DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Artur Borkowski – prawnik, od wielu lat skutecznie rozwiązuje prawne problemy związane z domem, rodziną i finansami

Pytanie można zadać drogą e-mailową pod adresem: redakcja@mocnestrony.com.pl w tytule e-maila wpisując: PORADA PRAWNA. Pytanie musi być zwięzłe i dotyczyć tylko jednego zagadnienia. Odpowiedź wyłącznie na łamach.

Miejsce parkingowe i kredyt

Mam zamiar kupić mieszkanie. Będę też musiał pomyśleć o miejscu parkingowym dla rodzinnego auta. Nie jestem pewien czy dostanę kredyt hipoteczny na miejsce parkingowe. Ostatecznie to przecież nie mieszkanie!

Z kredytem hipotecznym na miejsce parkingowe nie powinien mieć Pan problemu. Szczegóły zależą jednak od tego, jaki charakter ma to miejsce.

W pierwszym przypadku – przynależy ono do mieszkania (najłatwiej poznać tę opcję po tym, że nie ma odrębnej księgi wieczystej na kawałek gruntu dla samochodu). To najprostsze rozwiązanie, bo w takiej sytuacji bank uznaje, że parking po prostu podwyższa wartość mieszkania, będącego przecież zabezpieczeniem udzielonego kredytu. Ma to jednak pewną niedogodność. Podwyższenie wartości lokalu o dodatkowe pieniądze przeznaczone na zakup miejsca parkingowego powoduje wzrost kredytu. A to oznaczanie nie tylko to, że trzeba mieć odpowiednią zdolność kredytową, żeby bank pożyczył nam pieniądze – przede wszystkim trzeba się liczyć z tym, że proporcjonalnie wzrośnie też wkład własny, którym musi dysponować potencjalny kredytobiorca.

W drugim przypadku – miejsce parkingowe traktowane jest jako odrębna nieruchomość – formalnie jest na niego założona odrębna od mieszkania księga wieczysta. W takiej sytuacji banki stosują tak zwaną hipotekę łączną. Wyceniają wartość obu nieruchomości i jeśli mieści się ona w zdolności kredytowej osoby pragnącej zaciągnąć kredyt hipoteczny, udzielają go wpisując hipotekę do każdej księgi wieczystej – a więc i tej założonej dla mieszkania, jak i tej założonej dla miejsca parkingowego. To rozwiązanie też ma swoje minusy. Poza tym, że tak jak w przypadku pierwszym kredytobiorca musi mieć odpowiednio większy wkład własny, dochodzą jeszcze wydatki związane np. z ustaleniem wartości miejsca parkingowego, dodatkowe opłaty za wpis do ksiąg wieczystych, dodatkowe ubezpieczenie wymagane przez bank itp. Ważne też jest to, że sprzedaż takiego miejsca parkingowego jest trudna – skoro bowiem jest hipoteka wpisana do księgi wieczystej, trzeba będzie przed sprzedażą postarać się o zgodę banku na jej zdjęcie umożliwiające przeprowadzenie takiej transakcji.

MS 3/2019, 28 stycznia 2019


Rozliczenie konkubentów

Razem z moją partnerką życiową mamy zamiar kupić nieruchomość. To działka, na której chcemy wybudować w przyszłości wspólny dom. Czy fakt, że nie jesteśmy małżeństwem na wpływ na taką transakcję?

Oczywiście! Musicie Państwo pamiętać, że w polskim prawie nie ma norm regulujących kwestie dotyczące rozliczenia konkubentów. W praktyce oznacza to, że dla polskich przepisów jesteście dla siebie obcymi osobami. W żadnym wypadku nie stosuje się do was np. przepisów dotyczących załatwiania kwestii majątkowych właściwych dla małżonków. W sytuacji, gdy jednak dojdzie do rozstania – bardzo komplikuje to ewentualne rozliczenia. W przypadku zakupu nieruchomości należy stosować przepisy właściwe dla współwłasności. Żeby uniknąć ewentualnych kłopotów w przyszłości – już w momencie podpisywania aktu notarialnego nabycia nieruchomości należy ustalić, kto w jakiej części jest właścicielem nabywanej działki. Po rozstaniu będzie wtedy można domagać się zniesienia współwłasności i np. ustalenia, że druga strona spłaci tyle, ile wynika z udziału w tej współwłasności.

Jest to jednak rzadko spotykana sytuacja modelowa. Bardzo często zdarza się bowiem tak, że zapisy w akcie notarialnym dotyczące udziałów we własności nieruchomości różnią się od rzeczywistości. Dzieje się tak wtedy, gdy jedna ze stron dołożyła do zakupu więcej niż ma w niej udziałów. Ten, który wyłożył więcej niż to, co jest zapisane w akcie notarialnym, musiałby wówczas wytoczyć drugiej stronie proces o bezpodstawne wzbogacenie. Musiałby domagać się od swojej byłej drugiej połówki, by wydała mu korzyści, które otrzymała kosztem jego osoby, a jeśli nie jest to możliwe w naturze, powinna zwrócić w gotówce wartość tej korzyści. Proces taki nie gwarantuje sukcesów. Zgodnie z kodeksem cywilnym obowiązek wydania korzyści lub zwrotu jej wartości wygasa bowiem, jeżeli ten, który korzyść uzyskał, zużył ją albo utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony.

MS 3/2019, 28 stycznia 2019

Rachunek niepotrzebny

Miałem kolizję. Jej sprawca przyznał, że odbyło się to z jego winy. Czy w takiej sytuacji muszę mieć rachunek dla ubezpieczyciela potwierdzający, że dokonałem napraw uszkodzonego pojazdu?

Ubezpieczyciel powinien wypłacić odszkodowanie w ciągu 30 dni od dnia złożenia przez Pana zawiadomienia o szkodzie. Jeśli nie ma wątpliwości, kto jest jej sprawcą i jaka jest wysokość tej szkody, towarzystwo ubezpieczeniowe nie może wymagać od swojego klienta przedstawienia jakiegokolwiek rachunku, np. z warsztatu samochodowego, dokumentującego przeprowadzone naprawy. Jeśli klient nie chce, wcale nie musi ich dokonywać – zależy to wyłącznie od podjętych przez niego decyzji.

MS 3/2019, 28 stycznia 2019

Miksera nie odliczysz

Jestem inwalidką i mam problemy z posługiwaniem się rękami. Ułatwiłoby mi życie, gdybym kupiła wielofunkcyjny mikser. Czy taki wydatek może zostać odliczony od mojego dochodu w ramach ulgi rehabilitacyjnej?

Niestety nie! Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej (KIS) wydał interpretację, w której stwierdził, że w ramach ulgi rehabilitacyjnej inwalida ma prawo odliczyć wydatki na zakup i naprawę indywidualnego sprzętu, urządzeń i narzędzi technicznych niezbędnych w rehabilitacji i ułatwiających wykonywanie czynności życiowych stosownie do potrzeb wynikających z niepełnosprawności, ale jasno określił, że nie chodzi o zakup sprzętu gospodarstwa domowego. Zdaniem Dyrektora KIS takie sprzęty są ogólnodostępne i każdy – a więc nie tylko inwalida – może z nich korzystać. Dlatego wydatki na ich nabycie nie mogą być odliczone. Odliczać można bowiem wydatki tylko na taki sprzęt, który ma specjalne cechy czyniące go niezbędnym albo w rehabilitacji osoby niepełnosprawnej albo też ułatwiającej jej życie.

MS 02/2019, 7 lutego

Ulga na wymianę okien

Jestem emerytem i właścicielem domku jednorodzinnego. Słyszałem, że jest nowa ulga podatkowa na ocieplenie domu. Nie stać mnie na aż tak kosztowną inwestycję, ale przydałoby się wymienić niektóre okna. Czy pieniądze wydane na coś takiego też mogę odliczyć od podatku?

Tak! Wydatek, który zamierza Pan ponieść mieści się w ramach obowiązującej od 1 stycznia 2019 r. ulgi termomodernizacyjnej. Mogą z niego skorzystać osoby fizyczne, których dochody opodatkowane są według skali podatkowej (a więc także emeryci), podatkiem liniowym albo ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych (prawo do tej ulgi mają więc też i ci, którzy prowadzą działalność gospodarczą). W ramach tej ulgi można odliczyć wydatki poniesione w roku podatkowym na materiały budowlane, ale także na maszyny i urządzenia oraz usługi służące termomodernizacji. Odliczenia mogą dokonać właściciele albo współwłaściciele domu jednorodzinnego. Istnieje rozporządzenie, które dokładnie określa jakie materiały, urządzenia i usługi mogą być rozliczane w ramach ulgi termomodernizacyjnej. Poza oczywistym ociepleniem ścian znajdziemy na niej także wydatki związane np. z zakupem gazowego kotła kondensacyjnego wraz ze sterowaniem, armaturą zabezpieczającą i regulującą oraz układem doprowadzenia powietrza a także odprowadzenia spalin. Na liście jest też wymiana stolarki okiennej i drzwiowej, w tym także okna, okna połaciowe wraz z systemami montażowymi, drzwi balkonowe, bramy garażowe, a nawet powierzchnie przezroczyste nieotwieralne. Co ciekawe, rozporządzenie pozwala też odliczyć pieniądze wydane np. na przyłącze do sieci ciepłowniczej lub gazowej. Musimy jednak sprostować jedną nieprawdziwą informację poruszoną przez Pana w pytaniu. Otóż ulga termomodernizacyjna nie jest odliczana od podatku. Poniesione wydatki odlicza się od dochodu przed opodatkowaniem. Podatnik może więc w zeznaniu podatkowym za 2019 r. odliczyć to, co wcześniej w tym roku wydał na przedsięwzięcie objęte ulgą. Maksymalna kwota odliczenia to 53 000 zł i to liczonych wraz z VATem (zasada ta dotyczy osób nie prowadzących własnej firmy, którzy są VATowcami). Przepisy dopuszczają sytuację, w której podatnik w jednym roku wyda na termomodernizację więcej niż zarobił, W takim przypadku wydane pieniądze będzie mógł odliczać w kolejnych latach. I tak maksymalnie aż przez 6 kolejnych lat. Warunkiem skorzystania z ulgi jest to, że rozpoczęte przez podatnika przedsięwzięcie termomodernizacyjne skończy się w ciągu 3 kolejnych lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym poniesiono pierwszy wydatek. Uwaga! Odliczone pieniądze trzeba będzie doliczyć do dochodu jeśli podatnik nie skończy w tym czasie swojej inwestycji albo kiedy otrzyma zwrot wcześniej odliczonych wydatków (np. dotacja z gminy). Warto pamiętać, że dochód można pomniejszać tylko o te wydatki, które wynikają wyłącznie z faktur VAT.

MS 02/2019, 7 lutego

Umowa serwisowa

Chcę kupić lodówkę. Wybrałam już model, ale przed zakupem sprzedawca zaproponował mi dokupienie umowy serwisowej, dzięki której mam mieć gwarancję, że w razie awarii lodówka zostanie naprawiona. Czy takie rozwiązanie jest dla mnie rzeczywiście korzystne?

Do Rzecznika Finansowego dotarło wiele skarg na takie rozwiązanie. Jest ono mniej korzystne niż polisa, bo zamiast podlegającego pełnej kontroli ze strony odpowiednich urzędów towarzystwa ubezpieczeniowego w przypadku umowy serwisowej mamy do czynienia z firmą, która takiej kontroli nie podlega. W związku z tym jej zapewnienia, że zagwarantuje nam bezproblemową naprawę popsutego sprzętu mogą być trudne do wyegzekwowania. No, chyba że tą firmą jest sam producent sprzętu. W innym przypadku taka umowa jest bardzo ryzykowna dla klienta.

MS 02/2019, 7 lutego

Darmowe konto kosztuje

Zastanawiam się nad założeniem podstawowego rachunku płatniczego. Najważniejsze dla mnie jest to, że nie płaci się za jego utrzymanie ani złotówki, a to dla mnie ważne, bo robię sporo transakcji, np. przelewy.

Jeśli intensywnie używa Pani swojego konta bankowego i dołączonej do niego karty płatniczej może okazać się, że podstawowy rachunek płatniczy nie będzie najlepszym rozwiązaniem. To prawda, że jego utrzymanie oraz wydana do niego karta są bezpłatne. Nie płaci się też za 5 pierwszych transakcji płatniczych w miesiącu. Do tej kategorii zalicza się między innymi zlecenia przelewu, polecenia zapłaty czy zlecenia stałe. Bez opłat można też robić wypłaty z bankomatów własnych banku prowadzącego to konto. Dodatkowo w ciągu miesiąca można skorzystać 5 razy z bankomatów obcych. I to by było na tyle. Za pozostałe operacje bank prowadzący podstawowy rachunek płatniczy może już pobierać opłaty. Trzeba więc zapłacić za przelewy zagraniczne SEPA, przelewy natychmiastowe oraz korzystanie z obcych wpłatomatów. Jednak prawdziwą pułapką finansową są opłaty pobierane za działania przekraczające darmowe limity. I tak np. 6 i następny przelew zrobiony w miesiącu w oddziale banku może już kosztować od 5 do 10 zł za sztukę! Wypłaty w obcych bankomatach począwszy od 6 wykonanej w miesiącu kosztują przeciętnie nawet 5 zł za sztukę! Dodatkowo podstawowy rachunek płatniczy został przez niektóre banki pozbawiony udogodnień oferowanych w innych typach rachunków osobistych. I tak niektóre banki nie pozwalają użytkownikom podstawowego rachunku płatniczego korzystać z bankowości internetowej i mobilnej. A to kosztowny brak, bo bez bankowości internetowej nie można korzystać z bezpłatnych przelewów. W takim przypadku nawet sprawdzenie stanu konta może kosztować, jeśli zrobimy to za pośrednictwem bankomatu. Są też banki, które pobierają np. opłaty za sms-y służące do autoryzacji przelewu. Jak więc widać, podstawowy rachunek płatniczy to dobre rozwiązanie dla kogoś, kto ma zamiar mało korzystać z tego rachunku. Osoby będące intensywnymi użytkownikami produktów bankowych powinny zdecydowanie rozejrzeć się za innym typem rachunku.

MS 01/2019, 17 stycznia 2019


Użyczenie bez podatku

Jestem w trakcie rozwodu i musiałam wyprowadzić się od męża. Brat chce mi bezpłatnie użyczyć swojego mieszkania do czasu, aż skończą się moje kłopoty. Czy będzie musiał zapłacić z tego tytułu jakiś podatek?

Nie! Teoretycznie, osoba fizyczna, która nieodpłatnie użytkuje należące do kogoś nieruchomości, uzyskuje nieodpłatne świadczenie. Powinno ono, co do zasady, być uznane za jej przychód, a w konsekwencji także opodatkowane podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Ale w praktyce użyczenie jest zwolnione od tego podatku. Jest to jednak możliwe tylko wówczas, gdy nieruchomość (choć zasady te dotyczą także ruchomości, np. samochodu) zostanie użyczona osobie zaliczonej do I albo II grupy podatkowej. Do I grupy należą: małżonek, dzieci, wnukowie, rodzicie, dziadkowie, pasierbowie, zięć, synowa, rodzeństwo, ojczym, macocha lub teściowie. A to oznacza, że użyczenie Pani lokalu przez brata jest zwolnione od podatku dochodowego.

