DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Wokół Utraty

Człowiek w pojedynkę niewiele może zrobić...

„Żeby Utrata była miejscem, w którym można odpoczywać, i które da nam siłę , żeby długo i zdrowo żyć” – tymi słowami, wypowiedzianymi przez Małgorzatę Pachecką – prezes Towarzystwa Komorowianie, zakończyło się spotkanie „Wokół Utraty”, zorganizowane w kwietniu br., w budynku Urzędu Gminy Michałowice.

Towarzystwo Komorowianie

Rzeka Utrata ma 76,5 km długości, jej źródła znajdują się w okolicach Żelechowa, a w końcowym swoim odcinku wpada do Bzury. Uważana jest za jedną z bardziej zanieczyszczonych rzek Mazowsza. Spotkanie poświęcono jej odcinkowi, od Paszkowa po Tworki. Obraz, który wyłaniał się podczas prelekcji, był nader optymistyczny. Działania grupy ludzi skupionych wokół Towarzystwa Komorowianie, organizowane przez nich akcje: sprzątanie rzeki, spływy kajakowe, rajdy rowerowe – pozwoliły odkryć jej inne, ładniejsze oblicze na terenach, które zamieszkują. Członkom Towarzystwa marzą się tereny rekreacyjne wokół Utraty…

Telefon do redakcji

Relację z tego wydarzenia zamieściliśmy w nr 8/2018 „Mocnych Stron”, z 26 kwietnia. Po wydrukowaniu artykułu, z redakcją skontaktowała się mieszkanka Pruszkowa – Pani Wacława Sikora. Temat Utraty jest jej bardzo bliski. Sama, od najmłodszych lat, mieszka w jej pobliżu, pamięta jak wyglądała kiedyś, obserwuje – jak w przeciągu lat zmieniał się jej wygląd, i od lat działa społecznie na rzecz poprawy stanu rzeki. Dzisiejszy obraz Utraty, jaki ma przed oczami, optymistyczny nie jest.

Żółty piasek i żwirek na dnie

Pani Wacława pamięta czasy, kiedy było to miejsce, nad którym można było odpocząć. Mieszka przy ulicy Różanej, blisko torów kolejowych linii Warszawa–Skierniewice, kilkadziesiąt kroków od Utraty. Dom, który zamieszkuje wraz z rodziną, wybudowali jej rodzice przed wybuchem II wojny światowej, w roku 1938. – … ulica była wysypana żwirem, po burzy stały kałuże, w nich bawiły się dzieci. W rzece się kąpano – ... żółty piasek i żwirek było z jej dna widać. Można było spotkać borsuka. Czysta Utrata często wylewała, pływało się po niej kajakami – raz jeden woda weszła nam do mieszkania – to było na przełomie lat 60-tych i 70-tych. Rzeka nie była jeszcze brudna. Potem usypano wał, który z czasem osiadł, teraz na jednych mapach jest umieszczony, a na innych go nie ma.

Zmiany na gorsze

Z czasem Utrata zaczęła zmieniać swoje oblicze, brzegi zaczęły zarastać, dno rzeki stawało się coraz węższe i płytsze, w wodzie zaczęło pojawiać się coraz więcej zanieczyszczeń. Przez mieszkańców zaczęła być traktowana jak kanał ściekowy. Gnijące trawy i zielsko, nieprzyjemny zapach (szczególnie w trakcie upałów) przestały mieć cokolwiek wspólnego z rekreacją.

Teren zalewowy

Część terenów przy ul. Różanej uznana zostało za obszar zalewowy. I mimo iż od pamiętnej powodzi w roku 1997 (ucierpiała wtedy większość naszego kraju), podczas której pomagało wojsko, nie było zagrożeń ze strony rzeki (wylewają – ale studzienki kanalizacyjne) – decyzja nie została zmieniona, co wiąże się z utrudnieniami dla mieszkańców – nie mogą realizować swoich planów związanych z zabudową, a jedynie wykonywać drobne modernizacje. Przy ulicy nie ma nowych domów.

O poprawę stanu rzeki

Pani Wacława od lat działa społecznie na rzecz poprawy stanu rzeki Utraty. Dzwoni, pisze, zbiera podpisy (rzeka jest zanieczyszczona, a koryto zbyt płytkie), rozmawia, sprowadzała telewizję – Kurier Warszawski. Posiada grubą teczkę pełną korespondencji z władzami lokalnymi, różnymi urzędami i instytucjami, pochodzącą z ostatnich 20 lat. Pamięta obietnice i plany uczynienia z Utraty rzeki atrakcyjnej dla ludzi. Niestety jest jej coraz trudniej – wiek i stan zdrowia, a także to, że jest coraz bardziej osamotniona w swoich działaniach – Kiedyś pracowałam społecznie w Komitecie Osiedlowym. Chcieliśmy reaktywować jego działalność, Przewodniczący umarł, ja często go zastępowałam. Znajomy redaktor napisał w piśmie lokalnym, że szukamy chętnych do działania – nikt się nie zgłosił. Ludzie nie chcą? Zdarza się, że czasami trafia na osobę życzliwą, ale najczęściej spotyka się z obojętnością, tłumaczeniami, że brak środków. Po 20 latach walki (pisma i telefony) w korycie rzeki rośnie trawa, przy niższym stanie wody widać jak jest zanieczyszczona, kiedy jest upalny dzień – wodę „czuć”, szczególnie pod torami kolejowymi (jak się idzie w kierunku Żbikowa). Udało się wywalczyć obkoszenia i obłożenie brzegów betonowymi kratkami. Ale za każdym razem trzeba prosić.

Marzenie

Pani Wacławie marzy się, żeby Utrata zmieniła swoje oblicze, żeby stała się miejscem, nad którym można odpocząć. Żeby była wizytówką miasta. Ale człowiek w pojedynkę niewiele może zrobić…

Tekst i zdjęcia Wojciech Grzesik

MS 15/2018, 13 września 2018