DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook
Jacek Kurowski – od 2003 r. pracuje w redakcji sportowej TVP.
Gospodarz studia olimpijskiego od Aten (2004) po Londyn (2012),
gospodarz studia w czasie meczów piłkarskich Euro (2004 i 2012) i Mundiali (2006, 2010 i 2014), twórca programu „Oko w oko” i prywatnie – mieszkaniec gminy Ożarów Mazowiecki. Współautor książki „Andrzej Szarmach – diabeł nie anioł”.

Andrzej Szarmach – 61-krotny reprezentant Polski, dla której strzelił 32 gole,

jeden z „Orłów Górskiego”. Uczestniczył w 3 finałach Mistrzostw Świata (1974 – III miejsce, 1978, 1982 – III miejsce), w których zdobył 7 bramek. Wicekról strzelców MŚ'74 (5 goli). Srebrny medalista i król strzelców Igrzysk Olimpijskich w Montrealu 1976.

W Polsce reprezentował barwy Polonii Gdańsk (III liga), Arki Gdynia (II liga) i pierwszoligowców – Górnika Zabrze i Stali Mielec. Po wyjeździe z Polski grał we Francji – AJ Auxerre (1980–85), Guingamp (1985–87) i Clermont Foot (1987–89 – grający trener). W barwach I-ligowego AJ Auxerre w 148 meczach zdobył 94 bramki, w 1981 i 1982 został wybrany przez „France Football” najlepszym obcokrajowcem ligi francuskiej.


Andrzej Szarmach – diabeł nie anioł


Jesteśmy niezmiernie zaskoczeni frekwencją – tymi słowami przywitali się ze zgromadzoną publicznością bohaterowie spotkania autorskiego, które odbyło się w środę, 18 października, w Bibliotece Publicznej w Ożarowie Mazowieckim – piłkarz Andrzej Szarmach i dziennikarz sportowy – Jacek Kurowski. – Piłkarz – legenda – tak zwróciła się do przybyłych na spotkanie Elżbieta Paderewska, dyrektor ożarowskiej Biblioteki – Takiego gościa przedstawiać nie trzeba.


Książkę pisali prawie rok...

Powodem spotkania była prezentacja, wydanej przez Wydawnictwo Dolnośląskie, książki „Andrzej Szarmach – diabeł nie anioł”. Prace nad nią miały swój początek w roku 2015, kiedy to obydwaj panowie spotkali się w Zabrzu. Na propozycję napisania książki Andrzej Szarmach zgodził się pod jednym warunkiem – że będzie szczerze. I tak jest, w niektórych momentach nawet brutalnie szczerze. Nie jest to typowy wywiad – rzeka. Pytań jest niewiele. Jackowi Kurowskiemu zależało, żeby głos miał bohater, i to on opowiada. Książkę pisali prawie rok, i teraz przed czytelnikami prawie 240 stron niezwykle interesującej lektury.

Andrzej Szarmach trafił w „dobry” czas. Robert Lewandowski, być może najwybitniejszy zawodnik w historii polskiego futbolu, ma lat 29, w przyszłym roku, podczas MŚ w Rosji, będzie miał lat 30. Andrzej Szarmach na swoich pierwszych mistrzostwach zagrał mając lat 24.


Zaczynał od tańca...

Pochodzi z Gdańska. Miał 7 braci – pod jednym dachem mieszkało 10 osób. Ojciec żartował: „Mamy 8 zawodników, ja dziewiąty, mama do bramki i mamy prawie całą drużynę”. Nie od razu chciał być piłkarzem – zaczynał od tańca w zespole ludowym, potem była siatkówka i piłka ręczna. Piłkę nożną zasugerował mu nauczyciel WF. I grał – od rana do wieczora, na asfalcie, między blokami – „ojciec chodził powstawiać okna i odebrać piłkę”. Rodzice nie chcieli, żeby został piłkarzem – miał pójść do szkoły morskiej. Matka pytała: – Co ci piłka da? – a on na to – Kiedyś będziesz mnie oglądać w telewizji.


Potem przyszła kariera

Najpierw grał w III-ligowej Polonii Gdańsk i pracował jako monter kadłubowy w Stoczni Gdańskiej. Prezesem klubu był dyrektor zakładu, i to on zadecydował, że zawodnicy wyróżniający się (było ich czterech – wśród nich p. Andrzej) będą pracować do 12-tej, a potem trenować. Szybko dostrzeżono jego talent do strzelania bramek i dostał propozycję przejścia do Arki Gdynia (II liga) – na co dostał zgodę od Polonii. – Kiedyś nie było transferów, bo futbol był amatorski. Każdy zawodnik podpisywał tzw. kartę zgłoszenia jednorazowo, można powiedzieć dożywotnio. Zawodnicy byli zwykłymi pracownikami, zatrudnionymi w zakładach pracy.