MS 01/2019, 17 stycznia 2019

Ugoda zastępuje wyrok

Zażądałam od ojca mojego dziecka alimentów, które pomogą mi go utrzymać. Ojciec dziecka zaproponował mi zawarcie ugody określającej warunki wypłaty tych alimentów. Czy taka ugoda ma taki sam walor jak wyrok sądu?

Jeśli zostanie zawarta przed sądem, to tak. Kodeks postępowania cywilnego stanowi, że sędzia prowadzący postępowanie powinien we właściwej chwili skłaniać strony do pojednania. Następuje to na ogół na pierwszym posiedzeniu, tuż po tym, jak zostaną wyjaśnione pierwsze stanowiska stron. Jak rozumiem, w Pani przypadku, przyjdzie Pani z ojcem dziecka do sądu z już gotowym projektem takiej ugody. Należy w nim ustalić nie tylko wysokość alimentów, ale także termin ich wypłaty (zazwyczaj jest to stały termin w miesiącu, np. płatność do 10 dnia każdego miesiąca) oraz sposób realizacji tego obowiązku (np. ustalenie, że alimenty będą przelewane na konto bankowe matki). W takiej sytuacji sąd spisze uczynione przez rodziców dziecka ustalenia i wciągnie je do protokołu. Może też sporządzić z nich odrębny dokument, który również będzie stanowił część protokołu. W każdym przypadku strony będą musiały własnymi podpisami potwierdzić poczynione ustalenia. Ugoda zawarta w takiej formie, czyli przed sądem – podobnie jak prawomocne orzeczenie sądu – stanowi tytuł egzekucyjny. Po tym, jak ugodę zaopatrzy się w klauzulę wykonalności, można ją przekazać komornikowi do realizacji. Na jej podstawie możliwe więc będzie wszczęcie egzekucji przeciwko dłużnikowi alimentacyjnemu. Dlatego polecamy taką formę rozstrzygnięcia sporu o alimenty. Dzięki ugodzie zawartej przed sądem kwestia alimentów zostanie szybko i tanio załatwiona.

MS 01/2019, 17 stycznia 2019

Akt zgonu dla spadkobiercy

Mój wuj w testamencie zapisał mi trochę gotówki. Chcę rozpocząć postępowanie przed sądem, które potwierdzi że mam do niej prawo. Mam jednak problem z aktem zgonu wuja. Podobno urząd stanu cywilnego wydaje taki dokument jedynie najbliższej rodzinie zmarłego. W jaki sposób mogę legalnie wydobyć akt zgonu wuja?

Odpis aktu stanu cywilnego rzeczywiście w pierwszej kolejności wydaje się osobie, której ten akt dotyczy. Siłą rzeczy zmarły wuj nie wystąpi o jego wydanie. Prawo do otrzymania tego dokumentu ma także małżonek zmarłego, jego wstępni (czyli rodzice), zstępni (czyli dzieci), rodzeństwo, przedstawiciel ustawowy i opiekun. O odpis może też wystąpić sąd, prokurator, organizacje społeczne, oraz organy administracji publicznej w tym zwłaszcza np. Policja czy Straż Graniczna jeżeli jest to konieczne do realizacji ich ustawowych zadań. Ale do kategorii osób uprawnionych do otrzymania odpisu aktu zgonu należą także ci, którzy wykażą, iż mają interes prawny w dostępie do tego dokumentu. Pozostaje zatem ustalić czy chodzi także o potencjalnego spadkobiercę. Odpowiedź jest twierdząca. Zgodnie z Kodeksem cywilnym sąd – na wniosek osoby mającej w tym interes prawny – stwierdza nabycie spadku przez spadkobiercę. To oznacza, że interes prawny ma całkiem szeroki krąg ludzi. Są to nie tylko najbliżsi zmarłego, ale także ci, na których rzecz – tak jak w opisywanym w pytaniu przypadku – został sporządzony zapis testamentowy. Więcej nawet – rozpoczęcia postępowania spadkowego mogą się także domagać osoby uprawnione do zachowku czy wreszcie wierzyciele – i to zarówno spadkodawcy jak i spadkobiorcy (ostatecznie odziedziczony majątek może spokojnie posłużyć do uregulowania zaciągniętych wcześniej należności). Ma więc Pani interes prawny pozwalający na domaganie się wydania aktu zgonu wuja. Tym bardziej, że jest on niezbędnym dokumentem, który należy dołączyć do wniosku o stwierdzenie nabycia spadku. Niestety, czasami w urzędach wydających takie dokumenty można spotkać się ze stanowiskiem, że potencjalny spadkobierca powinien najpierw złożyć wniosek o stwierdzenie nabycia spadku bez dołączania do niego aktu zgonu, poczekać aż sąd pisemnie wezwie go do uzupełnienia braków pisma procesowego poprzez dołączenie tego odpisu i dopiero w z takim dokumentem w ręku prosić o jego wystawienie. Takie stanowisko urzędników jest błędne! Sam fakt, że osoba występująca o odpis aktu zgonu może być spadkobiercą potwierdza, że ma ona w tym interes prawny.

MS 22/2018, 20 grudnia 2018

Wyższe kary dla właścicieli psów

Sąsiad straszy mnie, że jeśli nie zacznę wyprowadzać mojego psa na smyczy to ściągnie mi na kark straż miejską, a ta podobno ukarze mnie mandatem w wysokości aż 1000 zł. Czy rzeczywiście grozi mi tak wysoka kara?

Tak! Od 15 listopada 2018 r. obowiązują zmienione przepisy Kodeksu wykroczeń. Artykuł 77 tego aktu prawnego przewiduje karę ograniczenia wolności, karę nagany albo grzywnę w wysokości do 1000 zł dla tego, kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków przy trzymaniu zwierzęcia. To znaczący wzrost w porównaniu ze starym stanem prawnym, w którym grzywna była ograniczona do kwoty 250 zł. Radzimy więc sprawdzić jak w Pańskiej gminie uregulowano zasady wyprowadzania psów. Na ogół wymaga się smyczy, a niekiedy też kagańców.

MS 22/2018, 20 grudnia 2018

Nie zawsze możesz oddać zakupy

Kupiłam ubranie w sklepie w centrum handlowym. Po przymiarce w domu doszłam jednak do wniosku, że nie bardzo mi ono pasuje. Czy mogę taki towar oddać sprzedawcy w ciągu 14 dni bez podawania przyczyny?

Oddanie towaru bez podawania przyczyny w ciągu 14 dni od jego otrzymania możliwe jest przy zdalnej sprzedaży. Najczęściej chodzi o transakcje dokonywane. Wystarczy wtedy wysłać sprzedawcy oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Te zasady nie obowiązują jednak w sklepach stacjonarnych. Można w nich co prawda oddać zakupione rzeczy, ale tylko wtedy, jeśli sprzedawca się na to godzi. Dlatego przed zakupem w normalnym sklepie warto zapytać na jakich zasadach odbywa się zwracanie nietrafionych zakupów. W takich przypadkach sprzedawcy sami określają zasady, na jakich odbywa się taka procedura. Nierzadko oferują rozwiązania korzystniejsze niż te dotyczące zakupów przez internet, np. prawo zwrotu nie przez 14 dni ale aż przez 100 dni. Często jednak ograniczają zwroty bardzo restrykcyjnymi warunkami, np. domagają się dołączenia oryginalnego opakowania i wymagają kompletu metek. Co więcej mogą nawet przyjąć zwrot towaru, ale pod warunkiem, że klient wymieni go na inny. Należy się też liczyć z tym, że zamiast gotówki zaproponuje się kupującemu bon towarowy do wydania w sklepie, w którym dokonana pierwotnego zakupu. Prawo zezwala na takie działania. To główny powód, dla którego przed większymi zakupami należy upewnić się jaką politykę zwrotów towarów wprowadził sprzedawca.

MS 22/2018, 20 grudnia 2018

Wspólnota może zabrać rzeczy

Dostałam od zarządu wspólnoty mieszkaniowej pismo, w której domagają się ode mnie natychmiastowego zabrania rzeczy, które stoją w korytarzu przed moim mieszkaniem. Podobno taki nakaz wydała w czasie kontroli straż pożarna. Grożą mi, że jeśli tego nie zrobię to wspólnota na mój koszt usunie przeszkadzające jej przedmioty. Czy mogą zrobić coś takiego?

Tak! Straż pożarna może nakazać usunięcie rzeczy stojących na korytarzach kamienic. Blokują one bowiem drogi ewakuacyjne, a to w razie pożaru może skończyć się tragedią. Strażacy wydają podobne nakazy zarządcom nieruchomości, które kontrolują. Takim zarządcą jest najczęściej albo wspólnota mieszkaniowa albo spółdzielnie mieszkaniowe. I to na nich spoczywa obowiązek zrealizowania żądań straży pożarnej mających na celu doprowadzenie budynku do stanu zgodnego z przepisami ochrony przeciwpożarowej. Dlatego decyzje takie nie muszą być kierowane personalnie do każdego właściciela mieszkania, najemcy czy posiadacza spółdzielczego prawa do lokalu – wystarczy, że dokument tej treści strażacy skierują odpowiednio do zarządów wspólnot albo spółdzielni mieszkaniowych. Ignorowanie nakazów straży może się skończyć grzywną nałożoną w postępowaniu administracyjnym. Dlatego zarządca nieruchomości może skierować do członków wspólnoty albo spółdzielców żądanie usunięcia przedmiotów stojących na korytarzach i stwarzających potencjalne zagrożenie dla sprawności przebiegu ewakuacji w razie pożaru. Mieszkaniec, który nie zastosuje się do skierowanego do niego nakazu musi się liczyć z tym, że zarządca nieruchomości przymusowo usunie przeszkody z dróg ewakuacyjnych i złoży je w miejscu, z którego ich właściciel będzie mógł je odebrać. Zazwyczaj jest to jakiś depozyt albo magazyn należący do wspólnoty albo spółdzielni mieszkaniowej. Nie ma przepisów, które zabraniałyby pobieranie opłat za przechowanie przedmiotów usuniętych z korytarzy. Ich właściciel może więc dostać od zarządu nieruchomości całkiem słony rachunek.

MS 21/2018, 6 grudnia 2018

Skarbówka nie musi wiedzieć

Przez kilka ostatnich lat wynajmowałam mieszkanie, które odziedziczyłam po babci. Płaciłam z tego tytułu podatek w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Z końcem roku kończę wynajmować ten lokal, bo chcę go sprzedać. Czy muszę powiadomić urząd skarbowy, że kończę prywatny najem mieszkania?

Nie! Żaden przepis nie nakłada na właściciela mieszkania, które było prywatnie wynajmowane obowiązku powiadamiania o fakcie, że najem ten został zakończony. Jedyny obowiązek, jaki ciąży na podatniku opłacającym ryczałt od przychodów ewidencjonowanych to sporządzenie i przesłanie do urzędu skarbowego z końcem stycznia deklaracji podatkowej (PIT-28 wraz z załącznikami), w której wykazany zostanie osiągnięty z tytułu najmu prywatnego przychód oraz zapłacone z tego tytułu zaliczki na podatek.
MS 21/2018, 6 grudnia 2018

Rezygnacja z kredytu za darmo

Jak się okazuje – zupełnie pochopnie wziąłem kredyt konsumencki. Wygląda na to, że wcale go nie potrzebuję i mogę go zwrócić bankowi, boję się tylko, że będzie mnie to bardzo drogo kosztowało.

Nie ma takiego niebezpieczeństwa. Jeśli wzięty przez Pana kredyt jest kredytem konsumenckim (to znaczy nie został wzięty przez przedsiębiorcę na potrzeby należącej do niego firmy) to ma Pan prawo – i to bez podawania jakichkolwiek przyczyn – odstąpić od umowy o kredyt konsumencki w ciągu 14 dni od podpisania tego kontraktu. Termin ten zostanie zachowany, jeśli w tym czasie złoży Pan oświadczenie od odstąpienia od umowy. Może się to odbyć w siedzibie banku, ale można też wysłać pismo na wskazany wcześniej przez kredytodawcę adres. Zgodnie z prawem konsument nie ponosi kosztów związanych z odstąpieniem od umowy kredytu konsumenckiego. Jedyny wyjątek robi się dla odsetek liczonych od dnia wzięcia kredytu do dnia jego spłaty, co powinno nastąpić nie później niż w ciągu 30 dni od dnia złożenia oświadczenia o odstąpieniu od umowy. W przypadku odstąpienia przez konsumenta od umowy o kredyt wiązany (np. zakup na raty), jeżeli spełnienie świadczenia przez kredytodawcę ma nastąpić na rzecz sprzedawcy lub usługodawcy, od którego nabył on towar lub usługę, konsument ma prawo odstąpić od umowy o kredyt konsumencki, jeśli złoży kredytodawcy lub pośrednikowi kredytowemu oświadczenia o odstąpieniu od tego kontraktu. Jeśli towar trafił do rąk konsumenta przed upływem terminu do odstąpienia od umowy o kredyt konsumencki, a konsument towar przejął – sprzedawca zachowuje roszczenie o zapłatę przez konsumenta ceny, chyba że ten ostatni niezwłocznie zwróci towar, a sprzedawca go przyjmie. W takim przypadku umowa o nabycie towaru wygasa. Warunki przyjęcia towaru od konsumenta powinna określać umowa zawarta między stronami tej transakcji.

MS 21/2018, 6 grudnia 2018

Dużo lepszy będzie notariusz

Chcę kupić nowe mieszkanie. Żeby dostać na nie kredyt hipoteczny muszę mieć podpisaną umowę przedwstępną ze sprzedawcą lokalu. Mam teraz dylemat w jakiej formie tę umowę przedwstępną podpisać – czy wystarczy, że będzie to zwykły kontrakt między kupującym a sprzedającym czy jednak powinienem iść do notariusza?

