DWUTYGODNIK dzielnicy URSUS, miasta PIASTÓW, miasta PRUSZKÓW, gminy MICHAŁOWICE, miasta i gminy OŻARÓW MAZOWIECKI

Licznik gości

  • Gości na stronie: 0
  • Odsłon łącznie: 0
facebook

Wykład Jerzego Domżalskiego dla 500 uczniów i nauczycieli w Szkole Podstawowej nr 382

Czerwiec 1976 w Ursusie

Zbliża się 43 rocznica strajku w ZM Ursus 24 czerwca 1976 roku. Już o wiele wcześniej rozpoczęły się przygotowania do uczczenia kolejnej rocznicy tych wydarzeń. O tym okresie w historii Polski według programu uczą się dopiero dzieci w klasie szóstej, a pamiętać rok 1976 mogą nawet nie ich rodzice, ale raczej dziadkowie.

W kwietniu br. w Szkole Podstawowej nr 382 odbyło się spotkanie uczniów klas III–VI z dziennikarzem, historykiem, autorem książek o Ursusie i badaczem jego dziejów, Jerzym Domżalskim. Gość opowiedział o wydarzeniu, które miało miejsce 43 lata temu przed dawnym budynkiem dyrekcyjnym fabryki Ursus. Pracował wówczas jako redaktor miejscowej gazety „Głos Ursusa” i był cały czas w centrum wydarzeń.

Spontaniczny wiec

– „Był 24 czerwca 1976 roku. Temperatura przekraczała 30 stopni. Z pootwieranych okien dobiegał głos ówczesnego premiera Piotra Jaroszewicza, który mówił o ogromnych, nawet 100-procentowych podwyżkach cen żywności, przede wszystkim mięsa i wyrobów mlecznych. Pod budynek przeszedł kilkutysięczny wiec. Do robotników wyszedł dyrektor z I sekretarzem zakładowej PZPR. Uspokajali tłum sloganami , że władza i partia zawsze dbają o robotników, obywateli. Doszło do przepychanek. Panowie uciekali schodami na górę, a tłum ruszył za nimi. Urzędnicy pozamykali się w pokojach, część uciekła do pobliskiej przychodni lekarskiej.”

Robotnicy zatrzymują pociągi

– „Robotnicy wstrzymali ruch pociągów na pobliskich torach, prowadzących na Śląsk i do Poznania. Strajk przebiegał spokojnie, ludzie usiedli na torach i na trawnikach i uniemożliwili przejazd pociągu z Opola. Oczekiwali na przyjazd kogoś z Warszawy, z kierownictwa partii czy rządu, w celu merytorycznych rozmów. Około 17.00 ktoś wpadł na pomysł rozkręcenia torów na wypadek, gdyby władze zarządziły siłowy przejazd pociągu. Zrobili to i zepchnęli z torów lokomotywę. Przygotowali też betonowe płyty do obrony przed ewentualnym atakiem ZOMO (zmotoryzowane odwody milicji obywatelskiej) ”.

Walka z milicją

– „Podobne wystąpienia robotników miały miejsce w Radomiu i Płocku. Strajkowało wiele zakładów pracy. W wyniku masowych protestów, tego samego dnia, wieczorem o 20.00 premier Jaroszewicz w wystąpieniu telewizyjnym odwołał zapowiedziane podwyżki. W Ursusie część strajkujących, nie wierząc władzy, pozostała na torach. Ok. 22.00 z dwóch stron nadjechały samochody z oddziałami ZOMO, wyposażonymi w hełmy, tarcze i długie pałki. Użyli gazu łzawiącego, potem ruszyli do natarcia. Robotnicy bronili się, rzucając kamieniami i śrubami, ale zostali zepchnięci z torów”.

Represje stosowane przez komunistyczne władze

– „Część ludzi schroniła się na terenie zakładów. Milicja zaczęła ich wyłapywać. Uczestników walk rozpoznawali m.in. po czerwonych od gazu oczach i po świecących w ciemności śladach, zostawianych przez tajniaków, wmieszanych wcześniej w tłum na torach. Wiele osób zatrzymano i przewieziono na posterunek milicji. Przed komisariatem musieli przechodzić przez tzw. „ścieżki zdrowia” – szpaler milicjantów, kopiących i bijących pałkami”.

Opowieść historyk ilustrował zdjęciami z tamtych wydarzeń, pochodzącymi z archiwów ówczesnych tajnych służb. Zdjęcia protestujących, wykonywane przez tajniaków (aparaty fotograficzne mieli ukryte w zapalniczkach) zostały wywieszone w zakładowym domu kultury w celu identyfikacji przez kierowników. Wskazani byli aresztowani lub co najmniej zwalniani z pracy. W lipcu 1976 r. odbył się pierwszy proces 7 robotników, uznanych za prowodyrów. Otrzymali wyroki od 3 do 5 lat więzienia”. Pan Jerzy pokazał ocenzurowany list z więzienia, wysłany przez jednego ze skazanych oraz „Życie Warszawy” z 28 czerwca 1976 r. ze zdjęciami i artykułami odpowiednio opisującymi tamte wydarzenia (prasa była wtedy wyłącznie państwowa). Przybliżał również indywidualne historie pracowników Ursusa – bohaterów tamtych czasów – związane z represjami po strajku. W telewizji były dwa, w większości czarno-białe programy. We wszystkich mediach pojawiły się informacje o warchołach, którzy podważyli dobre imię klasy robotniczej, zdjęcia z manifestacji (masówek), popierających władzę i partię. Wszystkie informacje były pod hasłem: klasa robotnicza popiera partię. Oczywiście to były kłamstwa.

Zaczęło się w Ursusie

Historyk mówił też o znacznej konsolidacji, wówczas jeszcze słabej opozycji, o zorganizowanej pomocy dla represjonowanych robotników i ich rodzin, o pierwszych kontaktach inteligencji z robotnikami. To wszystko stopniowo doprowadziło do powstania Komitetu Obrony Robotników, „Solidarności” i demokratycznych przemian w kraju.

Potem przyszedł czas na pytania od młodej publiczności. Wiele pytań świadczyło o uważnym słuchaniu wykładu i zainteresowaniu tematem, chociaż były też pytania typu „ile Pan ma lat? ”, „czy był Pan w telewizji? ”. Spotkanie zakończyło się wspólnym zdjęciem z uczestnikami, którzy wcześniej zadawali pytania, a dziewczynki z V klasy dały mu na pamiątkę laurkę.

5 lat po tych wydarzeniach, w 1981 roku, na placu przed budynkiem dyrekcyjnym został odsłonięty pomnik, wzniesiony na cześć wszystkich protestujących.

Tekst i zdjęcia Jacek Sulewski

MS 10/2019, 13 czerwca 2019