W Arce grał sezon – został królem strzelców rozgrywek z 15 golami na koncie i zgłosił się do niego Górnik Zabrze – ale w tym przypadku zmiana barw klubowych nie była już taka prosta. Tu Jacek Kurowski przeczytał fragment książki (czynił to jeszcze kilkakrotnie) – o wizycie zdenerwowanego taksówkarza w redakcji „Głosu Wybrzeża”.


Ucieczka przed wojskiem

Działacze Arki nie chcieli pozbywać się tak dobrego zawodnika i postanowili zmusić Szarmacha do pozostania powołaniem do wojska. Miał przez trzy lata służyć na okrętach podwodnych w jednostce w Ustce. Dwuletnią służbę wojskową miała mu do zaoferowania Legia Warszawa. Brat, Marian, pomógł mu uniknąć jednej i drugiej „propozycji” i znalazł się w Zabrzu – tam tydzień spędził „pod kluczem”, póki Górnik nie załatwił wszelkich formalności. Został górnikiem dołowym w kopalni Knurów, co „załatwiło” mu odroczenie od służby wojskowej z uwagi na wykonywany zawód, i piłkarzem Górnika Zabrze. W zaadaptowaniu się w nowym klubie, naszpikowanym reprezentantami Polski (14), dużo pomogli mu starsi koledzy.

W reprezentacji

Dla reprezentacji wyszukał go Andrzej Strejlau, na meczu Arki Gdynia z Zawiszą Bydgoszcz w 1972 r. i postanowił powołać na mecz reprezentacji U-23 z Anglią, który miał się odbyć za 3 miesiące. Ten zasłużony trener do dzisiaj przechowuje zeszyty z notatkami ze wszystkich meczów, w których był trenerem lub asystentem: składy, bramki, kartki, kto ile grał i czym się wyróżniał. Andrzej Strejlau był asystentem Kazimierza Górskiego, i tak Szarmach trafił do I reprezentacji i zagrał na Mistrzostwach Świata w RFN. Trener Górski zbudował Drużynę, w której obowiązywała zasada „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Kolejne dwa turnieje MŚ nie były dla niego już tak udane.

Za kadencji Jacka Gmocha i Antoniego Piechniczka nie było już tak zwartej grupy – zaczęły się podziały, niesnaski. Szczególnie niemile p. Andrzej wspomina wyjazd do Hiszpanii, gdzie w meczu z Francją o brązowy medal, po raz ostatni zagrał w reprezentacji Polski. Ci, którzy oglądali ten mecz, pamiętają, że ze strzelonego Francuzom gola wcale się nie cieszył – ale o tym, m.in. można poczytać na kartkach książki.

Opowieści Andrzeja Szarmacha były uzupełniane fragmentami czytanymi przez Jacka Kurowskiego.


Pytania nie tylko do mistrza

W trakcie był też czas na pytania z sali – pierwsze dotyczyło przejścia z Górnika Zabrze do Stali Mielec. Szef jednego z uczestników spotkania jest Francuzem, pamięta debiut p. Andrzeja w AJ Auxerre (przyleciał w czwartek, a w sobotę wybiegł na boisko i strzelił 2 gole mistrzowi Francji) i prosił o przekazanie pozdrowień. Andrzej Szarmach do dziś jest tam pamiętany i szanowany. To od niego uczył się młody Eric Cantona (o czym wspomina do dziś).

Było pytanie dotyczące współpracy z Łukaszem Kubotem, szans Polaków na MŚ w Rosji („awans się należał”), oceny dzisiejszej piłki, wspomnień z meczów Górnika z Legią, Jerzego Gorgonia, i tego, co porabia teraz we Francji (jest na emeryturze, i ma czas dla rodziny, szczególnie dla wnuków).

Ale zadawano pytania nie tylko panu Andrzejowi. Ich adresatem był też współautor książki – Jacek Kurowski (podobno zdarzyło się to po raz pierwszy), dla którego jest to debiut pisarski. Praca nad tekstem była dla niego podróżą w historię, cieszy się, że odkrył ją też dla swoich synów. Pytany o kolejną, odpowiedział: – Jest pomysł, bohater się waha.

W spotkaniu aktywnie (i nie służbowo) uczestniczył burmistrz Ożarowa – Paweł Kanclerz.


Pora na autografy

Na zakończenie 2-godzinnej „podróży” bohaterowie otrzymali brawa od publiczności, a z rąk p. Elżbiety Paderewskiej drobne upominki, po czym ustawiła się przed nimi kolejka chętnych po autografy i pamiątkowe zdjęcia, co wydłużyło udane spotkanie o kolejną godzinę.

Spotkanie odbyło się ramach Dyskusyjnego Klubu Książki dla Dorosłych. Średnio uczestniczy w nich ok. 30 osób – dzisiejsze zgromadziło ponad 70. Dzięki dobremu nagłośnieniu wszyscy wszystko dobrze słyszeli.





Tekst i zdjęcia Wojciech Grzesik

MS 18/2017, 16 listopada 2017