Zacznijmy od tego, że tylko umowa sprzedaży nieruchomości (czyli przeniesienia jej własności) musi być zawarta w formie aktu notarialnego. Bez tego będzie z mocy prawa nieważna. Umowa przedwstępna nie jest obowiązkowa przy transakcjach kupna-sprzedaży nieruchomości. Ponieważ nie przenosi ona własności, nie musi być podpisana u notariusza. Co się stanie jeśli zostanie zawarta w zwykłej formie pisemnej, bez udziału rejenta? W zasadzie nic, dopóki nie pojawią się kłopoty. Zwykła forma pisemna ma bowiem to do siebie, że jeżeli strona zobowiązana do zawarcia umowy przyrzeczonej (czyli właściwego aktu notarialnego, na podstawie którego stajemy się właścicielem mieszkania, domu albo działki) uchyla się od jej zawarcia, to druga strona może jedynie żądać naprawienia szkody poniesionej w wyniku tego, że miała nadzieję na zawarcie głównej umowy przyrzeczonej. Oznacza to w praktyce, że w sytuacji gdy sprzedający mieszkanie wycofa się z kontraktu to niewiele można mu zrobić. Na pewno nie da się go zmusić nawet przed sądem, żeby przekazał nam własność nieruchomości na zasadach określonych w umowie przedwstępnej. Możemy od niego w zasadzie jedynie wyegzekwować zwrot kosztów poniesionych w związku z zawarciem zwykłego pisemnego kontraktu. Nie da się też wyciągnąć od niego zwrotu utraconych korzyści. Można się przed tym zabezpieczyć wprowadzając do umowy przedwstępnej zapisy określające wysokość ewentualnego odszkodowania, ale jest to rzadko stosowane rozwiązanie. A teraz zobaczmy co się stanie jeśli umowę przedwstępną zawrzemy przed notariuszem. W takim przypadku jeśli umowa przedwstępna czyni zadość wymaganiom, od których zależy ważność umowy przyrzeczonej, w szczególności wymaganiom co do formy (a o to zadba już notariusz) strona uprawniona może dochodzić zawarcia umowy przyrzeczonej. To oznacza, że da się zmusić sprzedawcę, żeby jednak sprzedał nam nieruchomość. Może to oznaczać proces z nim, ale w efekcie dostaniemy to mieszkanie, dom albo działkę, na której kupno umówiliśmy się w umowie przedwstępnej. Forma notarialna ma jeszcze jedną przewagę – można na jej podstawie zażądać zrobienia w księdze wieczystej kupowanej nieruchomości wpisu stwierdzającego, że mamy roszczenia co do jej nabycia. Z takim wpisem nieruchomość jest niesprzedawalna. Umowa przedwstępna zawarta przed notariuszem ma w zasadzie tylko jedną wadę – notariuszowi trzeba za to sporo zapłacić.

MS 20/2018, 22 listopada 2018

Można wymusić rozdzielność

Ostatnio mój mąż ma poważne problemy z alkoholem. Skutkuje to też i tym, że marnotrawi zarobione przez siebie pieniądze. Już kilka razy miałam starcia z osobami, które twierdzą, że pożyczyły mu spore kwoty. Jak się zabezpieczyć przed takimi roszczeniami w przyszłości?

Kodeks rodzinny i opiekuńczy na takie przypadki jak opisane w pytaniu wprowadza instytucję rozdzielności majątkowej. W idealnych warunkach powinna być ona efektem umowy między małżonkami, ale zakładamy, że w naszym przypadku jest to raczej niemożliwe. Choć radzimy zacząć od próby uzgodnienia z mężem polubownego załatwienia tej sprawy. Jeśli jednak napotka Pani opór z jego strony trzeba będzie złożyć pozew w sądzie rodzinnym i opiekuńczym, w którego okręgu mieliście wspólne miejsce zamieszkania (przy założeniu, że choć jedno z was ma w tym okręgu swoje miejsce zamieszkania albo pobytu). W pozwie należy zażądać ustanowienia rozdzielności majątkowej podając powody takiego postępowania. Powinny one być ważne, przez co rozumieć należy, iż są one wynikiem sytuacji nadzwyczajnych trwających już dłuższy czas i w dodatku zagrażających bezpieczeństwu finansowemu przynajmniej jednego z małżonków.

MS 20/2018, 22 listopada 2018

Nie musisz ubezpieczać kredytu

Chcę wziąć kredyt konsumpcyjny w banku. Bankowiec wymusza na mnie zawarcie dodatkowej umowy ubezpieczenia. Czy muszę ją koniecznie podpisać?

Nie! Ubezpieczenie kredytu nie jest obowiązkowe i bank nie może zmusić klienta do zawarcia takiej umowy. Ale polisa na kredyt może się czasami opłacić. Będzie tak wtedy, gdy bank żeby zachęcić klientów do wykupywania takich usług zaoferuje w zamian za opłacenie takiej polisy zniżki oprocentowania samego kredytu albo zmniejszy swoją prowizję. Jeśli więc dostaniemy takie rabaty i w efekcie kredyt razem z nimi będzie kosztował niewiele więcej niż bez nich to warto rozważyć opcję zabezpieczenia pożyczonej gotówki. W innym przypadku od takich polis trzeba trzymać się jak najdalej, bo tak będzie po prostu taniej.

MS 20/2018, 22 listopada 2018

Za wysokie opłaty windykacyjne

Firma pożyczkowa, od której pożyczyłem pieniądze nęka mnie telefonami swoich pracowników przypominających mi, że mam u nich zaległość. Za każdy taki telefon liczą sobie majątek. Czy mogę coś z tym fantem zrobić?

Tak! Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów już dawno uznał, że opłaty windykacyjne nie mogą być za wysokie. Powinny one odpowiadać rzeczywiście poniesionym przez firmę pożyczkową kosztom. Co więcej, zdaniem UOKiK, przypominanie o długu powinno przebiegać stopniowo – począwszy od działań najmniej kosztownych. Wierzyciele nie powinni też bombardować ponagleniami swoich dłużników. Między kolejnymi monitami powinien więc mijać jakiś czas, który pozwoli dłużnikowi na podjęcie działań, np. zebranie pieniędzy na uregulowanie zadłużenia. W tej sytuacji radzimy o męczących i kosztownych monitach windykacyjnych powiadomić powiatowego rzecznika praw konsumentów.

MS 19/2018, 8 listopada 2018

 

Można odebrać darowiznę

Podarowałam swojemu synowi sporo pieniędzy. Z przerażeniem odkrywam, że wydaje je w absolutnie nierozsądny sposób. Mam też zastrzeżenia, co do sposobu w jaki traktuje ostatnio swoją żonę i dzieci. Czy w tej sytuacji mogę odebrać mu to, co wcześniej podarowałam?

Kodeks cywilny w art. 898 przewiduje, że darczyńca może odwołać darowiznę nawet już wykonaną, jeżeli obdarowany dopuścił się względem niego rażącej niewdzięczności. Niestety, to pojęcie nie jest zdefiniowane w Kodeksie cywilnym. Dlatego na podstawie orzecznictwa sadowego przyjmuje się, że jest to takie zachowanie obdarowanego – polegające na działaniu albo zaniechaniu – które może zostać uznane za niewłaściwe i krzywdzące dla darczyńcy. Oczywistą rażącą niewdzięcznością jest popełnienie przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu, mieniu albo czci tego, od kogo coś się dostało. Ale jest nią także naruszenie przez obdarowanego spoczywających na nim obowiązków wynikających ze stosunków osobistych łączących go z darczyńcą, np. opieka nad nim w niedostatku. Sądy bardzo rzadko za rażącą niewdzięczność uznają czyny nieumyślne. Umyślne też nie są uznawane za rażącą niewdzięczność jeśli tylko są to drobne rzeczy, niewykraczające poza typowe konflikty rodzinne. Sąd Najwyższy w wyroku z 7 kwietnia 1998 r. (II CKN 688/97) orzekł, że darowizna może zostać odwołana na podstawie art. 898 § 1 k.c. także wówczas, kiedy wysoce naganne zachowanie się obdarowanego skierowane jest wprawdzie bezpośrednio przeciwko osobie bliskiej darczyńcy, ale dotyka jednocześnie odczuć samego darczyńcy i to w taki sposób, że usprawiedliwia ocenę postawy obdarowanego jako rażąco niewdzięcznej. Stosując się do tej reguły za rażącą niewdzięczność skutkującą cofnięciem darowizny uznać można zły sposób traktowania przez Pani syna żony i dzieci. Niestety, w definicji rażącej niewdzięczności nie mieści się marnotrawstwo czy też raczej złe zarządzenie podarowanym majątkiem. Tak orzekł w wyroku z 2 grudnia 2005 r. Sąd Najwyższy (II CK 265/05). Stwierdził on, że zawiedzione oczekiwania darczyńcy co do należytego (w jego pojęciu) zajmowania się przedmiotem darowizny nie są wystarczającym powodem do jej odwołania.

MS 19/2018, 8 listopada 2018

Na dobrej ugodzie się nie traci

Należy mi się odszkodowanie za straty na zdrowiu od towarzystwa ubezpieczeniowego. Dostałem propozycję zawarcia ugody opiewającą na całkiem przyzwoitą kwotę. Na co powinienem zwrócić uwagę podpisując taki dokument z towarzystwem ubezpieczeniowym?

Projekt ugody zaproponowany przez towarzystwo ubezpieczeniowe radzimy skonsultować z prawnikiem. Z tej prostej przyczyny, że do raz zawartej ugody nie można po latach zgłaszać kolejnych roszczeń. Jednak od zasady tej są też i wyjątki. Nie można domagać się więcej jeśli w ugodzie zostanie zawarty zapis stwierdzający, że poszkodowany zrzeka się całkowicie wszelkich roszczeń, które mogą wystąpić w przyszłości. To szczególnie niebezpieczne w przypadku szkód na osobie, a zwłaszcza jej zdrowiu. Nie ma bowiem żadnych gwarancji, że po wypadku stan zdrowia poszkodowanego nie ulegnie pogorszeniu, co wymagać będzie dodatkowych wydatków na leczenie i rehabilitację. Dlatego w ugodzie nie może się znaleźć zapis o rezygnacji z wszelkich przyszłych roszczeń. Należy w niej za to szczegółowo opisać, z czego według stanu na dzisiaj rezygnuje uprawniony do odszkodowania. Brak takiego szczegółowego opisu jest szkodliwy, bo w Polsce uznaje się, że jeśli z treści ugody nie wynika, że objęto nią tylko część roszczeń to uznaje się, że strony ugody uregulowały wszystkie łączące je stosunki – nie ma więc czego dochodzić w przyszłości. Niestety, jeśli spróbuje Pan w taki sposób zmienić proponowaną przez ubezpieczyciela ugodę, może okazać się, że on się z niej wycofa. Choć nie można tego wykluczyć, to jednak z praktyki wynika, że towarzystwa ubezpieczeniowe nie są już tak chętne do dogadywania się z poszkodowanymi, jeśli ci mądrze zostawią sobie w ugodzie furtkę do dochodzenia roszczeń w przyszłości.

MS 19/2018, 8 listopada 2018

Ten kto ratuje życie nie płaci

Nie mam prawa jazdy, ale umiem prowadzić auto. Musiałem zawieść ciężarną siostrę na porodówkę, bo zagrożone było jej życie. Niestety po drodze miałem stłuczkę i uszkodziłem inne auto. Czy to prawda, że w takiej sytuacji towarzystwo ubezpieczeniowe, które wypłaci odszkodowanie za spowodowane przeze mnie straty może domagać się ode mnie, żebym oddał co do złotówki to, co wcześniej samo zapłaciło?

Zgodnie z art. 43 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych towarzystwo ubezpieczeniowe, które wypłaci odszkodowanie za szkodę majątkową lub niemajątkową (w tym przypadku chodzi o zadośćuczynienie) może później dochodzić od sprawcy szkody (w naszym przypadku od sprawcy stłuczki) zwrotu poniesionych przez siebie wydatków. Jest to tak zwane roszczenie regresowe. Zobowiązany do zwrotu wypłaconych pieniędzy ubezpieczycielowi na podstawie tego przepisu będzie przede wszystkim ten, kto uciekł z miejsca zdarzenia. Z regresem musi się też liczyć ten, kto umyślnie wyrządził szkodę. Ten sam przepis daje prawo domagania się zwrotu wypłaconego odszkodowania od tego, kto spowodował szkody w stanie po użyciu alkoholu lub w stanie nietrzeźwości (przypominamy, że chodzi o osoby, które miały przynajmniej 0,2 promila alkoholu we krwi albo 0,1 mg alkoholu w 1 dm sześciennym wydychanego powietrza). Płaci też ten, kto wszedł w posiadanie pojazdu na skutek popełnienia przestępstwa (najczęstszym przykładem są złodzieje samochodów). I w końcu z koniecznością zapłaty odszkodowania wypłaconego wcześniej przez zakład ubezpieczeń muszą się liczyć też ci, którzy wyrządzili szkodę nie posiadając właściwych uprawnień do kierowania pojazdem. Jednak od tej reguły prawo przewiduje też wyjątki. Brak prawa jazdy nie oznacza konieczności zapłaty świadczenia regresowego jeśli szkoda powstała w sytuacji, gdy konieczne było ratowanie życia lub mienia ludzkiego, albo rozpoczęcie pościgu za przestępcą złapanym na gorącym uczynku. W Pańskiej sytuacji warto zadbać o dokumentację medyczną stwierdzającą w jakim stanie zdrowia była w dniu stłuczki ciężarna siostra.

MS 18/2018, 25 października

Spadkowe długi za czynsz

Procesuję się z rodzeństwem o spadek, w którego skład wchodzi mieszkanie po naszej matce. Brat ze swoją konkubiną i jej pełnoletnią córką są tam zameldowani i mieszkają od dwóch lat. Niestety nie płacą czynszu. Czy wspólnota może od nich żądać opuszczenia lokalu lub spłaty zadłużenia przed zakończeniem sprawy spadkowej? I czy to prawda że po jej zakończeniu wszyscy spadkobiercy będą musieli uregulować wszystkie długi?

Zobowiązania związane z kosztami utrzymania należącego do Waszej zmarłej matki mieszkania wchodzą w skład masy spadkowej po niej. Z pytania wynika, że nie zostało jeszcze zakończone postępowanie spadkowe. Dlatego zastosowanie znajdzie art. 1034 Kodeksu cywilnego. Pierwszy paragraf tego przepisu stanowi, że do chwili działu spadku spadkobiercy ponoszą solidarną odpowiedzialność za długi spadkowe. Oznacza to, że wierzyciel spadkowy (w tym przypadku wspólnota) może żądać spełnienia całości świadczenia (czyli zapłaty zaległych płatności) od każdego ze współspadkobierców, od kilku spośród nich lub od wszystkich wspólnie. Przy czym spełnienie świadczenia przez jednego ze współspadkobierców zwalnia od długu pozostałych, ale spełniającemu świadczenie spadkobiercy w tej sytuacji przysługują roszczenia regresowe przeciwko pozostałym spadkobiercom. W praktyce wspólnota co prawda nie może zażądać od brata opuszczenia lokalu, ale może domagać się od niego – i na tym etapie tylko od niego, jeśli tego chce – by zapłacił wszystkie zaległości związane z mieszkaniem, które fizycznie przecież zajmuje. Podkreślić należy, że wspólnota nie ma takiego obowiązku, ale ma takie prawo, bo to od niej zależy, od którego z dłużników solidarnych będzie dochodziła swoich roszczeń. Warto to uświadomić przedstawicielom wspólnoty. Faktem jest, że ten ze spadkobierców, który spłaci długi związane z mieszkaniem ma prawo domagać się od pozostałych spadkobierców zwrotu tego, co sam zapłacił. Pozostali spadkobiercy powinni oddać mu pieniądze proporcjonalnie do wielkości swoich udziałów w spadku. W opisanym przypadku roszczenie to jest jednak w praktyce teoretyczne, bo sąd rozpatrujący taką sprawę weźmie pod uwagę fakt, że tylko jeden ze spadkobierców zajmował mieszkanie będące częścią spadku – ostatecznie czerpał z niego korzyści, uniemożliwiając korzystanie z tego prawa innym uprawnionym spadkobiercom. Zupełnie inaczej będzie się przedstawiała Wasza sytuacja prawna w momencie zakończenia postępowania spadkowego. Kiedy zostanie już stwierdzone nabycie spadku będziemy już ostatecznie wiedzieli jakie udziały w spadku ma każdy ze spadkobierców. Od tej chwili nie odpowiadają już oni solidarnie za długi lecz ponoszą odpowiedzialność za długi spadkowe w stosunku do wielkości swoich udziałów w spadku (tak mówi drugi paragraf art. 1034 Kodeksu Cywilnego). To oznacza, że po dziale spadku wyłączona jest odpowiedzialność solidarna spadkobierców i wspólnota nie może żądać zapłaty długu np. tylko od tego z nich, który rzeczywiście zamieszkuje w lokalu będącym częścią spadku.

