DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Powstańcze wspomnienia

Warszawscy Robinsonowie

Pod koniec kwietnia ukazało się nowe, poprawione i uzupełnione wydanie wyjątkowego zbioru dziesięciu opowiadań „Nie umieraj do jutra”. Wśród sportretowanych warszawskich Robinsonów, którzy przeżyli w ruinach Warszawy po kapitulacji powstania w październiku 1944 roku, znajduje się sylwetka powstańca z Ursusa: Jana Pęczkowskiego ps. „Kamiński”.

Podpisanie umowy kapitulacyjnej rankiem 4 października 1944 roku definitywnie kończyło walki w Warszawie, ale nie oznaczało końca dramatu miasta. Na tych, którzy przeżyli czekała nowa gehenna – obóz w Pruszkowie, tzw. Durchgangslager 121, utworzony przez Niemców w pierwszych dniach sierpnia 1944 roku. W ciągu dwóch i pół miesiąca przez obóz przeszło 650 tys. warszawiaków. Dla większości wysiedlonych, obóz w Pruszkowie był pierwszym etapem nowej męki, która w pełni rozpoczynała się dopiero w Niemczech. Mimo wszystko wielu powstańców pozostało w ruinach Warszawy po 25 października 1944 roku, prawdopodobnie w liczbie około tysiąca. Ukrywająca się część powstańców nie wierzyła niemieckim zapewnieniom o traktowaniu jeńców zgodnie z konwencją genewską. Ukrywali się również nieliczni przedstawiciele pochodzenia żydowskiego, jak np. pianista Władysław Szpilman. Pozostali także chorzy i starcy, bez sił, aby wyruszyć na tułaczkę. Kryjówkami stawały się przeważnie dobrze zamaskowane podziemia, zaopatrzone w zapasy żywności i niezbędny sprzęt, jak również najbardziej zrujnowane budynki, którym już nie groziło wysadzenie czy podpalenie przez niemieckie oddziały. Wodę czerpano ze studni artezyjskich lub basenów przeciwpożarowych.

Jan Pęczkowski „bliżej nieba”

Wśród Robinsonów znalazł się żyjący szczęśliwie do dziś Wacław Gluth-Nowowiejski, autor „Nie umieraj do jutra” (Wydawnictwo Marginesy, premiera 24 kwietnia 2019), wtedy osiemnastoletni powstaniec z Żoliborza, żołnierz Armii Krajowej. Ciężko ranny w połowie września 1944 roku, przetrwał na Marymoncie, w suterenie przy ulicy Warszawskiej 6, ponad sześć tygodni… udając martwego! W jego zbiorze przeczytamy o ludziach, którzy, podobnie jak on, przeżyli te dni w ekstremalnych warunkach. W opowiadaniu „Bliżej nieba” poznajemy losy Jana Pęczkowskiego*, syna Tadeusza z Ursusa. Jemu i dwójce towarzyszy los kazał spędzić trzy miesiące na wieży kościoła św. Antoniego przy Senatorskiej. Pod nimi rozciągał się teren koncentracji oddziałów niemieckich, przygotowujących ataki na pozycje powstańcze (…). Pęczkowski, żołnierz batalionu „Miotła”, wraz ze zgrupowaniem „Radosław” przeszedł krwawy szlak na Woli. Brał udział również w największej bitwie Powstania Warszawskiego, czyli obronie Starego Miasta – zakończyła się klęską dla powstańców. Czytamy o jego udziale w ataku na pl. Bankowy. Ucieka stamtąd cudem, w stroju niemieckiego żołnierza, potem zaczyna się jego tułaczka po kryjówkach. Śmiertelnie głodny po tym, jak dawno zjadł swoje zapasy – kilka kostek cukru i dwie główki czosnku – czołgając się na gruzach kościoła św. Antoniego, spotyka kilku Polaków – od tamtego momentu, nowych towarzyszy. – Tu ma być nasz dom? – dziwi się Pęczkowski. – Przynajmniej blisko nieba! – śmieje się kompan.

Agnieszka Gorzkowska

MS 12/2019, 25 lipca 2019

 

* Jan Pęczkowski – urodzony 7 stycznia 1923 roku w Kamieńsku. Zmarł 27 listopada 1991 r. w Ursusie. Po wydostaniu się z Warszawy, o czym również przeczytamy w opowiadaniu, dotarł do rodziców w Ursusie, gdzie wziął jeszcze udział w słynnej akcji rozminowywania Państwowych Zakładów Inżynierii „Ursus”. Nagrodzony Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari. Zachęcamy do zapoznania się również ze innymi historiami Robinsonów, które umożliwia zapadająca w pamięć książka „Nie umieraj do jutra”.