DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

URSUS. „Zająłem się tym z pasji. Jestem molem książkowym, całe życie dużo czytałem. Z wykształcenia jestem antropologiem kultury...”


„Bezdomna biblioteka”. Przez książkę do partycypacji w kulturze


Pomysł narodził się 2 lata temu. Tzw. bezdomna biblioteka działająca w Pensjonacie Socjalnym „Św. Łazarz” w Dzielnicy Ursus to dziś kilkaset książek, filmów, a nawet gier planszowych, z których mogą korzystać mieszkańcy Pensjonatu będący w kryzysie bezdomności. Plany na przyszłość mogą sprawić, że ze zbioru będzie korzystać także społeczność Ursusa.

Pierwszy był szczytny cel: założyć księgozbiór dla osób w kryzysie bezdomności. Wystarczyło uruchomić informację wszelkimi możliwymi kanałami prywatnymi. Pudła z napisem „książki dla Pawła” stanęły np. w korporacjach. Do zbiórki dołączyły też osoby prywatne. Z całej Polski. Ogromną ilość literatury zebrała Pani Olga z Łodzi. W Warszawie księgozbiór podarowali studenci Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii. Pomysł na dobre zaistniał w Internecie już jako projekt Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej. Na początku koordynatorem projektu był Tomasz Laskowski, przez krótki czas współpracownik naszego dwutygodnika, on też sprawował pieczę nad powiększającym się księgozbiorem. A zbiórka trwa cały czas.

Poważna konkurencja

– Wszystkie półki, które mamy, są już załadowane. Nie martwimy się. Zamówione są półki na wymiar, które dostawimy częściowo tu, w kawiarni, a częściowo w sali komputerowej – mówi Paweł Ilecki, mieszkaniec Pensjonatu, obecny koordynator książkowego projektu. To właśnie jego imieniem podpisywano pudła na książkowe dary. Biblioteka cały czas się rozrasta. Niektóre półki, już ze wstępnie posegregowanymi egzemplarzami, tematycznie i według autorów, aż uginają się od ciężaru. Pan Paweł otwiera przed nami jeszcze dwie zasuwane szafy pełne książek, a nawet gier planszowych i filmów DVD. Trzeba uważać, bo pod nogami stoi kilka pudeł z jeszcze nierozpakowanymi darami. – Na razie z braku miejsca przerwaliśmy porządkowanie – opowiada Pan Paweł. Z pudeł wystają książkowe perełki: „Niewidzialny” K. Slaughter, cykl „Millenium”, seria fantasy T. Canavan, seria kryminałów K. Bondy, seria „Mistrzynie polskich kryminałów”, „Niespokojny człowiek” H. Mankella, „20 lat nowej Polski w reportażach”, „W dżunglii niepewności” B. Pawlikowskiej. Długo by wymieniać, bo zbiór już zaczyna konkurować z niejedną publiczną biblioteką. – Ostatnio przestałam korzystać ze swojej biblioteki, bo zejdę tutaj na dół do kawiarenki i zawsze coś dla siebie znajdę – zdradza jedna z pracownic Pensjonatu.

Antropolog kultury z pasją

– Popularnością cieszą się nie tylko książki beletrystyczne o tematyce wojennej, sensacyjnej czy kryminalnej, ale i reportaże, księga wynalazków, nawet książki naukowe z zakresu astronomii, biologii. Mieszkańcy wypożyczają sobie książki do pokojów. Obecnie księgozbiór służy blisko stu mężczyznom Pensjonatu przy ul. Traktorzystów – opowiada Pan Paweł. – Zająłem się tym z pasji. Jestem molem książkowym, całe życie dużo czytałem. Z wykształcenia jestem antropologiem kultury. Przez wiele lat pracowałem jako publicysta np. w Newsweeku, portalach internetowych. Przez 4 lata prowadziłem także swój program w Superstacji. Od 20 lat jestem osobą bezdomną, a obecnie mieszkam tu, w Pensjonacie. Na bibliotece jednak nie poprzestaje. Aktualnie przygotowuje się do otwarcia przewodu doktorskiego na temat antropologii bezdomności. Niedawno wrócił z Brukseli z europejskiej konferencji na temat przeciwdziałania ubóstwu, gdzie wraz z dwiema innymi osobami przedstawił wypracowane rekomendacje. Aktualnie działa również w grupie mającej powołać Rzecznika praw osób ubogich i wykluczonych.