 MS 18/2018, 25 października

Chory nie wyląduje na bruku

Jestem ciężko chora. Z powodu utraty zdrowia straciłam pracę i popadłam w długi. Mam też duże zaległości w opłatach czynszowych. Czy to oznacza, że w przypadku eksmisji skończę bez żadnego dachu nad głową?

Niekoniecznie. Faktem jest, że zaległość w zapłacie czynszu to wystarczający powód do wypowiedzenia umowy najmu. Jednak w takim przypadku sąd rozpatrujący sprawę ewentualnej eksmisji musi zdecydować czy przyznać potencjalnemu eksmitowanemu lokal socjalny czy też nie. Przepisy, które to określają jednoznacznie stanowią, że sąd nie może orzec o braku uprawnienia do lokalu socjalnego wobec osób obłożnie chorych. Jeśli więc na rozprawę eksmisyjną dostarczy Pani zaświadczenia lekarskie, z których będzie wynikało, że zaliczyć Panią należy do tego kręgu osób, to nie ma obaw iż wyląduje Pani na bruku. Sąd nakaże wstrzymanie wykonania opróżnienia lokalu do czasu, aż gmina złoży eksmitowanemu oferty zawarcia umowy najmu na lokal socjalny. Proszę jednak pamiętać, że taka ochrona nie przysługuje, jeśli sąd uzna, iż wykracza Pani w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu w taki sposób, że jest Pani uciążliwa dla innych mieszkańców budynku, w którym Pani mieszka.

MS 17/2018, 11 października 2018

Grill na balkonie może być bez kary

Na pożegnanie lata chcę urządzić imprezę, której główną częścią ma być grill na balkonie. Mój balkon jest co prawda bardzo duży, ale mimo wszystko boję się reakcji sąsiadów. Co mi grozi, jeśli mimo wszystko zaproszę do siebie przyjaciół i poczęstuję ich grillowanym jedzeniem?

Nie ma przepisu, który bezpośrednio zakazywałby rozpalania grilla na balkonie. Jeśli jednak Pana sąsiedzi wezwą straż miejską albo gminną, to można się spodziewać, że strażnicy mogą Pana ukarać powołując się na dwa przepisy. Pierwszy grozi aresztem, ograniczeniem wolności albo grzywną każdemu kto krzykiem, hałasem, alarmem albo innym wybrykiem zakłóca spokój. Używanie grilla to właśnie ten „inny wybryk”. Każdy, kto na tej podstawie dostanie za niego mandat ma spore szanse na to, żeby wybronić się przed karą przed sądem. Wystarczy, że użyje prostego argumentu – przepisy, na podstawie których została wymierzona kara są nieostre. Kodeks wykroczeń, który je zawiera ma karny charakter, a ten nie dopuszcza by przepisy były „gumowe” i interpretowane jak się chce. Nie uniknie jednak kary osoba, której grillowi będzie towarzyszyć hałaśliwa impreza. Tutaj przepis jest bardzo wyraźny, a nałożenie mandatu jak najbardziej słuszne. Drugi przepis grozi też karą aresztu, grzywną i dodatkowo naganą każdemu, kto może spowodować pożar. Grill używany w sposób niezgodny z jego przeznaczeniem albo warunkami określonymi przez producenta rodzi takie niebezpieczeństwo. Zadaniem strażaków jest ukarać na podstawie tego przepisu tych, którzy rozpalają ogień w miejscu umożliwiającym zapalenie się materiałów palnych albo sąsiednich obiektów. Jeśli grill stoi w odległości mniejszej niż 0,5 metra od materiałów palnych albo od łatwopalnych (zasłonek i mebli w mieszkaniu), też można za to ukarać. Nie wolno również przechowywać na balkonie obok płonącego grilla niebezpiecznych materiałów, np. rozpałki. Dlatego ten, który tak robi musi się liczyć z grzywną, jeśli straż miejska przyłapie go na tak niebezpiecznym procederze.

MS 17/2018, 11 października 2018

Intercyza z małżonkiem

Zakładam własną firmę i dla bezpieczeństwa finansowego mojej rodziny mam zamiar podpisać intercyzę z żoną. Czy będzie ona chronić majątek małżonki przed wszystkimi wierzycielami, którzy mogą mi się w przyszłości trafić?

Intercyza to umowa zawierana między małżonkami (albo narzeczonymi, którzy dopiero mają zamiar wziąć ślub), której celem jest wprowadzenie umownego ustroju małżeńskiego. Zgodnie bowiem z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym z chwilą zawarcia małżeństwa powstaje między małżonkami z mocy ustawy wspólność ustawowa obejmująca przedmioty nabyte w czasie jej trwania przez oboje małżonków lub przez jednego z nich. Dla wierzyciela oznacza to, że jeżeli jeden małżonek zaciągnął zobowiązanie za zgodą drugiego małżonka – wierzyciel może żądać zaspokojenia swoich roszczeń także z majątku wspólnego małżonków. Intercyza to po prostu zawarta przed notariuszem umowa, która na ogół wspólność ustawową wyłącza. Małżonek może się na nią powołać wobec wierzycieli, jeśli wiedzieli oni o zawarciu takiego kontraktu. W praktyce oznacza to, że, np. jeśli Pański wierzyciel nie zostanie prawidłowo poinformowany o zawarciu intercyzy oraz rodzaju tej umowy, to jej zapisy nie będą wobec niego obowiązywały. Uznaje się bowiem, że są one wobec niego bezskuteczne. Wciąż jednak działają wobec tych, którzy o niej wiedzieli. Dlatego radzimy w podpisywanych z kontrahentami umowach zawierać wyraźne zapisy stwierdzające, że podpisał Pan z żoną intercyzę. Nie ma potrzeby dostarczania kontrahentom jej kopii – wystarczy jedynie poinformować ich, że taka umowa została przed notariuszem skutecznie zawarta i jakiego jest rodzaju.

MS 17/2018, 11 października 2018

Dane o zadłużeniu są chronione

Spółdzielnia mieszkaniowa wysłała list z nakazem zapłaty zaległego czynszu na adres mojej pracy. Nie mam pojęcia skąd ten adres wzięli. Czy spółdzielnia mogła się nim posłużyć jeśli uzyskali go bez mojej zgody?

Żeby odpowiedzieć na te pytania musimy ustalić dwie rzeczy:

1. Czy dane dotyczące zadłużenia z tytułu płatności na rzecz spółdzielni mieszkaniowej podlegają ochronie przepisów dotyczących ochrony danych osobowych?

Wydaje się, że tak. Orzecznictwo sądowe zalicza je bowiem do sfery prywatności, a to oznacza, że podlegają między innymi przepisom o ochronie dóbr osobistych. W dwóch orzeczeniach – wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 14 czerwca 1995 r. (I ACr 143/95) oraz wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 17 listopada 1995 r. (I ACr 559/95) – uznano, że opublikowanie przez spółdzielnię mieszkaniową informacji o stanie zadłużenia jej członków jest działaniem bezprawnym, naruszającym ich dobro osobiste w postaci prawa do prywatności (art. 23 Kodeksu Cywilnego). Orzeczenia te dotyczą co prawda publikowania list dłużników, np. na klatkach schodowych, ale można na tej podstawie pokusić się o stwierdzenie, że i informacje przekazane pracodawcy powinny podlegać takiej samej kwalifikacji.

2. Czy spółdzielnia mieszkaniowa ma prawo przetwarzać takie dane, w tym także je upubliczniać?

Wydaje się, że nie. Przepisy RODO stanowią, że aby przetwarzanie danych było zgodne z prawem, powinno się odbywać na podstawie zgody osoby, której dane dotyczą, lub na innej uzasadnionej podstawie przewidzianej prawem. Ustawa z 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych nie reguluje kwestii upubliczniania danych o zadłużeniu członków spółdzielni mieszkaniowych, uznać więc należy, że może się to odbywać jedynie za zgodą zainteresowanej osoby. Zgoda taka musi być dodatkowo jasno wyrażona i musi pochodzić od osoby, której dane o zadłużeniu dotyczą. Informacje te nie mogą pochodzić od nieustalonej osoby trzeciej. Jeśli zgody nie ma, można rozważyć czy nie doszło do naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych.

W tej sytuacji radzimy w pierwszej kolejności zgłosić sprawę spółdzielni mieszkaniowej. Ma to znaczenie w przypadku późniejszego złożenia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (Prezes Urzędu). Jest on organem kontrolującym prawidłowość stosowania przepisów o ochronie danych osobowych przez administratora (w naszym przypadku spółdzielni), dlatego należy próbować najpierw sprawę załatwić w spółdzielni, a dopiero jeśli to nie poskutkuje, złożyć odpowiednią skargę traktując ją jako ostateczność. Jeśli skarga zostanie złożona po przeprowadzeniu postępowania w sprawie, Prezes Urzędu – jeżeli doszło do naruszenia przepisów – w drodze decyzji administracyjnej nakazuje przywrócenie stanu zgodnego z prawem. Skargę składa się albo w formie elektronicznej za pomocą e-PUAP albo tradycyjnie w formie pisemnej. Każda skarga złożona do Prezesa Urzędu musi zawierać:

1) imię i nazwisko oraz adres zamieszkania składającego skargę;

2) własnoręczny podpis;

3) wskazanie podmiotu, na który składana jest skarga (pełną nazwę/imię i nazwisko oraz adres siedziby/zamieszkania);

4) dokładny opis naruszenia;

5) żądanie, tj. wskazanie podjęcia jakich działań składający oczekuje od organu (np. usunięcia danych, wypełnienia obowiązku informacyjnego, sprostowania danych, ograniczenia przetwarzania danych, itd.).

Do skargi należy dołączyć dowody potwierdzające okoliczności wskazane w skardze (np. korespondencję z administratorem, umowy, zaświadczenia). Prezes Urzędu nie zajmuje się przyznawaniem odszkodowań z tytułu naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych. Może za to nałożyć na spółdzielnię administracyjną karę pieniężną.

MS 15/2018, 13 września 2018

Korekta małżeńskiego PIT-a

Ciężarna musi dostać mieszkanie

Jestem w ciąży. Niedługo mam się stawić przed sądem, który ma orzec eksmisję z zajmowanego przeze mnie lokalu. Jestem śmiertelnie przerażona, bo boję się, że z moim dzieckiem trafimy jak nic prosto na bruk.

To mało prawdopodobne! Nawet jeśli sąd orzeknie eksmisję (zakładamy, że są do tego uzasadnione powody) to w tym samym wyroku musi też orzec o uprawnieniu (bądź jego braku) do otrzymania lokalu socjalnego. Sąd musi przyznać taki lokal kobiecie w ciąży, małoletniemu, niepełnosprawnemu lub ubezwłasnowolnionemu i to wraz z osobą sprawującą nad takimi ludźmi opiekę, o ile tylko razem zamieszkują. Lokal socjalny powinien też zostać przyznany obłożnie choremu. Mają do niego prawo także emeryci lub renciści, o ile spełniają kryteria do otrzymania świadczenia z pomocy społecznej. Na ochronę przez wyrzuceniem na bruk może też liczyć bezrobotny. Dodatkowo każda gmina może w drodze uchwały ustalić krąg osób, które jej zdaniem zasługują na lokal socjalny. Jak więc widać sąd nie zostawi Pani bez dachu nad głową. Obowiązek zapewnienia dla Pani schronienia będzie ciążył na gminie, na której terenie Pani mieszka. Może się nawet zdarzyć, że zostanie Pani wyznaczony ten lokal, który w tej chwili Pani zajmuje. W Pani przypadku spodziewać się należy, że sąd orzekając o prawie do lokalu socjalnego nakarze gminie, by wstrzymała się z eksmisją do czasu złożenia Pani odpowiedniej oferty zawarcia umowy najmu na lokal socjalny. Musi Pani pamiętać tylko o jednym – reguły dotyczące ochrony przed wyrzuceniem na bruk nie działają, jeśli powodem eksmisji jest stosowanie przemocy w rodzinie albo naruszanie w sposób rażący lub uporczywy porządku domowego.

MS 14/2018, 23 sierpnia 2018

Postaraj się o zakaz zbliżania

Mój mąż już kilka razy mnie pobił. Za namową przyjaciółki chcę w końcu złożyć przeciwko niemu doniesienie o przestępstwie. Boję się tylko, że zanim zostanie skazany zdąży zrobić krzywdę mnie albo naszemu dziecku. Co mogę zrobić, żeby się przed tym skutecznie zabezpieczyć?

Przede wszystkim radzimy złożyć zawiadomienie o przestępstwie nie na policji, ale bezpośrednio w prokuraturze. Ma to ogromne znaczenie, bo to prokurator może już w chwili, gdy zostanie powiadomiony o Pani sytuacji zastosować wobec męża zakaz zbliżania się. Jeśli uzna, że znajduje się Pani w niebezpieczeństwie – może wydać postanowienie, w którym określi na jaką odległość sprawca przemocy domowej może się zbliżyć do swojej ofiary. Na ogół określa się odległość w metrach, ale dopuszczalne jest także rozwiązanie, w którym prokurator ustali, że brutal ma prawo zbliżyć się do swojej ofiary na bezpieczną odległość nie mniejszą niż np. 5 metrów. Taki parasol ochronny może działać przez cały czas trwania postępowania karnego przeciwko mężowi. W momencie, w którym sąd karny będzie wydawał skazujący go wyrok radzimy Pani poprosić sąd, żeby dalej zastosował wydany wcześniej przez prokuratora zakaz zbliżania się. Sąd wydaje taki zakaz minimalnie na rok, ale może też przedłużyć go maksymalnie do 15 lat. Ma Pani prawo określić jak powinien wyglądać ten zakaz. To znaczy ofierze przestępstwa wolno prosić sąd, żeby np. orzekł, że brutal nie może się zbliżyć do niej np. na mniej niż 50 metrów. Oczywiście ostateczną decyzję podejmie sąd, ale chętnie wysłucha przed tym opinii zainteresowanej. Jeśli sąd zastosuje zakaz zbliżania się, to ujmie to w wyroku, a jego odpis zostanie przekazany jednostce policji, na której terenie mieszka poszkodowana. Ten sam dokument dostanie także odpowiedni organ administracji. A kontrolę nad wykonaniem tego zakazu będzie sprawował kurator sądowy. Przestępca objęty zakazem musi w ciągu 7 dni od chwili gdy dowiedział się, że ma taki zakaz zgłosić się do tego kuratora. Ma też obowiązek stawiać się na jego wezwania i udzielać wyjaśnień dotyczących przebiegu wykonania decyzji sądu. Musi też informować kuratora o tym gdzie mieszka i umożliwiać mu wejście do swojego mieszkania. A na koniec najważniejsza informacja. Każdy, kto nie stosuje się do sądowego zakazu zbliżania się popełnia przestępstwo i grozi mu za to kara pozbawienia wolności do lat 3. O fakcie naruszenia zakazu wystarczy powiadomić policję, kuratora albo prokuraturę.

