DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook
>>> TYLKO U NAS - PRAWNIK ODOWIADA NA PYTANIA - ponad 70 PORAD PRAWNYCH >>> WYDARZENIA >>> KULTURA >>> WYWIADY >>> Kolejne wydanie 15 MARCA 2018 ***

Ożarów Mazowiecki. Spotkanie z Edytą Chrząszcz w Centrum Inicjatyw Społecznych „Przy Parku”

Podróż przez Alaskę

– opowieść fotograficzna Edyty Chrząszcz


Parterowy budynek Centrum  Inicjatyw Społecznych „Przy Parku” mieści się przy głównej ulicy Ożarowa Mazowieckiego – Poznańskiej, naprzeciwko Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Centrum, działające  od 2015 r., powstało by skupiać wokół siebie ludzi aktywnych, grupy jak i osoby indywidualne, mające pomysły i pragnące podzielić się nimi z innymi. Inicjatywy społeczne, mogące pozytywnie wpłynąć na lokalną społeczność – mają szanse zostać tutaj zrealizowane. CIS udostępni salę, sprzęt audiowizualny, pomoże wydrukować plakaty…

Właśnie tutaj Edyta Chrząszcz – ożarowski fotograf i podróżnik,  zaprosiła, po raz trzeci,  wszystkich chętnych na „podróż fotograficzną” po Alasce. Poprzednie dwa spotkania  poświęcone były Seszelom i Kubie. Widzowie i słuchacze, którzy  dotarli tutaj w piątkowe późne popołudnie, 8 września 2017 r., także musieli odbyć podróż – pieszo, rowerem, wózkiem, samochodem, autobusem… Prawie wszystkie miejsca, w niedu­żej salce były zajęte, a zainteresowani, duzi i mali,  przybywali też w trakcie prezentacji. Zebrani mogli się poczęstować ciepłymi i zimnymi napojami oraz ciasteczkami...

Pani Edyta – pasjonatka fotografii, wraz z mężem podróżuje po świecie od przeszło 20 lat. Pamiątką po wojażach są wspomnienia i piękne zdjęcia, a że jeszcze Pani Edyta potrafi niezwykle interesująco opowiadać – nie powinno dziwić, że większość publiczności stanowili uczestnicy jej wcześniejszych „podróży fotograficznych”.

 

Cel podróży

Alaska jest 49, największym i najmniej zaludnionym, stanem USA. W marcu 1867r. została sprzedana Stanom Zjednoczonym przez Rosję za 7,2 mln dolarów. W transakcji, z jednej i drugiej strony udział mieli Polacy. Rosjanie mieli Syberię, więc Alaska nie była im potrzebna. Kiedy odkryto tam złoża ropy – żałowali…  „Decyzja o wyjeździe została podjęta w bardzo krótkim czasie – zajęło nam to pół godziny”. Bodźcem była wyszukana informacja o tanich połączeniach  z Amsterdamu, przez Chicago. Trzeba było wszystko szybko przemyśleć, sprawdzić terminy, „zaklepać” urlop i zarezerwować bilety lotnicze. Doświadczony podróżnik jest w stanie zrobić do bardzo sprawnie. Państwo Chrząszcz podróżowali już, kilkakrotnie, po USA, a Alaska była miejscem, gdzie jeszcze nie dotarli. Najcieplejsze miesiące, to czerwiec  i lipiec, w miejscach, które zamierzali odwiedzić  temperatury wynoszą wtedy 10°C – 27°C. Eskapada miała się odbyć w czerwcu. Bliskość koła podbiegunowego sprawia, że  dni wtedy są bardzo długie, trwają ok. 22 godzin.

Przygotowania

Planowanie i przygotowania odbywają  w Polsce, samodzielnie – bez udziału pośredników, co pozwala m.in. na dowolne modyfikowanie harmonogramu wyjazdu. Dobrze jest dowiedzieć się jak najwięcej o miejscu, do którego się jedzie, wybrać trasę, poczynić rezerwacje –tutaj też doświadczenie się przydaje. Podróże pani Edyty i jej męża trwają zazwyczaj od 3 tygodni do miesiąca. Dłuższe wyprawy rozbijają się o urlop.

Wyprawa

Na Alaskę przylecieli na początku czerwca, jeszcze przed sezonem, który rozpoczyna się ok. 15 czerwca – od wylęgu komarów wielkości muchy. Z okien samolotu mogli podziwiać fiordy i lodowce. Na miejscu przemieszczali się samochodem zamówionym z Polski, na miejscu mieli sobie tylko wybrać taki, jaki im pasował, spośród kilkunastu stojących obok siebie.

