DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Wypadek w Ursusie

Najpierw bez koła i z otwartymi poduszkami powietrznymi. Potem biegiem. Na naszych oczach sprawca próbował uciec z miejsca wypadku

17 kwietnia, tuż przed godziną 17:00, samochód osobowy marki Hyundai, jadąc ul. Traktorzystów w stronę osiedla „Niedźwiadek”, zjechał według świadków na przeciwny pas ruchu na wysokości Ośrodka Kultury „Arsus”. Tam uderzył w biały dostawczy samochód. Nie zatrzymał się na miejscu zdarzenia.

Akurat przechodziliśmy ul. Traktorzystów przez pasy na drugą stronę ulicy na wysokości przystanku PKP Ursus (naprzeciw dworca). Tuż przed nami, bez przedniego lewego koła (!) jechał samochodem osobowym, jak się później okazało, sprawca zdarzenia. Kierujący niesprawnym pojazdem jechał również mimo otwartych poduszek powietrznych. Przed pasami, tuż po tym, jak zdążyliśmy przejść, gwałtownie zjechał na chodnik.

Ledwo trzymał się na nogach”

Ponieważ nie wychodził z samochodu, postanowiliśmy sprawdzić jego stan. Zatrzymała się także kobieta, która jechała za sprawcą. Zawiadomiła pogotowie. Na naszych oczach sprawca wysiadł z samochodu ledwo trzymając się na nogach i po chwili zaczął uciekać. Na szczęście, zatrzymał się kolejny samochód osobowy, którego kierowca zaczął gonić uciekającego sprawcę.

Skuty w kajdanki z 2,5 promilami

Czekaliśmy do przyjazdu służb. Okazało się, że powstrzymany przed ucieczką z miejsca zdarzenia sprawca miał ok. 2,5 promila alkoholu, a wcześniej, na wysokości Ośrodka Kultury „Arsus” zjechał na przeciwny pas ruchu i uderzył w biały samochód dostawczy. Kierowca białego auta, chcąc uniknąć czołowego zderzenia, pokierował samochód w stronę ogrodzenia tuż przy torach kolejowych. Doszło jednak do kolizji, w trakcie której jego samochód urwał koło osobówce i przewrócił się tuż pod „Arsusem”.

Sprawna akcja strażaków

Według zebranych przez nas relacji na miejscu zdarzenia i osobistych obserwacji – nikomu, na szczęście, nic się nie stało. Kierowca białego, przewróconego samochodu wraz z dwójką pasażerów wyszli kolejno z auta. Na miejscu samego zdarzenia, przy białym busie, był również pan Tomasz, który tak relacjonował: – (…) wywrotka – i bus leży na boku. Jakim to trzeba być wirtuozem, aby po południu w Warszawie tworzyć samochodem piruety [kierowca za wszelką cenę chciał uniknąć czołowego zderzenia – przyp. red.]. Nikomu nic się nie stało... kierowca troszkę poturbowany, ale korek jeszcze większy niż był, aż do Factory Centrum. Wirtuozami to byli strażacy z pobliskiej jednostki. Chwała im za to. Spoglądałem na zegarek – razem z przygotowaniem lin, zaczepieniem, asekuracją 2.30 s i... auto stało na kołach. Brawo strażacy!!!

Agnieszka Gorzkowska

MS 7/2019, 25 kwietnia 2019