MS 14/2018, 23 sierpnia 2018

Wcale nie musisz mieć paragonu

Chcę zareklamować uszkodzone buty, ale w sklepie odmówiono mi ich przyjęcia bo, niestety, zgubiłam paragon dokumentujący zakup. Co mam zrobić w tej sytuacji?

Radzimy jeszcze raz odwiedzić sklep i przypomnieć jego personelowi, że nie ma prawnego obowiązku posiadania paragonu dokumentującego zakup. Takim samym dowodem może być np. wydruk z rachunku karty płatniczej potwierdzający, że kupiła Pani buty. Podobnie zadziała wyciąg z rachunku bankowego. W polskim prawie dopuszcza się nawet sytuację, w której fakt dokonania transakcji mogą potwierdzić jej świadkowie. Sprzedawca, który odmówi Pani przyjęcia reklamacji po przedstawieniu takich dowodów narusza interesy klientów, a w związku z tym należy o tym poinformować np. lokalnego rzecznika praw konsumentów.

MS 14/2018, 23 sierpnia 2018

Opłatę za śmieci można umorzyć

Jestem emerytem. Ponieważ mam bardzo skromną emeryturę nie jestem w stanie opłacać wszystkich rachunków. Zwłaszcza, że wszystkie oszczędności pochłonęła moja ostatnia choroba. Mam spory dług za wywóz śmieci. Czy można go jakoś umorzyć albo chociaż zmniejszyć?

Tak! Zakładamy, że jest Pan właścicielem nieruchomości, na którym ciąży obowiązek uiszczania opłaty za wywóz odpadów. Powinien Pan złożyć do wójta, burmistrza, albo rezydenta miasta deklarację o wysokości opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Należało to zrobić w terminie 14 dni od dnia zamieszkania w danej nieruchomości pierwszego mieszkańca, albo (co pewnie miało miejsce w Pańskim przypadku) od chwili pojawienia się odpadów komunalnych na posesji. Z opłatą za wywóz śmieci postępuje się podobnie jak z podatkami należnymi samorządom. A to oznacza, że wójt, burmistrz albo prezydent miasta może jako organ podatkowy umorzyć w całości albo w części zaległość w płatności wraz z odsetkami za zwłokę. Potrzebny jest do tego pisemny wniosek osoby zalegającej z opłatami tego rodzaju. We wniosku trzeba uzasadnić dlaczego występuje się o umorzenie całości albo części zaległości. Musi Pan przekonać wójta, burmistrza albo prezydenta miasta, że takie umorzenie ma sens, bo wymaga tego ważny i uzasadniony interes osoby, która nie uregulowała opłaty za śmieci.  W Pańskim przypadku wydaje się, że taki ważny interes istnieje. Bo z jednej strony jest Pan emerytem o niskich dochodach (ich wysokość należy podać we wniosku o umorzenie), a z drugiej nie ma Pan oszczędności, które pochłonęło leczenie (radzimy dołączyć do wniosku chociaż część dokumentacji medycznej potwierdzającej chorobę i jej leczenie. Jeśli zachował Pan rachunki, np. za leki, to ich przedstawienie też może się przydać). Niestety, umorzenie zaległości za wywóz odpadów komunalnych odbywa się na zasadzie tak zwanego uznania administracyjnego. To oznacza, że to od wójta, burmistrza albo prezydenta miasta zależy, czy pójdzie Panu na rękę czy też nie. W Pańskiej sytuacji jednak umorzenie przynajmniej części zaległości wydaje się całkiem realne.

MS 12/2018, 28 czerwca 2018

Za psa odpowiada jego opiekun

Wziąłem na kilka dnia na przechowanie psa mojego przyjaciela. Niestety, zwierzak narozrabiał i zniszczył skórzaną torbę mojej sąsiadce. Kto będzie za to odpowiadał?

Niestety Pan! Zgodnie z kodeksem cywilnym ten, kto zwierzę chowa lub się nim posługuje zobowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody. Dzieje się tak niezależnie od tego, czy zwierzę to było pod jego nadzorem, czy też uciekło. Od odpowiedzialności za takie szkody można się uwolnić, jeśli udowodni się, że nie ponosi się winy za zaistniałe zniszczenia. Ten przepis stanowi więc jednoznacznie, że to Pan jako chwilowy opiekun psiaka musi pokrywać straty, które powstały za jego przyczyną. Takiej odpowiedzialności nie ponosi jego właściciel, bo w chwili gdy zwierzę wyrządziło szkody, ani go nie chował ani się nim nie posługiwał. Oznacza to, że to na Panu ciąży obowiązek wyrównania strat poniesionych przez osobę zaatakowaną przez psa.

MS 12/2018, 28 czerwca 2018

Potencjalny ojciec też płaci

Moja była już partnerka powiadomiła mnie, że jest w ciąży. Domaga się ode mnie sporej kwoty na pokrycie potrzeb niemowlęcia. Czy muszę jej zapłacić, skoro nawet nie wiadomo, czy to na pewno ja jestem ojcem tego maleństwa?

Rzeczywiście, żeby ustalić ojcostwo dziecka potrzebne jest albo jego uznanie albo też potwierdzający ten fakt prawomocny wyrok sądowy. Dopiero wtedy formalnie matka dziecka jako jego prawny opiekun mogłaby na drodze postępowania cywilnego dochodzić alimentów od ojca. Ale od tej zasady kodeks rodzinny i opiekuńczy zna wyjątek podyktowany jak najlepiej pojmowanym dobrem dziecka. Otóż jeżeli ojcostwo mężczyzny, który nie jest mężem matki zostało uwiarygodnione, matce przysługuje prawo domagania się od niego wyłożenia odpowiedniej sumy wystarczającej na jej utrzymanie przez 3 miesiące w okresie porodu. Dodatkowo potencjalny ojciec musi też pokryć koszty utrzymania dziecka przez pierwsze 3 miesiące po urodzeniu. O tym, kto i ile ma zapłacić decyduje oczywiście sąd rodzinny. Do niego też należy ustalenie sposobu zapłaty. Kluczowe znaczenie ma w tym przypadku określenie „uwiarygodnienie ojcostwa”. To oznacza, że na tym etapie matka nie musi go udowadniać (zresztą do momentu urodzenia maleństwa nie ma nawet jak). Wystarczy jedynie, że przekona sąd, że wiele wskazuje na to, że wskazany przez nią mężczyzna może być ojcem jej dziecka. Jeśli byliście Państwo parą, co mogą potwierdzić świadkowie, mieszkaliście razem i tworzyliście wspólne gospodarstwo domowe, istnieje spore prawdopodobieństwo, że sąd uzna racje kobiety. Zwłaszcza jeśli wasze rozstanie nastąpiło stosunkowo niedawno (na tyle, że ciąża jest możliwa). Jeśli chce się Pan uchronić przed koniecznością zapłaty tych świadczeń trzeba będzie przedstawić dowody na to, że to nie możliwe (np. nie utrzymywaliście stosunków na tyle długo, że ciąża nie jest możliwa), albo jest inny bardziej prawdopodobny kandydat na ojca.
MS 12/2018, 28 czerwca 2018

Nieruchomość tylko dla dziecka

Chcę podarować synowi działkę budowlaną. Ponieważ między nim a jego żoną nie dzieje się ostatnio najlepiej, chciałabym żeby darowizna trafiła tylko w ręce mojego dziecka – tak, żeby jego współmałżonka nie miała do niej żadnych praw w przypadku rozwodu. Jak to zrobić?

Wystarczy wizyta u notariusza i podpisanie wraz z synem umowy darowizny nieruchomości, którą chce mu Pani ofiarować. Kodeks rodzinny i opiekuńczy wyraźnie stanowi, że do majątku osobistego każdego z małżonków należą przedmioty majątkowe (a więc także nieruchomości) nabyte przez niego w drodze dziedziczenia, zapisu albo darowizny. W praktyce oznacza to, że podarowana dziecku działka będzie stanowiła jego wyłączną własność i współmałżonek nie będzie mógł domagać się jej części w przypadku ewentualnego rozwodu. To najprostszy sposób, w jaki może Pani zabezpieczyć majątek syna. Proszę tylko pamiętać, że w momencie kiedy syn stanie się właścicielem nieruchomości będzie mógł ją z własnej woli podarować w całości albo w części małżonce. Darczyńca też ma prawo do takiego działania. Przysługuje bowiem Pani prawo do poproszenia notariusza, żeby inaczej sformułował akt darowizny. Na wyraźne życzenie darczyńcy ofiarowane przez niego przedmioty mogą bowiem trafić też do majątku wspólnego małżonków. W takiej sytuacji małżonka syna stałaby się współwłaścicielem nieruchomości. Jeśli ma z mężem wspólność majątkową to nawet nie musiałaby wtedy stawiać się przed notariuszem i podpisywać darowizny. Jednak sprzedaż tego, co małżonkowie dostali do majątku wspólnego będzie się mogła odbyć tylko za jej zgodą. Będzie też partycypować w tym co się na tej sprzedaży zarobiło.

MS 10/2018, 24 maja 2018

 

Sąd odda pensję męża żonie

Mój mąż wpadł ostatnio w złe towarzystwo. To, że nadużywa alkoholu to nic w porównaniu z tym, że zaczął też nałogowo grać w karty. W efekcie od kilku miesięcy nie mogę się doprosić, żeby przynosił pensję do domu. Nie chcę się z nim rozwodzić, ale muszę go zmusić, żeby pokrywał rachunki. Jak to zrobić?
Wystarczy zapłacić w sądzie rejonowym, w którego okręgu jest firma męża 40 zł. Tyle wynosi opłata za wniosek o wypłatę pensji małżonka do Pani rąk. W sytuacji, gdy jeden z małżonków nie wypełnia ciążącego na nim obowiązku zaspokajania potrzeb rodziny, sąd może nakazać, żeby jego wynagrodzenie za pracę albo inne należności przypadające temu małżonkowi były w całości albo w części wypłacane do rąk drugiego małżonka. Jeśli Pani mąż nadużywa alkoholu i dodatkowo jest ofiarą hazardu, może Pani przekonać sąd, żeby oddał Pani wszystko to, co mąż zarabia. W przeciwnym wypadku dostanie Pani tylko tyle, ile potrzebuje na życie. Z tej możliwości można skorzystać tylko wtedy, jeśli pozostajecie we wspólnym pożyciu. W praktyce oznacza to, że osoby pozostające w separacji nie mogą liczyć na takie wsparcie ze strony sądu. Za to nie ma znaczenia jaki ustrój majątkowy panuje między małżonkami. Dlatego, nawet jeśli mają oni rozdzielność majątkową, w dalszym ciągu mogą domagać się od drugiej połowy, żeby dokładała się do zaspokajania potrzeb całej rodziny. Z tego rozwiązania można skorzystać zarówno wtedy, gdy małżonkowie mają dzieci, jak i wtedy gdy ich nie mają. Jeśli sąd uzna, że należy w ten sposób zaspokoić potrzeby rodziny – wyda nakaz wypłacania na ręce drugiego małżonka wynagrodzenia tego, który uchyla się od płacenia rachunków. Nakaz będzie obejmował nie tylko pensję zasadniczą, ale również dodatki do niej, dopłaty i ekwiwalenty pieniężne. Nakaz może też dotyczyć rent, emerytur oraz wszelkich innych stałych i powtarzających się świadczeń (np. uzyskiwanego przez drugiego małżonka czynszu z najmu mieszkania). Co ciekawe, nakaz będzie obowiązywał nawet wtedy, gdy między małżonkami ustanie wspólność majątkowa (to znaczy postanowią się rozstać). Tak będzie, dopóki ten, którego pensja zostanie przekazana, nie wystąpi z wnioskiem o zniesienie nakazu.

Bardzo uważaj na poręczenie

Koleżanka z pracy poprosiła mnie, żebym poręczyła jej kredyt. Bardzo się tego obawiam, ale nie chciałabym też zawieść zaufania znajomej. Co zrobić w tej sytuacji?

Udzielnie poręczenia kredytowego (czyli żyrowanie pożyczki albo kredytu) to dowód wielkiego zaufania. Umowa poręczenia oznacza bowiem, że poręczyciel spłaci długi, których dłużnik nie dał rady uregulować. Poręczyciel na ogół odpowiada bowiem solidarnie za dług. A to oznacza, że instytucja pożyczająca pieniądze może się zwrócić bezpośrednio do niego z żądaniem uregulowania wszelkich należności. Jeśli jednak zdecydowała się Pani mimo wszystko pomóc koleżance, to proponujemy dla bezpieczeństwa proste rozwiązanie. Otóż nie ma obowiązku, żeby jako poręczyciel odpowiadała Pani za cały dług. W umowie poręczenia można bowiem określić kwotę, do której zobowiązania poręczyciel będzie zobowiązany. Proszę ocenić jaka suma Pani nie zrujnuje w przypadku gdyby trzeba było spłacać cudze długi i taką zapisać w umowie. Na resztę długu koleżanka musi poszukać innych żyrantów.

MS 10/2018, 24 maja 2018

Kiedy odliczyć wydatki na basen?

Jestem inwalidką. Lekarz poradził mi, żebym dla utrzymania kondycji korzystała z pływalni. Ponieważ bilety są drogie zastanawiam się czy przynajmniej nie mogłabym tego typu wydatków odliczyć w ramach ulgi rehabilitacyjnej?

W ramach ulgi rehabilitacyjnej, z której mogą skorzystać osoby niepełnosprawne można odliczać od dochodu przed opodatkowaniem wydatki na zabiegi rehabilitacyjne. Nie ma co prawda oficjalnej listy działań, które mogą być uznane za takie zabiegi, ale wydaje się, że w tej kategorii może się też mieścić korzystanie z pływalni. Jednak jak można się dowiedzieć z odpowiedzi Ministerstwa Finansów na interpelację poselską nr 20078 odliczenie wejściówek na basen jest możliwe jedynie wtedy gdy korzystanie z niego odbywa się z udziałem rehabilitanta. Tylko wtedy korzystanie z basenu może zostać uznane za zabieg rehabilitacyjny. I tylko wtedy wydatek na bilety będzie mógł być odliczony od dochodu przed opodatkowaniem w ramach ulgi rehabilitacyjnej.

MS 9/2018, 9 maja 2018

Siłownia odpowiada za rzeczy

Zacząłem chodzić do pobliskiej siłowni. Jak zwykle w takich przypadkach przebieram się w niej i zostawiam rzeczy w zamykanej na klucz szafce. Przed wejściem do przebieralni wisi informacja, że zgodnie z regulaminem siłownia nie odpowiada za rzeczy pozostawione w szafkach. Czy rzeczywiście w sytuacji gdy ktoś ukradnie np. telefon komórkowy z mojej szafki nie mogą pociągnąć właściciela siłowni do odpowiedzialności cywilnej?

