DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook
Kolejne wydanie Nr 12(41)
28 czerwca 2018 

Bezdomność to nie wybór


PO RAZ PIERWSZY akcja pensjonariuszy i pracowników „Pensjonatu Św. Łazarz” – ośrodka pobytu dla bezdomnych w Ursusie zorganizowana została 25 lutego 2015 r. Był to pierwszy Flash Mob przed stacją metra Warszawa Centrum.

Tamtego dnia zgromadziła się duża grupa osób, trzymających w rękach kawałki kartonów z wypisanymi hasłami. Część z nich położyła się na kartonach, niektórzy się nimi ponakrywali. Byli wśród nich ludzie młodzi i w poważnym wieku, mężczyźni i kobiety. Wszyscy czysto i przyzwoicie ubrani.

Nie różnimy się od was

Przechodnie mogli wówczas odczytać m.in. takie hasła: Bezdomny nie beznadziejny, Straciłam bliskich, Miejsce na spanie to mieszkanie, To nieprawda, że się nie myję, Nie mam ubezpieczenia, Zabrali mi rentę, Zachorowałem i straciłem wszystko, Nie jestem leniwy, Ochraniam twoje osiedle, Moja pasja to muzyka. Na kartonach leżały również panie z personelu i dyrektor pensjonatu Adriana Porowska. Celem tej pierwszej akcji było pokazanie społeczeństwu, że ludzie bezdomni sami nie wybierają bezdomności. Bywa, że swój kryzys bezdomności przeżywają w altankach, na działkach, na dworcach. Tymi hasłami chcieli pokazać, że oni też mają swoje problemy.

Chcemy pracy i mieszkania

Jak mówiła wówczas dyrektor Pensjonatu „Św. Łazarz”, Adriana Porowska, nagłaśniane przez władze pomaganie bezdomnym jest wyłącznie interwencyjne. Dostają jedzenie, dach nad głową, a nie mówi się o całej reszcie problemu. Utrzymywani są w ten sposób przez cały czas w bezdomności. Rządzący, w kierunku wyprowadzenia takich osób z bezdomności robią niewiele, żeby nie powiedzieć nic. Bez wsparcia społeczeństwa nie da się im pomóc. Prowadzi się czasem czarny „pijar”, że ludzie wybierają bezdomność i dlatego nie można im pomóc. Mówi się, że jeżeli ktoś jest na ulicy, to znaczy, że jest leniwy, nie płaci podatków i społeczeństwo będzie płacić za niego. To nie jest prawda. Są tacy, którzy zamiast w schronisku wolą żyć w pustostanie. Ale oni wszyscy chcą mieć dom. Mieszkań socjalnych czy komunalnych dla nich nie ma. Czeka się na nie po kilkanaście lat. Bez stałego miejsca pobytu bardzo trudno o pracę. I koło się zamyka. A Ci ludzie chcą pracować, wielu chciałoby znów stworzyć lub odbudować rodzinę. Potrzebują pracy i skromnego mieszkania, za które mając pracę mogliby płacić. Tego nikt im nie oferuje.

Dlaczego bezdomni są dyskryminowani?

W pierwszej akcji przed stacją metra w 2015 roku wzięło udział 30 pensjonariuszy schroniska w Ursusie, wszyscy pracownicy pensjonatu z dyr. Porowską i 10 dziewcząt z wychowawcą Wojciechem Cychowskim z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego z ul. Strażackiej. Dziewczyny mają domy, chociaż wówczas przebywały w ośrodku. Dołączyły do akcji, bo miały wiedzę z własnych, często dramatycznych doświadczeń, jak można stracić wszystko z powodu różnych zakrętów, tragedii życiowych. W nich też JEST nadziejA wyjścia na prostą i przyjechały pokazać, że rozumieją sytuację bezdomnych i są z nimi. Była wśród nich 17-letnia Jola, która po śmierci obojga rodziców w wieku 11 lat zaczęła kraść, zażywać narkotyki, uciekała z rodziny zastępczej, 16-letnia Oliwia też z niedobrą przeszłością, interesuje się architekturą, chciałaby kiedyś zostać wychowawcą w ośrodku dla młodzieży. One, ponieważ były wtedy niepełnoletnie, dostawały pomoc w powrocie do normalnego życia. Nie wiemy, co się dzieje z nimi obecnie, minęły przecież już 3 lata. Ale gdyby wtedy (w 2015 r.) miały o kilka lat więcej mogło się tak zdarzyć, że ich sytuacja byłaby taka sama jak bezdomnych ze Świętego Łazarza.

Reprezentowali wszystkie zawody

Na kartonie pana Janusza był napis – zabrali mi rentę. To zdarzyło się 15 lat wcześniej. Miał chory kręgosłup. 1,5 roku wcześniej spalił mu się dom. Rodzina nie mogła pomóc. Od pół roku mieszka w pensjonacie. 55-letni pan Krzysztof ukończył liceum medyczne. Jest rozwiedziony. Życie zawaliło mu się 12 lat wcześniej. Włóczył się po Polsce, szukał pracy. Ze statusem bezdomnego pracy nie można dostać. Był lekceważony, dyskryminowany. Znalazł pracę, ale na czarno. Pomogły panie z pensjonatu. Po ich interwencji pracodawca podpisał z nim umowę o pracę. Pan Artur po rodzinnej tragedii jest bezdomny od 11 lat. Jego pasją jest muzyka. Powiedział wtedy, że przyszli tu pokazać, kim naprawdę są.

***

Od 2015 roku bezdomni zbierają się w tym samym miejscu corocznie – na kolejnych Flash Mobach.

Ile jeszcze musi być takich akcji, by zmienił się sposób postrzegania bezdomności, spłycanie lub niezauważanie problemu. Czy tracąc pracę, dom, najbliższych przestalibyście nagle być człowiekiem? Czy wystarczyłyby wam darmowe kanapki oferowane przez władze? Człowiek, to nie tylko żołądek. Aby skutecznie wyjść z syndromu bezdomności potrzebna jest wieloletnia rehabilitacja dla duszy, o co rozumiejąca doskonale problem Adriana Porowska walczy od lat. Czy tego typu akcje pomagają?

O tegorocznym wydarzeniu (Czwarty FleshMob...) czytaj także Solidaryzowali się z osobami wykluczonymi mieszkaniowo

Jacek Sulewski

MS 4/2018, 22 lutego 2018


Na temat akcji z 2017 r. pisaliśmy w numerze 3/2017 – artykuł na 1 stronie – dostępny na www.mocnestrony.com.pl w zakładce e-wydanie – Mocne Strony nr 3/2017