Pokonywali  długie odcinki (nawigacja: jedź 400 km prosto…), często szutrowymi drogami. Tankowali tam, gdzie spotykali stację paliw, gdyż następna mogła być za x(?) km. Podróżując przez USA starają się nie jeździć nocą – jest to niebezpieczne z uwagi na zwierzęta – znaki „Uwaga na zwierzęta” – mówią prawdę,  na pewno będą - króliki, jelenie, łosie… Poza tym trudno o dobre zdjęcia w ciemnościach… Podstawowym środkiem komunikacji na Alasce są awionetki. Do wielu małych miejscowości nie prowadzą żadne drogi. W odwiedziny do znajomych czy na zakupy lata się samolotem. Co druga osoba ma licencję pilota.

Prawie każdego dnia nocowali w innym hotelu lub cabins (domku kempingowym). Kiedy na jeden z zamówionych noclegów przyjechali dosyć późno – znaleźli na drzwiach kartkę „Welcome Chrząszcz” oraz informację, gdzie znajdą klucz i zaproszenie do korzystania z w pełni wyposażonej i zaopatrzonej kuchni.

Na Alasce lato trwa 3 miesiące i tyle mają mieszkańcy na przygotowanie się do zimy – robiąc w tym czasie zapasy dla siebie i dla sąsiadów – „Trzeba sobie pomagać”. Nie płaci się tutaj podatków, a każda osoba, mieszkająca dłużej niż rok, otrzymuje od rządu, raz w roku – w listopadzie, dywidendę w wysokości 1500 dolarów.

Podczas pobytu odbyli  rejs po fiordach w Parku Narodowym Kenai Fiords – Pogoda tego dnia była „okropna”, ale dzięki temu zwierzęta nie chowały się przed słońcem. Odwiedzili „miasto duchów” – nieczynną kopalnie miedzi z XIX wieku w Wrangell–St. Elias National Park and Preserve – największym parku narodowym USA, wpisanym na listę Unesco. Zwiedzili  Muzeum Lodu (na zewnątrz było 25 stopni, a w muzeum minus sześć) oraz miejsce zamieszkania św. Mikołaja. Obowiązkowym punktem wyprawy był Park Narodowy Denali – z najwyższym wzniesieniem Ameryki Północnej – Denali (6194 m n.p.m.). Do sierpnia 2015 r. nosił on nazwę Mount McKinley (nadana w 1896 r. na cześć Williama McKinleya, wówczas polityka, później 25. prezydenta USA). Jeszcze wcześniej rdzenni mieszkańcy Alaski nazywali  górę – Denali (co oznacza „wysoki”) – czyli właściwe imię zostało przywrócone. Park zwiedza się autobusami parkowymi – trzeba wykupić wycieczkę. Trwała 12 godzin – piaszczystą  drogą w upale i kurzu. Po drodze niedźwiedzie i łosie, renifery Karibu, ptaki. I góry, i jeziora. Trudno jest zobaczyć szczyt Denali (można za to otrzymać pamiątkowy dyplom) – najczęściej jest ukryty w chmurach. Im się udało. Wycieczkę rezerwowali jeszcze z Polski, gdyby chcieli to uczynić na miejscu – na kolejne kilka dni bilety były  wyprzedane. – Dobrze być przewidującym.

Wjeżdżając do parku narodowego należy się zameldować (niekiedy trzeba  uiścić opłatę) i  otrzymuje się mapę  danego terenu.

Spotykali dużo zwierząt, co zostało udokumentowane na wyświetlanych zdjęciach. W Parku Narodowy Denali występują bardzo licznie łosie. Z pachnących sianem bobków łosia, po wysuszeniu, robi się biżuterię i bombki na choinkę. Drąży się je także w środku, wkłada nasiona niezapominajek (kwiat będący symbolem Alaski) i sprzedaje turystom po 14 dolarów…

Te i wiele innych ciekawostek mogli usłyszeć od Pani Edyty zebrani na piątkowym spotkaniu w Centrum Inicjatyw Społecznych. I na pewno chętnie by posłuchali opowieści o kolejnych podróżach…

Tekst i zdjęcia Wojciech Grzesik

MS 15/2017, 28 września 2017

 



 

Podróżować to znaczy żyć.

A w każdym razie żyć podwójnie, potrójnie, wielokrotnie.

Andrzej Stasiuk „Fado”,Wydawnictwo „Czarne”, Wołowiec 2006