Żaden zapis w regulaminie siłowni nie może wyłączać jej odpowiedzialności za rzeczy pozostawione w szafkach przez jej klientów. Jeśli taki zapis jest w regulaminie, należy się zastanowić czy przypadkiem nie stanowi on tak zwanej niedozwolonej klauzuli umownej. W chwili kiedy zostawia Pan rzeczy w szafce zawiera Pan z siłownią umowę przechowania. Na jej podstawie właściciel siłowni zobowiązuje się zachować rzecz w stanie niepogorszonym. A to oznacza, że odpowiada zarówno za jej zaginięcie jak i uszkodzenie. Nie ma przy tym znaczenia, czy takie przechowanie odbywa się odpłatnie czy nie. Nawet jeśli siłownia nie pobiera żadnych opłat, np. za korzystanie z szafek i kluczyki do nich, w dalszym ciągu odpowiada za to, co się w nich znajduje. Jeśli więc coś z nich zginie albo ulegnie zniszczeniu, osoba korzystająca z siłowni powinna skierować swoje roszczenia do właściciela tego przedsiębiorstwa. Jeżeli polubowne załatwienie sprawy się nie powiedzie, nie pozostanie nic innego jak skierować sprawę do sądu cywilnego. Warto pamiętać, że takie roszczenia muszą być udokumentowane. To znaczy należy przedstawić dowody, na podstawie których da się ustalić, jak wielką finansową stratę poniósł klient siłowni.

MS 9/2018, 9 maja 2018

Raty stałe czy lepiej malejące?

Jesteśmy młodym małżeństwem. Zastanawiamy się nad wzięciem kredytu hipotecznego na mieszkanie. W banku proponują nam, żeby jego spłata odbywała się w ratach malejących. Czy to dla nas dobre rozwiązanie?

Do Państwa sytuacji jak ulał pasuje powiedzenie, że każdy kij ma dwa końce. Z jednej bowiem strony wybór rat malejących sprawi, że Wasz kredyt na dłuższą metę będzie tańszy, Wynika to z samej konstrukcji rat malejących. One na początku spłacania kredytu są duże, ale z każdą spłaconą złotówką spada też wielkość pożyczonego kapitału więc z roku na rok wysokość rat będzie spadać. Niestety, oszczędności pojawią się dopiero za wiele lat. Wybierając więc raty malejące na początku musicie mieć świadomość, że przyjdzie Wam co miesiąc płacić sporo więcej niż gdybyście wybrali wariant rat stałych. Dodatkowo, ponieważ raty malejące są na początku spłacania wysokie, może się okazać, że bank nie udzieli Wam kredytu w takiej wysokości w jakiej byście chcieli. Kredytobiorca sprawdzi bowiem na ile miesięcznie Was stać i da tylko taki kredyt, jaki będziecie mogli regularnie spłacać. Wybierając raty stałe niemal na pewno Wasza zdolność kredytowa będzie większa, bo raty do zapłaty są niższe. Podsumowując: dobór sposobu spłacania rat kredytu zależy zawsze od indywidualnych możliwości finansowych osób, które się na taki kredyt decydują. Jednak w przypadku młodych osób dopiero rozpoczynających swoją karierę zawodową wydaje się, że wariant rat stałych jest lepszym rozwiązaniem. To nic, że w perspektywie wielu lat spłacany w taki sposób kredyt będzie droższy. W tym przypadku istotniejsze jest, żeby od początku spłacania raty były łatwiejsze do udźwignięcia dla kredytobiorców. No i, żeby mogli oni wziąć tak duży kredyt, jaki potrzebują bez oglądania się na ograniczenia związane z ratami malejącymi. Warto też rozpatrzyć wersję łączoną, tzn. wybrać raty stałe, ale sprawdzić ile wynoszą pierwsze wysokie raty malejące. Co miesiąc płacić ratę stałą, ale jeśli możemy sobie na to pozwolić, odkładać dodatkowo tyle, ile wynoszą raty malejące. W ten sposób stworzymy sobie poduszkę finansową, która wraz z oprocentowaniem tak stworzonych oszczędności przynajmniej w części pokryje straty związane z faktem, że zrezygnowaliśmy z rat malejących.

MS 9/2018, 9 maja 2018

Zniszczone podręczniki kosztują

Moje dziecko chodzi do drugiej klasy podstawówki. Dostało podręczniki do nauki, ale kilka z nich zniszczyło. Znajomi mnie straszą, że będę musiała za nie oddać straszliwe pieniądze. Czy naprawdę mam się czego bać?

Zwrot kosztów wydanych za darmo podręczników wcale nie jest aż tak duży. W przypadku uszkodzenia, zniszczenia lub niezwrócenia podręcznika lub materiału edukacyjnego przekazanego uczniom szkoły podstawowej szkoła może żądać od rodzica takiego ucznia zwrotu tylko takiej sumy, która nie może przekraczać kwoty odpowiadającej kosztowi zakupu takiego podręcznika lub materiału edukacyjnego. Ministerstwo Edukacji w przypadku podręczników do klasy I, II i III określiło nawet ile to dokładnie jest. I tak za zniszczoną każdą z czterech części książki „Nasz elementarz” do klasy I trzeba będzie oddać 4,34 zł. Każda zniszczona część podręcznika do II klasy pod tytułem „Nasza szkoła” oznacza wydatek 4,21 zł. Najmniej bo tylko 2,35 zł za każdą z dziesięciu części podręcznika do III klasy pod nazwą „Nasz szkoła” zapłacą rodzice, których dzieci niefortunnie zniszczą którąkolwiek z tych książek.

MS 8/2017, 26 kwietnia 2018

Praca ciężarnej przy komputerze

Właśnie się dowiedziałam, że jestem w ciąży. Pracuję w biurze przy komputerze i wiem, że pracodawca będzie musiał znaleźć mi na czas ciąży inne zatrudnienie. Czy mam mu dostarczyć zaświadczenie od ginekologa?

Zacznijmy od tego, że pracodawca nie musi szukać dla Pani innej pracy. Takie zasady obowiązywały przed końcem kwietnia 2017 r. Obowiązujące wówczas przepisy zakazywały kobiecie w ciąży pracować dłużej przy komputerze niż cztery godziny dziennie. Na resztę dnia pracy rzeczywiście pracodawca musiał jej zapewnić inną pracę, albo jeśli nie miał takiej możliwości musiał zwolnić ciężarną z obowiązku świadczenia pracy (czyli pozwolić jej na resztę dnia iść do domu). Jednak od 1 maja 2017 r. obowiązują już nowe zasady wykonywania pracy przy komputerach przez kobiety w ciąży. Teraz mogą one wykonywać pracę przed monitorami ekranowymi przez całą dniówkę czyli przeciętnie przez osiem godzin dziennie. Mając jednak na uwadze szczególny stan takich pracownic ustawodawca uznał, że mogą one siedzieć przed komputerem nie dłużej niż pięćdziesiąt minut. Po tym czasie pracodawca ma obowiązek zapewnić im dziesięciominutową przerwę. Ponieważ przerwa taka przysługuje co godzinę nie da się ich połączyć i udzielić jednorazowo dzięki czemu ciężarna mogłaby wcześniej wyjść z pracy. Taka możliwość istnieje w przypadku przerw na karmienie dziecka piersią – praca przed monitorem takiego rozwiązania niestety nie przewiduje. Jeśli chodzi o rodzaj zaświadczenia, które ciężarna powinna przedstawić w swoim zakładzie pracy to w praktyce powinien to być dokument wystawiony na druku Mz/L-1. Jednak orzecznictwo sądowe zezwala na posługiwanie się jakimkolwiek innym zaświadczeniem lekarskim. Chodzi tylko o to, by wynikało z niego, że kobieta jest w ciąży. Przepisy są też bardzo liberalne jeśli chodzi o lekarza wystawiającego taki dokument. Wbrew pozorom nie ma wcale obowiązku by był to ginekolog. Dopuszcza się sytuację, gdy papier taki sporządza nawet lekarz rodzinny. Sądy poszły nawet jeszcze dalej. Sąd Najwyższy uznał bowiem, że nawet i bez zaświadczenia pracodawca powinien zastosować wobec pracownicy przepisy chroniące jej zdrowie i skrócił jej pracę przed komputerem. Do tego wystarczy zupełnie, że ciąża jest widoczna w sposób nie budzący żadnych wątpliwości. Szef, który nawet bez zaświadczenia lekarskiego nie zechce skrócić ciężarnej pracy przez monitorem musi się liczyć z tym, że w przypadku kontroli ze strony Państwowej Inspekcji Pracy zostanie za to ukarany.

MS 8/2017, 26 kwietnia 2018

Tańsze paszporty dla rodziny

Razem z mężem chcemy pojechać na wakacje do rodziny za granicą. Mamy trójkę dzieci, z których najstarsze ma już 11 lat. Za podróż zapłaci co prawda rodzina za granicą, ale obawiamy się, że same koszty wyrobienia paszportów dla całej naszej gromadki będą bardzo wysokie. Czy nie ma jakichś ulg dla takich rodzin jak nasza?

Są!  Podstawowa stawka opłaty za wyrobienie paszportu dla osoby dorosłej wynosi 140 zł. Dużo taniej kosztuje paszport dla dziecka, które nie ukończyło 13 roku życia. W podstawowej wersji za paszport dla niej płaci się 60 zł. Zanim jednak zacznie Pani starać się o ten dokument radzimy wyrobić sobie Kartę Dużej Rodziny. Jej posiadacze mają spore zniżki jeśli chodzi o opłaty paszportowe. W przypadku familii z Kartą Dużej Rodziny rodzice mogą liczyć na opłatę obniżoną o 50%. Wyrobienie dokumentu dla dzieci z takiej rodziny to już zniżka w wysokości 75%. Oznacza to, że paszport dla każdego dziecka z wielodzietnej rodziny, które nie ukończyło 13 roku życia zapłaci Pani tylko 15 zł. Proszę pamiętać, że do wydania paszportu dla osoby małoletniej konieczna jest pisemna zgoda obojga jego rodziców. Powinni oni ją potwierdzić własnoręcznym podpisem złożonym przed urzędnikiem zajmującym się wydawaniem paszportów. Potwierdzić podpisy może też notariusz.

MS 8/2017, 26 kwietnia 2018

Bank ma prawo sprzedać dług

Mam dług w banku. Ponieważ mam kłopoty z jego spłatą zaczęto mi grozić, że dług ten zostanie sprzedany firmie windykacyjnej. Czy bank może to zrobić bez mojej zgody?

Tak! Polskie prawo nie wymaga zgody konsumenta na przeniesienie wierzytelności. W przypadku przelewu wierzytelności wystarczy tylko zawiadomić dłużnika o transakcji polegającej np. na sprzedaży długu firmie windykacyjnej. Zgoda konsumenta nie jest też potrzebna na przekazanie danych osobowych nabywcy wierzytelności (w naszym przypadku będzie nią potencjalna firma windykacyjna). Dopuszcza się taką sytuację bo bez tego nie da się skutecznie dochodzić roszczenia. Kodeks cywilny stanowi, że za niedozwoloną klauzulę umowną uznaje się zapis, który pozwala kontrahentowi konsumenta na przeniesienie praw i przekazanie obowiązków wynikających z umowy bez zgody konsumenta. Jednak zapis ten interpretuje się w ten sposób, że zgody wymaga zmiana strony umowy bez zgody konsumenta. W przypadku sprzedaży wierzytelności nie mamy jednak do czynienia z czymś takim, bo przedmiotem przelewu jest wymagalne roszczenie. Zawsze jednak jeśli ma Pan wątpliwości czy bank zachował się w sposób zgodny z prawem może Pan skorzystać z pomocy Rzecznika Finansowego.

MS 7/2018, 12 kwietnia 2018

Jak sprawdzić konta zmarłego?

Zmarła moja mama. Podejrzewam, że zostawiła po sobie kilka kont założonych w różnych bankach. Nie wiem jak sprawdzić gdzie one są i czy są na nich jakieś oszczędności. Czy jest jakiś urząd, do którego mogą iść z tym problemem? Ile będą mnie kosztować jego usługi?

Nie musi Pani korzystać z pomocy żadnego urzędu. Do tego, żeby dowiedzieć się czy i gdzie zmarły miał rachunki bankowe wystarczy wizyta w dowolnym banku w Polsce. W naszym kraju jest bowiem prowadzona centralna informacja o rachunkach. Każda osoba, która ma tytuł prawny do spadku po posiadaczu rachunku bankowego może dowiedzieć się z niej gdzie zmarły trzymał swoje pieniądze. Wniosek złożony w dowolnym banku jest kierowany do centralnej informacji o rachunkach a ta sprawdza we wszystkich bankach i SKOKach gdzie zmarły miał założone konta. Informacja o tym wraca do banku, w którym złożyło się wniosek o ustalenie stanu posiadania po zmarłym. Tam też wnioskodawca może go odebrać. Nie ma oficjalnego cennika ustalającego ile kosztuje taka usług. Dlatego każdy bank wycenia ją po swojemu. Jednak koszty te nie mogą być wygórowane – przepisy nakazują by odpłatność nie była wyższa niż koszt wygenerowania takiej informacji. Dane uzyskane z centralnej informacji o rachunkach pozwalają ustalić gdzie zmarły miał rachunki bankowe (w tym także rachunki wspólne- jednak w informacji nie będzie danych współposiadacza konta). Dowiemy się z niej także o wszystkich umowach rachunku bankowego rozwiązanych albo wygasłych z niektórych przyczyn. Jak więc widać centralna informacja chociaż dostarczy spadkobiercom mnóstwa danych to jednak nie informuje np. o tym ile pieniędzy jest na kontach zmarłego. To już spadkobiercy będą musieli ustalić samodzielnie odwiedzając każdy z banków, w którym nieboszczyk trzymał swoje oszczędności. Warto pamiętać, że przy składaniu wniosku do centralnej informacji o rachunkach będziemy musieli okazać tytuł prawny do spadku po posiadaczu rachunku. W praktyce mogą to być dwa dokumenty: albo prawomocne postanowienie sądu w sprawie stwierdzenia nabycia spadku po zmarłym posiadaczu rachunków albo też zarejestrowany akt poświadczenia dziedziczenia sporządzony przez notariusza. Akt zgonu nie wystarczy! Nie wynika z niego bowiem, kto dziedziczy po zmarłym.

MS 7/2018, 12 kwietnia 2018

Sklep zastąpi drogi bankomat

Mój bank wprowadził ostatnio bardzo wysokie opłaty dla klientów, którzy tak jak ja wypłacają z bankomatów drobne kwoty. Czy można te opłaty jakoś zgrabnie ominąć?

