
jak nasza. Wtedy może z tego powstać coś dobrego.”