Klub książki

– Na przykład w Krakowie w ramach projektu „Zupa na Plantach” streetworkerzy zaczęli wydawać poza ciepłym posiłkiem również książki osobom bezdomnym. Inicjatywa świetnie się przyjęła. Książki wracały do pomysłodawców, a obdarowywani prosili o następne – przypomina Pan Paweł. Postanowił pójść o krok dalej i rozkręcił w Pensjonacie klub książki. – Aktualnie polega to na tym, że wspólnie czytamy jedną książkę na głos. Część osób czyta sobie w wersji elektronicznej. W tej chwili czytamy „Paragraf 22” J. Hellera. Zastanawiamy się, analizujemy, co wynieśliśmy dla siebie po przeczytaniu lektury – mówi. Niebawem w kawiarence znów zbierze się 10% mieszkańców Pensjonatu. Nie wszystkim na lekturę pozwala czas, bo pracują i mają też szereg innych obowiązków. Przedstawią swoje propozycje i zagłosują, co będą czytać na następnym spotkaniu za miesiąc.

Projekt „inspiracja”

Pan Paweł znów poszedł krok dalej.  – Mamy też taki projekt „inspiracja”, w ramach którego chcemy zapraszać autorów. Pierwszą autorką, którą zamierzamy u nas zaprezentować, będzie Ewelina Rubinstein – zdradza pomysłodawca. Pisarka wybrana nieprzypadkowo, bo spod jej pióra wyszedł reportaż „Niczyj. Prawdziwe oblicza bezdomności”, gdzie udowadnia, że bezdomni nie są bezimiennymi twarzami, które w codziennym pędzie mijamy na ulicy czy w parku. To ludzie podobni do nas i jak każdy z nas mają swoje troski, radości, wspomnienia i marzenia. Każdy z nich w głębi duszy tęskni za normalnością, rodziną i własnym kątem. Bo bezdomność – wbrew pozorom – nie jest wyborem. – Chcemy zapraszać na takie spotkania m.in. dziennikarzy z tygodników i przedstawiać im inny wizerunek osób bezdomnych. W ten sposób będziemy mieć wpływ na społeczny odbiór osób znajdujących się w kryzysie bezdomności. Często wizerunek takich osób jest bardzo negatywny, niechętny, co widać choćby w komentarzach internetowych. Panuje stereotyp, że osoba bezdomna jest bez wykształcenia, bez perspektyw, bez zainteresowań, brudna i śmierdząca. A to tak samo zróżnicowana społeczność, jak każda inna – w stolicy bezdomni to ok. 6 tys. osób. Na szczęście, wizerunek poprawia się i jest już lepszy, niż jeszcze 10 lat temu. Ale ja zawsze mówię, że to tak, jakby oceniać kibiców sportowych przez pryzmat jedynie pijanych i agresywnych kiboli. Czy wszyscy kibice to kibole? Właściwy obraz i efekt pomocy uzyskać można tylko patrząc indywidualnie na każdą osobę – tłumaczy Pan Paweł.

Mieszkańcy Pensjonatu co tydzień jeżdżą na bezpłatne spektakle teatralne do Domu Kultury we Włochach w grupie 8–12 osób. Bywają również na koncertach, np. w Filharmonii. Właśnie wybierają się na spektakl Teatru Scena Kotłownia „Stopklatka”. Już trwają zapisy. W zeszłym tygodniu 5 osób pojechało na zajęcia teatralne prowadzone przez specjalistkę w praskiej bazylice.  – Przygotowujemy przedstawienie, a na razie szkolimy się w technikach teatralnych, pozbywaniu się tremy, panowaniu nad mową ciała. Jesteśmy bardzo zadowoleni. To pozwala na poznanie siebie, własnych możliwości, przełamywanie lęków i, oczywiście, na rozwój kulturalny. Trzeba pamiętać o tym, że osoby bezdomne nie tylko potrzebują jedzenia i dachu nad głową, ale przede wszystkim poczucia własnej godności. Poczucia, że są w grupie, nawiązują z powrotem kontakty społeczne. Człowiek dzięki temu staje się pewniejszy. Powoli dzięki temu mogą pozbyć się wykluczenia ze społeczeństwa. Wszystko to zaowocuje, kiedy dostaną mieszkanie treningowe, następnie pomoc w uzyskaniu mieszkania socjalnego – zostanie im nawyk partycypacji w kulturze poza sprzątaniem, gotowaniem pracą i oglądaniem telewizji. Dlatego zaczynamy ten proces u nas, w Pensjonacie Św. Łazarz, od książek – tłumaczy Pan Paweł. Otwiera komputer, gdzie już ma zainstalowany bezpłatny program do katalogowania księgozbioru. – Prawdopodobnie rozszerzymy możliwość wypożyczeń na zewnątrz, także dla lokalnej społeczności Ursusa. Chcemy założyć czytelnikom karty. A potem? Potem można przeprowadzić np. badania nad czytelnictwem w Pensjonacie. Jeszcze 2 miesiące, a ruszy wypożyczanie – zapowiada na koniec.

Tekst i zdjęcia Agnieszka Gorzkowska

MS 3/2018, 8 lutego 2018 r.