Tak! Wystarczy przestać korzystać z kosztownych bankomatów. Zamiast nich radzimy rozejrzeć się w okolicy, w której się mieszka czy na drzwiach sklepów nie ma nalepek z napisem „cash back”. Ma je ogromna liczba punktów sprzedaży. Taka nalepka oznacza, że w tym punkcie można poprosić sprzedawcę o potrzebną nam gotówkę. Usługa tego typu ma kilka zalet. Po pierwsze dla klientów sporej części banków jest darmowa. A nawet jeśli nie jest to i tak opłaty za wzięcie gotówki będą mniejsze niż te pobierane przez bank. Po drugie w odróżnieniu od bankomatów możemy w ramach cash back podjąć dokładnie tyle pieniędzy ile nam potrzeba (np. kilka złotych na gazetę). Po trzecie sprzedawca nie „połknie” nam karty co się zdarza automatycznym kasjerom. Wypłata gotówki jest też bezpieczniejsza, bo odbywa się w sklepie a nie osamotnionym i czasami źle oświetlonym bankomacie. Oczywiście jest też kilka wad cash back. Główna polega na tym, że w sklepie należy dokonać jakiegoś zakupu. Może to być drobna transakcja np. tradycyjny zakup pudełka zapałek, ale tylko w ten sposób sprzedawca będzie mógł wypłacić pieniądze. No i w ramach tej usługi są niewysokie limity wypłat (rzędu 300- 500 zł).

MS 7/2018, 12 kwietnia 2018

Odlicza tylko opiekun dziecka

Jestem z mężem w separacji. Ponieważ wyjechał on na stałe do pracy za granicę, to ja samodzielnie zajmuję się naszym wspólnym dzieckiem, które ma dopiero 6 lat. Czy w tej sytuacji mogę w podatkowym rozliczeniu rocznym sama odliczyć całą ulgę przysługującą na synka?

Tak! Jednym z kilku warunków do skorzystania z ulgi na dziecko jest wykonywanie w stosunku do niego władzy rodzicielskiej. To jednak nie wystarczy – władza ta musi być faktycznie wykonywana przez osobę korzystającą z odliczenia. W praktyce oznacza to, że musi ona jako rodzic wykonywać wszelkie obowiązki, dzięki którym dziecko wychowywane jest w sposób zapewniający mu prawidłowy rozwój. W szczególności sprawowanie faktycznej opieki nad dzieckiem polega na jego wychowywaniu, troszczeniu się o fizyczny i duchowy rozwój maleństwa rozumiany jako zapewnienie wszelkich potrzeb dziecka od bytowych po edukacyjne, rozwojowe, zdrowotne i emocjonalne. Tak na tę sprawę patrzy fiskus. W przypadku Czytelniczki mamy do czynienia z sytuacją, w której drugi małżonek ma co prawda władzę rodzicielską (małżonkowie są w separacji – nie mają jeszcze rozwodu), ale jej na co dzień nie wykonuje. Wszystkie czynności związane z wychowaniem i opieką nad dzieckiem spadły na barki Czytelniczki. Dlatego uznać należy, że tylko ona wykonuje władzę rodzicielską nad swoim potomstwem, sprawując nad nim faktyczną i samodzielną pieczę w sposób zapewniający mu prawidłowy rozwój. A to daje jej pełne prawo do skorzystania z odliczenia w ramach ulgi prorodzinnej. Inaczej mówiąc Czytelniczka w swoim zeznaniu rocznym powinna odliczyć 100% tego co przysługuje łącznie małżonkom. Obowiązujące aktualnie interpretacje podatkowe wydawane przez Krajową Informację Skarbową są w tej materii spójne i jednoznacznie dają prawo do odliczenia w całości tylko temu z rodziców, który faktycznie troszczy się o dzieci. Uznać więc należy, że to podejście nie zmieni się też i w następnych latach. I Czytelniczka samotnie wychowująca syna będzie mogła dalej korzystać z tego odliczenia.

MS 6/2018, 29 marca 2018

Masz 3 miesiące na uzupełnienia

Złożyłam właśnie pozew o alimenty na trójkę dzieci przeciwko ich biologicznemu ojcu. Czy w tej sytuacji mogę już starać się o pieniądze z programu 500 plus?

Teoretycznie do wniosku o świadczenie z programu 500 plus rodzic powinien dołączyć pochodzący od sądu lub zatwierdzony przez sąd tytuł wykonawczy, potwierdzający ustalenie świadczenia alimentacyjnego na rzecz dziecka od drugiego rodzica. Jeśli takiego dokumentu nie ma (w przypadku naszej Czytelniczki sprawa o alimenty dopiero się zacznie przed sądem) wniosek i tak może zostać złożony. Gmina, do której trafi powinna go przyjąć i wezwać wnioskodawcę do uzupełnienia braków w dokumentacji. Wnioskodawca dostanie na to 3 miesiące. Jeśli w tym czasie nie dołączy wyroku z sądu, złożony przez niego wniosek zostanie bez rozpoznania. Gdyby jednak udało się w tym terminie zakończyć postępowanie alimentacyjne, to świadczenie wychowawcze będzie przysługiwało od miesiąca złożenia pierwotnego wniosku.

MS 6/2018, 29 marca 2018

Fundusz na czarną godzinę

Ile pieniędzy powinnam odłożyć na czarną godzinę? Właśnie zmieniłam pracę, zarabiam trochę więcej i mogę w końcu zacząć robić jakieś oszczędności. Nie potrafię tylko ustalić ile ich powinno być. Czy jedna pełna zaoszczędzona pensja powinna mi wystarczyć?

W zasadzie powinniśmy odpowiedzieć, że należy odłożyć tyle, ile tylko się da, jednak w praktyce takie rozwiązania są rzadko możliwe. Jest mnóstwo metod liczenia ile powinien wynosić fundusz bezpieczeństwa (zwany też poduszką finansową), czyli gotówka na czarną godzinę. Nam najlepsza wydaje się teoria, która mówi, że powinien on być równy 6-miesięcznym pensjom. Dlaczego akurat tyle? Bo należy założyć, że tyle czasu będzie potrzeba na znalezienie nowej pracy odpowiadającej naszym kwalifikacjom, wykształceniu i umiejętnościom. Ponieważ półroczne dochody to bardzo dużo pieniędzy, dlatego proponujemy zastosować opcję oszczędnościową – odłóżmy tyle, ile wynoszą nasze 6-miesięczne podstawowe wydatki. Trzeba oczywiście ustalić, ile ich jest, niemal na pewno będzie ich jednak trochę mniej niż cała pensja. Dysponując taką kwotą można (co prawda z pewnymi wyrzeczeniami – wszelkiego rodzaju rozrywki i używki raczej odpadają) przeżyć pół roku i w tym czasie szukać pracy zapewniającej stały dochód. Warto pamiętać, że taki fundusz bezpieczeństwa nie jest funduszem rentierskim zapewniającym nam gotówkę na starość. Jego rola polega na chronieniu nas przed różnego rodzaju nieszczęściami – przede wszystkim utratą pracy albo nagłą chorobą. Dlatego środki w nim zgromadzone muszą być łatwo dostępne. A to wyklucza te formy oszczędzania, w których wyciągnięcie pieniędzy jest trudne i czasochłonne. W praktyce posiadacz funduszu skazany jest na rachunki oszczędnościowe w bankach. Gotówka z nich może być w każdej chwili podjęta bez żadnych strat – i tym takie rachunki różnią się od lokat, których likwidacja przed czasem zazwyczaj oznacza utratę części, jeśli nawet nie całości odsetek.

MS 6/2018, 29 marca 2018

Gdzie złożyć zeznanie podatkowe?

Przez sporą część roku mieszkałem z rodzicami w Michałowicach. Tutaj też pracowałem. Latem wyjechałem jednak za granicę. Gdzie powinienem wysłać zeznanie podatkowe za tytułu dochodów osiągniętych w Polsce?

Co do zasady zeznanie podatkowe z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych składa się w urzędzie skarbowym właściwym ze względu na miejsce zamieszkiwania w dniu 31 grudnia 2017 r. Przyjmuje się przy tym, że miejscem zamieszkania jest miejscowość, w której przebywa się z zamiarem stałego pobytu. Powinno to być miejsce stanowiące centrum interesów majątkowych i życiowych osoby płacącej podatki. Dlatego można je mieć tylko jedno. Ponieważ nasz Czytelnik przed Sylwestrem opuścił Polskę nie można stosować do niego tej reguły. Stosuje się za to inną – podatnicy, których miejsce zamieszkania ustało przed 31 grudnia roku poprzedzającego swoje zeznania roczne wysyłają do urzędu skarbowego ustalonego według ostatniego miejsca zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

MS 4/2018, 22 lutego 2018

Ciąża a praca przy komputerze

Jestem w ciąży. Mam odpowiednie zaświadczenie lekarskie, które przedstawię swojemu pracodawcy. Pracuję w biurze, głównie przy komputerze. Czy mogę zażądać, żeby szef przeniósł mnie do innej, spokojniejszej pracy, gdzie ani ja, ani moje dziecko nie będziemy narażeni na szkodliwe promieniowanie wydzielane przez monitor mojego służbowego komputera?

Niestety, pracodawca nie ma obowiązku przenosić ciężarnej na inne stanowisko pracy. Prawo pracy nakazuje mu jedynie zapewnić pracownicy w ciąży odpowiedniej długości przerwy w pracy przy monitorze komputerowym. Do końca kwietnia 2017 r. ciężarna pracownica nie mogła pracować przed monitorem dłużej niż 4 godziny dziennie. Przez pozostałe 4 godziny trzeba było przenieść ją do innej pracy, w której nie miałaby do czynienia z promieniowaniem elektromagnetycznym emitowanym przez monitor. Jeśli z różnych względów przeniesienie takie okazywało się w ogóle niemożliwe, taką pracownicę należało zwolnić z obowiązku świadczenia pracy, czyli po prostu puścić do domu. 1 maja 2017 r. prawo regulujące te kwestie znacznie się zmieniło. Od tego dnia ustawodawca uznał, że pracownica w ciąży może wykonywać swoje zadania służbowe pracując z komputerem przez pełne 8 godzin na dobę, bez konieczności przenoszenia jej na stanowisko, gdzie nie miałaby do czynienia z promieniowaniem wydzielanym przez wyświetlacz komputera. Teraz jej pracodawca musi zadbać jedynie o to, żeby ciężarna pracowała przed komputerem nie dłużej niż 50 minut na godzinę. Po tym czasie należy się jej każdorazowo 10 minutowa przerwa. Niestety, w odróżnieniu od przerw przeznaczonych na karmienie piersią przerwy te nie mogą być kumulowane. To znaczy pracownica nie może umówić się ze swoim szefem, że będzie pracowała kilka godzin bez przerwy w zamian za co wyjdzie z firmy odpowiednio wcześniej. Prawo zabrania takiej kumulacji czasu przeznaczonego na przerwy. W przypadku ewentualnej kontroli inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy z całą pewnością uznają takie postępowanie za niedopuszczalne i je zakwestionują. Obowiązuje jednak ogólna zasada zawarta w kodeksie pracy, zgodnie z którą pracodawca zawsze może udzielić zatrudnionej przez siebie osobie większych przywilejów niż te wynikające wprost z zapisów zawartych w tym akcie prawnych. Dlatego może Pani zwrócić się do swojego szefa z wnioskiem o przeniesienie na inne stanowisko, gdzie nie będzie Pani miała do czynienia z komputerami . Trzeba jednak pamiętać, że zgoda na to zależy wyłącznie od szefa. I w żadnym wypadku nie może to skutkować obniżeniem pensji.

MS 4/2018, 22 lutego 2018

Nie róbcie wspólnego testamentu

Czy mogę z mężem podpisać wspólny testament? Mamy wspólny majątek i razem chcielibyśmy zdecydować co się z nim stanie po tym, jak nas już zabraknie.

Wspólnie testament jest niedopuszczalny. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli zostanie sporządzony, to po prostu nie wywrze żadnych skutków prawnych. To, że ma Pani z mężem wspólność majątkową niczego nie zmieni. Testament każdy musi sporządzić w swoim imieniu, tylko tak może bowiem wyrazić swoją ostatnią wolę. Można jednak wyobrazić sobie sytuację, w której np. małżonkowie na jednej kartce napiszą dwa testamenty. Mogą one mieć taką samą treść. Muszą jedynie spełniać wymogi konieczne do tego, żeby uznano je za ważne. W przypadku testamentu własnoręcznego oznacza to, że trzeba napisać go w całości ręcznie, opatrzyć datą i podpisać. Data na tym dokumencie ma kluczowe znaczenie, bowiem zgodnie z polskim prawem ważny jest zawsze ostatnio sporządzony testament, a to oznacza, że bez widniejącej na nim daty nie sposób tego ustalić. Naszym zdaniem lepszym rozwiązaniem będzie, jeśli każdy z małżonków samodzielnie i na oddzielnej kartce spisze swoją ostatnią wolę. A najlepszym – jeśli oboje udadzą się do notariusza i pozwolą ten dokument przygotować zawodowcowi.

MS 4/2018, 22 lutego 2018

Staruszek za psa nie musi płacić

Mam już 70 lat i jestem samotna. Ostatnio zmarła moja przyjaciółka. Przed śmiercią poprosiła mnie, żebym zajęła się jej psem. Chętnie to zrobię, ale boję się że będę musiała za niego zapłacić podatek, a nie stać mnie na to.

Nie musi się Pani obawiać. Ustawa o podatkach i opłatach lokalnych regulująca kwestie opodatkowania psów zwalnia z tego obowiązku osoby w wieku powyżej 65 lat, o ile tylko prowadzą one samodzielne gospodarstwo domowe. Ulga przysługuje na jednego zwierzaka. Przez samodzielne prowadzenie gospodarstwa domowego rozumie się utrzymywanie się w sensie finansowym pojedynczo, a to wyklucza  z możliwości skorzystania z tej ulgi np. małżeństwa. Wyjątek robi się dla tych osób, które mają na swoim utrzymaniu inne niesamodzielne osoby, o ile tylko osoby te nie mają własnego źródła utrzymania.

MS 3/2018, 8 lutego 2018 r.

Dokumentowanie ulgi na leki

Jestem inwalidą. Lekarz kazał mi przyjmować stale pewne lekarstwa. Chcę wydatki na nie odliczyć w ramach ulgi rehabilitacyjnej. O jakie dokumenty muszę poprosić swojego doktora, żeby urząd skarbowy nie podważył w przyszłości zasadności mojego odliczenia?
Przepisy dotyczące ulgi rehabilitacyjnej nie zawierają wykazu dokumentów medycznych, które musi posiadać osoba pragnąca skorzystać z tego odliczenia. Mówią tylko dosyć ogólnie o tym, że podatnik odliczający wydatki na leki powinien mieć stwierdzenie od lekarza specjalisty, że musi stosować stale (albo czasowo) określone medykamenty. W tej sytuacji uznać należy, że w zasadzie każdy dokument potwierdzający konieczność stosowania przez uprawnioną osobę określonych leków daje prawo do skorzystania z odliczenia. Resort finansów w odpowiedzi na interpelację poselską określił, że prawo do tego odliczenia potwierdzają w szczególności:

  • karty leczenia szpitalnego i ambulatoryjnego, informacje o leczeniu sanatoryjnym,
  • karty leczenia pacjenta sporządzane przez lekarzy specjalistów, przekazywane pacjentom oraz lekarzom pierwszego kontaktu,
  • zaświadczenia od lekarzy specjalistów,
  • zaświadczenia lekarzy rodzinnych, potwierdzające prowadzone leczenie specjalistyczne,
  • kserokopie recept wystawionych przez lekarzy specjalistów oraz zalecenia przyjmowania leków specjalistycznych.

Każdy kto ma którykolwiek z tych papierów może śmiało i bez ograniczeń korzystać z ulgi rehabilitacyjnej. Przypominamy tylko o jeszcze jednej rzeczy związanej z dokumentowaniem tego odliczenia: wysokość kwot do odjęcia od dochodu powinna być potwierdzona w zasadzie dowolnym rachunkiem czy fakturą, jednak musi z niego wyraźnie wynikać kto, kiedy, komu, ile oraz za co zapłacił. Dlatego ostrożnym podatnikom (i nieco na wyrost) polecamy żądanie w aptece wystawienia faktury. Ten dokument zawiera wszystkie wymaga dane i w praktyce nie ma większych szans, żeby był przez skarbówkę w jakikolwiek sposób podważany i nie uznawany za prawidłowy.

Zatrudnienie niani jest droższe

Chciałam zatrudnić nianię na umowę o pracę i skorzystać przy okazji z ulgi z tym związanej. Ale podobno od początku tego roku to już nie jest takie opłacalne.

To prawda. Kiedy wprowadzono tak zwaną umowę uaktywniającą  (to kontrakt podpisywany z opiekunkami dla dziecka) osobom, które chciały skorzystać z tego rozwiązania przysługiwała ulga w postaci dopłaty z bud­żetu państwa. Wynosiła ona równowartość składek na ubezpieczenie społeczne naliczanych od minimalnego wynagrodzenia. W praktyce – jeśli niania zarabiała nie więcej niż minimalne wynagrodzenie – nie płaciło się w ogóle składek na ubezpieczenia społeczne od wypłacanego jej wynagrodzenia. Niestety od początku tego roku ulga z tytułu zatrudnienia opiekunki dla dziecka wynosi już nie 100% tych składek, ale tylko 50%. W dalszym ciągu z rozwiązania tego mogą skorzystać rodzice, opiekunowie prawni albo inne osoby, które opiekują się dzieckiem na podstawie orzeczenia sądu, o ile ich dziecko ma od 20 tygodni do 3 lat (w takim przypadku z dofinansowania można korzystać do końca roku szkolnego. Na zasadzie wyjątku dopuszcza się przedłużenie możliwości korzystania z ulgi do ukończenia przez dziecko 4 lat o ile nie może ono pójść do przedszkola, na przykład z powodu braku miejsc). Dodatkowo opiekunowie dziecka nie są na urlopie macierzyńskim, ojcowskim albo wychowawczym, nie tworzą zawodowej rodziny zastępczej, nie korzystają z ulgi na podstawie umowy aktywizacyjnej, czyli na przykład nie zatrudniają innej osoby, która była bezrobotna. Przepisy wymagają też, żeby pracowali na umowę o pracę albo zlecenie, prowadzili działalność pozarolniczą albo byli rolnikami. Wyjątkiem od tej zasady są osoby będące domownikami w gospodarstwie rolnym i podlegają ubezpieczeniu społecznemu dla rolników. Najważniejsze jest to, że z ulgi na zatrudnienie niani można skorzystać bez względu na sytuację życiową. Prawo do tego ma zarówno rodzic samotnie wychowujący dziecko, jak i wdowiec i wdowa oraz rozwodnicy.

MS 3/2018, 8 lutego 2018 r.

Polisa nie odpowiada za wszystko

Odwiedził mnie agent ubezpieczeniowy. Zaproponował mi wykupienie zamiast typowej polisy na mieszkanie ubezpieczenie od wszystkich ryzyk. Twierdzi, że w ten sposób nie będę się musiał już martwić jakimkolwiek nieszczęściem, które zdarzy się pod moim dachem. Nie jestem jednak przekonany czy taka oferta jest dla mnie rzeczywiście najlepsza. Czy – jak to się często zdarza – nie ma w niej przypadkiem paru krzywdzących mnie rozwiązań.

Ma Pan rację! W zaproponowanym Panu rozwiązaniu jest co najmniej kilka haczyków. To, co zaoferował Panu agent ubezpieczeniowy to tak zwane ubezpieczenie „all risks” czyli od wszystkich ryzyk. W teorii nie ma lepszej i pełniejszej ochrony ubezpieczeniowej. I to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze firma, która sprzedaje takie polisy odpowiada za szkody spowodowane wszelkimi zdarzeniami losowymi, nawet tymi, których nie da się przewidzieć. Po drugie w polisach tego typu obowiązuje zasada, że to towarzystwo ubezpieczeniowe w przypadku wystąpienia szkody musi udowodnić, że za nią nie odpowiada. W efekcie cały wysiłek klienta posiadającego ubezpieczenie tego typu sprowadza się do zgłoszenia zdarzenia, za które ubezpieczyciel musi zapłacić. Jeśli sprzedawca polisy nie chce tego robić, będzie musiał to sam udowodnić. Tyle teoria. W praktyce ubezpieczenie typu „all risks” zawiera cała listę wyłączeń z ochrony ubezpieczeniowej. To opis wszystkich tych zdarzeń i okoliczności, za które towarzystwo ubezpieczeniowe nie będzie ponosić odpowiedzialności. W efekcie polisa taka zbudowana jest na zasadzie „zapłacimy za wszystko, ale za wyjątkiem tego co tu jest napisane”. Ubezpieczyciele potrafią dbać o swoje interesy dlatego lista wyłączeń może być naprawdę długa. Klient pragnący skorzystać z ubezpieczenia tego typu musi więc przede wszystkim znaleźć w swojej polisie listę tych wyłączeń i uważnie się z nią zapoznać. Tylko wtedy nie będzie zaskoczony, gdy zdarzy się nieszczęście, a ubezpieczyciel nie zapłaci za powstałą szkodę powołując się właśnie na jedno z nich.

MS 2/2018, 25 stycznia 2018

Wskaż kto dostanie pieniądze z OFE

Jestem bardzo ciężko chora. Mój mąż już nie żyje. Mam odłożone sporo pieniędzy na rachunku w Otwartym Funduszu Emerytalnym. Chciałabym, żeby po mojej śmierci pieniądze te dostała moja wnuczka. Jak mam o to zadbać?

Jeśli Pani mąż nie żyje całość zgromadzonych na koncie w Otwartym Funduszu Emerytalnym (OFE) środków powinna trafić do uposażonych przez Panią osób. W dokumentach, które dostała Pani przystępując do OFE było miejsce na wskazanie takich ludzi. Każdy członek OFE może wskazać w dowolnej chwili kogo chce uposażyć. Wystarczy więc wizyta w siedzibie funduszu i zmiana bądź uzupełnienie dokumentacji. Jeśli wnuczka zostanie wskazana jako osoba uposażona po śmierci członka OFE dostanie odłożone tam pieniądze. Powinno to nastąpić w ciągu trzech miesięcy, ale nie wcześniej niż w terminie jednego miesiąca, od dnia przedstawienia funduszowi urzędowego dokumentu stwierdzającego tożsamość osoby uprawnionej. Wnuczka ma do wyboru dwa sposoby na wypłatę tego, co zostanie po babci. Po pierwsze może zażądać, żeby wszystkie oszczędności zostały jej wypłacone jednorazowo. Po drugie, zgromadzone środki mogą jej być udostępniane w ratach płatnych przez okres nie dłuższy niż dwa lata. Uposażony musi pisemnie zdecydować jaki sposób wypłaty pieniędzy wybiera.  Jeśli nie wskaże Pani, kto ma dostać oszczędności zgromadzone w OFE, wszystkie te pieniądze wejdą w skład spadku. Spadkobiercy dostaną je jak tylko przedstawią w OFE prawomocne stwierdzenie nabycia tego spadku. Sama wypłata gotówki nastąpi już w sposób, który opisaliśmy w przypadku wnuczki.

MS 2/2018, 25 stycznia 2018

Firma nie rozliczy już PIT

Co roku składałem swojemu pracodawcy oświadczenie, żeby za mnie wypełniał zeznanie podatkowe. Rozliczam się samodzielnie, nie korzystam z ulg więc takie rozwiązanie było dla mnie bardzo wygodne. W tym roku księgowa w firmie powiedziała mi, że nie może mi już w tym pomóc.

To prawda. W rozliczeniu rocznym za 2017 r. nie ma już możliwości, by pracodawca sporządzał za pracownika PIT-40 i rozliczał go w ten sposób z podatków. Osoby korzystające wcześniej z tego rozwiązania teraz mają do wyboru dwie ścieżki postępowania. Pierwsza, to oczywiście sporządzenie zeznania podatkowego samodzielnie. Druga, to powierzenie tej czynności urzędowi skarbowemu. W tym celu trzeba do niego wysłać wypełniony formularz PIT-WZ. Należy to zrobić do 16 kwietnia (bo 15 kwietnia wypada w niedzielę). Niestety, można to zrobić wyłącznie elektronicznie – nie ma możliwości wypełnienia tego formularza ręcznie. Jeśli wyślemy PIT-WZ w ciągu pięciu dni urząd skarbowy przygotuje nam wstępną wersję zeznania podatkowego. Jeśli uznamy, że jest  wypełnione poprawnie, wystarczy je zaakceptować.

MS 2/2018, 25 stycznia 2018

Ekwiwalent za pranie odzieży

Mój szef zaproponował mi, że jeśli sama będę prała swój strój służbowy zwróci mi poniesione z tego tytułu koszty. Muszę z nim tylko ustalić jak to wszytko rozliczać.

Pieniądze, które pracownik dostanie w zamian za pranie odzieży roboczej we własnym zakresie są dla niego przychodem ze stosunku pracy. Jednak tej gotówki nie dolicza się do wypłaty i nie oblicza od nich zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych ponieważ są one objęte zwolnieniem podatkowym. Żeby skorzystać z tego przywileju pracownik może ustalić wielkość ekwiwalentu za pranie odzieży służbowej. Można to zrobić na dwa sposoby. Pierwszy polega na tym, że przedstawia się pracodawcy rachunki z pralni profesjonalnie zajmującej się czyszczeniem odzieży. Na ich podstawie szef oddaje nam wcześniej wydane pieniądze. Drugi sposób jest trochę bardziej skomplikowany. Otóż porównujemy ceny pralni działających na lokalnym rynku i na tej podstawie ustalamy stałą opłatę za pranie stroju służbowego. Musi ona odpowiadać średniej rynkowej wartości tego typu usług. Na tej podstawie zawieramy z pracodawcą porozumienie określające ile gotówki będzie nam płacił co miesiąc. Byłoby dobrze, gdyby zapis o tym znalazł się też w wewnętrznych aktach prawnych firmy np. w odpowiednim zarządzeniu albo regulaminie pracy czy regulaminie wynagradzania.

MS 20/2017, 14 grudnia 2017

Nie od razu mogą wyłączyć gaz

Gazownia chce mi odciąć dostawy gazu. Rzeczywiście przez jakiś czas nie płaciłem rachunków, ale tylko dlatego że uważałem je za znacznie zawyżone. Czy jest jakiś sposób, żeby skutecznie powstrzymać gazownię?

Tak! W tym celu należy skorzystać z procedury przewidzianej w Prawie energetycznym. Zgodnie z nią przedsiębiorstwo energetyczne wykonujące działalność gospodarczą w zakresie przesyłania lub dystrybucji paliw gazowych lub energii ma prawo wstrzymać dostarczanie paliw gazowych lub energii jeśli odbiorca jej usług zwleka z zapłatą co najmniej przez okres 30 dni liczonych od upływu terminu płatności. Zanim jednak to nastąpi gazownia ma obowiązek powiadomić na piśmie klienta zagrożonego odcięciem gazu, że ma zamiar to zrobić jeśli nie dostanie zaległości wraz bieżącymi rachunkami w ciągu 14 dni od dnia otrzymania tego powiadomienia. Jeśli nie dostał Pan takiego pisma może Pan twierdzić, że odcięcie dostaw gazu jest niezgodne z prawem. A to oznacza, że nie wolno zastosować tak drastycznego środka. Gdyby jednak otrzymał Pan zawiadomienie należy w ciągu 14 od jego otrzymania złożyć reklamację w gazowni. Prawo energetyczne zabrania odcinania dostaw gazu, prądu czy ciepła w czasie rozpatrywania takiej reklamacji. Jeśli gazownia nie podejmie decyzji co do reklamacji w tym terminie, to ma Pan powód do radości – obowiązuje bowiem domniemanie, że nie rozpatrzona w terminie reklamacja powinna być uznana na korzyść klienta. Załóżmy jednak, że gazownikom udało się wyrobić w opisanym powyżej terminie i odrzucili złożoną przez klienta reklamację. Wbrew pozorom nie kończy to wcale  dróg odwoławczych przysługujących osobie zagrożonej odcięciem gazu. Ma ona bowiem prawo głosić swoją sprawę koordynatorowi do spraw negocjacji. Zajmie się on ustaleniem kto ma rację w sporze między dostawcą gazu a jego odbiorcą. Dla każdego klienta, który złoży wniosek o rozpatrzenie sprawy przez tego koordynatora najważniejsza jest jedna informacja – w czasie rozpatrywania  przez niego sporu gazownia nie może odciąć gazu. Zapłata zaległości na jakimkolwiek etapie opisanej przez nas procedury odbierze gazownikom możliwość pozbawienia klienta dostaw surowca.

MS 20/2017, 14 grudnia 2017

Płacisz nawet gdy nie korzystasz

Mój pracodawca zafundował wszystkim pracownikom pakiet medyczny w prywatnej przychodni. Mam już swojego lekarza i nie mam najmniejszego zamiaru korzystać z tego pakietu. Czy dzięki temu mogę w ogóle nie płacić podatku dochodowego od świadczeń, za które płaci moja firma?

Niestety nie! Jeśli nie chce Pani płacić podatku dochodowego od osób fizycznych od równowartości opłaconego przez pracodawcę pakietu medycznego musi Pani z niego całkowicie zrezygnować. Przyjmuje się bowiem, że w przypadku pakietów medycznych fundowanych przez pracodawców na rzecz osób, które u nich pracują już sama możliwość skorzystania z zawartych w pakiecie świadczeń medycznych powoduje powstanie przychodu podatkowego po stronie pracownika. I nie ma przy tym znaczenia czy pracownik w czasie gdy był objęty pakietem korzystał z niego czy nie. Nie jest istotne również to, czy wykorzystał przysługujące mu świadczenia maksymalnie, czy też raczej korzystał z nich okazyjnie i częściowo. W każdym przypadku wartość pakietu opłacona przez pracodawcę wchodzi do przychodu pracownika i powinna być w konsekwencji opodatkowana. Przychód ten powstaje w każdym miesiącu, w którym firma płaci za świadczenia objęte pakietem. To oznacza, że jego wartość comiesięcznie powinna być doliczona do przychodu pracownika. Dopiero od pensji z doliczonym pakietem potrąca się zaliczkę na podatek dochodowy. Uciec od tego można tylko w jeden sposób – rezygnując w całości z tego pakietu.

MS 20/2017, 14 grudnia 2017

Komornik zajmie wspólne konto